Moje Boje w Ośrodku czyli Wyszków ToNie

Witam wszystkich, chcę opisać jedną historię z mojego leczenia P.M. czyli Przed Metadonem,kiedy to tylko marzyliśmy o takim "Darze" jak substytucja/podtrzymanie lekowe w Polsce.

Tekst jest przekazanym moim postem z forum www.metadon.fora.pl . Poczytajcie też relacje innych z ich pobytw w ośrodkach. W tym tekście nie chcę obrazic MONARu czy generalizować, że wszystkie były czy są złe, opisuję to, co mnie akurat spotkało.Oczywiście, że relacja jest subiektywna!

http://www.metadon.fora.pl/leczenie-drug-free-abstynencyjne,6/wyszkow-tonie-moje-boje-w-osrodku,707.html

Pomimo pieknej pogody naszła mnie chęć opisania swojego pobytu w ośrodku MONARu w Wyszkowie.Mam trudności z przypomnieniem sobie, który to był rok- myśle że 96/97. Wiem na pewno, że było to od 6 listopada do 3 stycznia czyli 2 miesiące jakby nie patrzeć. Liderem w Wyszkowie był wtedy Wojtek Ratajewski którego pamiętam jako jednego z najbardziej porąbanych ludzi jakich miałam nieprzyjemność poznać a wierzycie mi chyba że poznalam troche pojebów. Wiec ten psychopata wymyślił sobie wtedy, że Wyszków będzie ośrodkiem expresowym, gdzie terapia trwa 3 miesiące do 6, jeśli społeczność się zgodzi. Poza tym nie trzeba było być odtrutym, mieć papierka o ukończeniu detoksu. Te dwie rzeczy zaważyły na tym, że wybrałam akurat Wyszków. Nie wiedziałam tylko jednego- że Wojtuś wymyslił ten ośrodek dla osób, które skończyły już jeden lub więcej tradycyjnych ośrodków. Wiec nie było to na pewno miejsce dla mnie. Nigdy nie byłam wcześniej w żadnym ośrodku ,nie znałam nawet dobrze osób, które byłyby w jakimś dłużej niż tydzień.

Po detoksie w Toruniu pojechałam więc do Wyszkowa. Było paskudnie zimno jak na początek listopada, pojechałam tam z kilku powodów: dla rodziców, żeby odpocząć i dlatego, że wiedzialam już, że nie utrzymam abstynencji w Krakowie. A Wtedy w Polsce NIE BYŁO SUBSTYTUCJI.


To co zobaczyłam i przeżyłam w Wyszkowie to był koszmar, przy którym grzanie na bajzlu wydawało się fajnym życiem. Słyszałam o glajfach, dociążeniach, drelichach i nowicjacie i byłam na to gotowa. Lecz tu moje pierwsze zaskoczenie-nie ma nic z tych rzeczy, ośrodek jest błyskawiczny i nie ma czasu na nowicjat. OK pomyślałam.

Więc przyjechałam do ośrodka i tam okazuje się, że nikt nie powie mi co mam robić. By było ciekawiej, lider polecił każdemu by sam znalazł sobie pracę. Ośrodek ten mieści się w małej willi ,dla 30-40 pacjentów sprzątanie domu to kpina! Była zima więc nie było pracy w polu, zapanowało ogólne rozprężenie, rozdmuchane jeszcze przez idiotyczne psychodramy lidera- rzut pelna 20cm strzykawka z towarem na spolecznoci, wielkie napisy "nie ma zakazu cpania". Na 3 dni przed moim przyjazdem Ratajewski odkrył, że jego podopieczni są ciągle na spidzie dostarczanym z Warszawy. Zrobił marszo-bieg do Serocka i z powrotem, jeśli ktoś chciał zostać. I zostali, mniejszość wymiękła, zostali bo nie mieli gdzie pójść a nie bo uważali, że takie metody ich wyleczą.


Wiec przyjechałam, na społeczności: pytanie czemu tu jestem, odpowiadam- by się leczyć, zong ,zła odpowiedź. Nie rozumiałam ani w jotę o co w tym całym chaosie chodzi, nie widziałam w jaki sposob ma mi to pomóc.
Teraz opiszę najgorsze rzeczy, jakich tam doswiadczyłam:

Pod koniec dnia kazżdy określał się, na którą grupę zywieniową zasłużył:

1- śniadanie, obiad, kolacja i jedzenie między posiłkami,

2- śniadanie, zupa, kolacja i nie wolno jeść między posiłkami

3- rano piętka chleba i gorzka herbata i wieczorem to samo.

Czyli szantaż jedzeniem albo nieprzestrzeganie zasad.Określanie się trzeba było uzasadnić czymś w stylu "dziś zrobiłem wszystko perfekt i czuję, że siś leczę"{haha}, czuję się na 1 grupę". Wtedy ,bardzo często wstawał ktoś inny i mowil "Ja myślę, że nie zasługujesz na 1 bo np. nie zgasiłeś światła w kiblu i sie nie przyznałeś" Lepiej bylo nie wdawać się w dyskusje, bo te bardzo często kończyły się  3 grupa. Po paru tygodniach takich grup, lider przestraszył się, że ktoś mu umrze w ośrodku i będzie draka (80% było HIV+) wiec kiedy ktoś przez 3 dni mial 3 grupę, miał wyjazd z ośrodka.
Z tego co słyszałam, w innych ośrodkach raczej starają się zatrzymać ludzi przed wyjazdem, tu było inaczej. Na każdym kroku proponowano mi wyjazd, lider nawet dawał pieniądze na działkę. Total paranoja.
Więc ponieważ pracy było za mało, by wszyscy mogli coś robić Wojtuś wymyślił, że będziemy prowadzić pseudo-hotel. Przywiózł nam ubrania: pokojówki, kelnerki, boye hotelowi, ochrona, recepcja. Mieliśmy się zachowywać jak w prawdziwym hotelu.Kilka dni później na społeczności lider zwrócił uwagę, że do mnie nie ma "informacji zwrotnych", uznał, że kokietuję cały ośrodek i nie pozwalam innym sie leczyć. Było to o tyle idiotyczne, że na 30 osob były tylko 2 dziewczyny więc to raczej faceci nie dawali się nam leczyć. Stanęło na tym,  że muszę pojechać na przepustkę tzw"samobója" by przekonać się czemu chcę się leczyć. Miałam nakaz złamania wszystkich abstynencji.
Pojechałam, przyćpałam i wróciłam! Przyjęciówka była okropna ale zostałam. Zbliżały się Święta i miałam huk roboty jako pomocnik szefa kuchni. W Wigile było bardzo miło ale do czasu. W pewnym momencie koło 20 karetka przywiozła użytkownika z nogą w gipsie do pachwiny. Sanitariusze powiedzieli, że nie mogą go już dłużej trzymać w szpitalu i proszą byśmy go przyjeli. Odjechali a gość usiadł z nami do wigilijnej kolacji. Po kolacji jednak, lider i społeczność zadecydowali, że nie może zostać i wyrzucili tego biedaczynę na snieg i mróz, nie pozwolili mu nawet przeczekać nocy w oborze.
Piszę oni bo ja miałam odmienne zdanie lecz byłam tak zakręcona, że nawet nie protestowałam głośno, czego teraz się wstydzę.
Wyrzucili chłopaka z gipsem na całej nodze na śnieg i mróz i to w Wigilię!!!
Teraz dalej o mnie- po powrocie z samobója na 5-3 dni przed Swietami byłam tak zapracowana, gotowaniem, pieczeniem itp., że nie miałam czasu pomyśleć. Zbliżał się Sylwester i znów trzeba było piec, gotować i podawać do stołu. Podawanie do stołu było moim obowiązkiem jako pomocnika szefa kuchni. Znosilam to OK do czasu aż lider-idiota, który najpierw wmawiał mi w bardzo ordynarny sposób kokietowanie, kazał mi nosić strój kelnerki z hotelu- mini i dekolt.

To było już za wiele. Jak jeszcze pomyślałam, że 4 stycznia mam urodziny i znów muszę piec ciasto i podawać je w mini- zgroza. Jedni pewnie pomyślą, że to nic strasznego, pewnie są gorsze rzeczy, ale ta dla mnie była okropna. Poza tym od czasu powrotu z przepustki (5 dni w Krakowie) zobaczyłam całą "terapię" w innym świetle.
Wyjechałam bez dzwonienia na społeczność, zostawiajac połowę rzeczy byle tylko uciec  stamtąd jak najszybciej.
Czego nauczyłam się w Wyszkowie? Jak kombinować n.p. ludzie zajmujący się zaopatrzeniem jeździli poprostu do hurtowni w Warszawie i żebrali o przeterminowaną zywność, czy tego powinnien uczyć ośrodek- jak być żebrakiem?

Jeśli ktoś pracował poza ośrodkiem to oddawał 50% pensji na ośrodek!! Z jakiej racji! Przeciez ośrodki są finansowane przez państwo, z naszych podatków! Tak samo jeśli ktoś dostał pieniądze od rodziny to 25% zabierał ośrodek.
Takie wlasnie mam wspomnienia. Przeżyłam tam Sylwestra a nie pamiętam który to byl rok...?! (96/97)
Szanujcie innych by was szanowano.
Masia

Komentarze

Powrot do terazniejszosci i wielkie nadzieje

Chce napisac wam po co byl mi ten tekst o przeszlosci.Uwazam ze by poznac terazniejszosc trzeba znac przeszlosc.Terapie w osrodkach rehabilitacyjnych ulegly zmianom.Wiekszym badz mniejszym ale nie sa to juz takie osrodki jak opisany przeze mnie MONAR-Wyszkow.Mimo to ciagle zdazaja sie w osrodkach naduzycia.Co najgorsze sa one uwazane jako cos normalnego!Na ostatniej Narodowej Konferencji ds HIV/AIDS(2grudnia2008)w Warszawie Marek Zygadlo przedstawial prezentacje"Przemoc w terapii".Prezentacja wysmienita jak i prowadzenie.Marek podaje wiele drastycznych przykladow przemocy traktowanej jako praktyka terapeutyczna z naszego ,polskiego podworka.Na koniec ,pytanie?,komentarz z sali-Po co wogole mowic o przemocy w terapii osob uzaleznionych i tak nad tym "rozrywac szaty" kiedy przemoc jest obecna wszedzie?!W pracy,w domu i w TV wiec czemu tak sie czepiamy kiedy dotyczy ona terapii psychologicznej!Wszystkich formalnie zatkalo!Osoba ktora zadala to pytanie nie byla bynajmniej niespelna rozumu,nietrzezwa czy glupia,czemu wiec takie nie inne pytanie?Lata indokrynacji?Propaganda?Stereotypowe myslenie zamiast wlasnego?Szczerze mowiac NIE WIEM.Marek Zygadlo tez nie wiedzial co odpowiedziec,niestety braklo czasu by rozwinac ta kwestie.Uwazam takie podejscie za symptomatyczna dla ludzi ktorzy niepowinni zajmowac sie terapia uzaleznien!

Tyle na szybko.Nastepny tekst pisze o wielkich nadziejach jakie mielismy w zwiazku ze zmiana ustawy o narkomanii i ktore to nadzieje zostana pogrzebane najwyrazniej.Pod plaszczykiem liberalizacji przepycha sie nastepne restrykcje,rozszerzenie czasu pozbawienia wolnosci z roku do 2 i z 3 do 5.Czy jakos podobnie.W zamian dajac tyle ze prokurator,moze umorzyc postepowanie jesli uzna iz ilosc jest nieznaczna(niedookreslona nazwa).Wszyscy wiedza ze jesli decydowac ma prokurator to wybierze on nalatwiejsza dla siebie droge majaca nul wspolnego ze sprawiedliwoscia.Nastepny martwy przepis jak 72 umozliwiajacy zamiane kary wiezienia na leczenie uzywany w 0.2%przypadkow!Kto przeszkoli prokuratorow na okolicznosc jakie narkotyki ,ile to nieznaczna ilosc?Dzis moj znajomy zawarl ugode z prokuratorem ze godzi sie na kare 6miesiecy pozbawienia wolnosci w zawieszeniu na 2 lata(+6mies.okres probny) za przestepstwo z art.62.1 (ustawy o p.narkomanii)posiadanie 0.7grama marijuany!I teraz ma wpis do rejestru karanych,kuratora na 2 lata i jeszcze nie wiadomo ile grzywny!Czy to jest odpowiednia kara za taka zbrodnie?Jeszcze inna kwestia,nikt nie mysli o tym ze osoba ktora uzywa narkotyki prawdobodobnie nie przestanie ich brac bo ma wyrok w zawieszeniu.Moj znajomy juz wie ze dzieki marijuanie zyje(AIDS+HCV) i bedzie ja palil dalej.Co wiec sie stanie kiedy znow zostanie "zlapany" na posiadaniu marijuany na wlasny uzytek w ilosci niewielkiej(np.0.7.g jak teraz)?Pojdzie odsiedziec swoje 6 miesiecy + pewnie jakis nowy wyrok,prawdopodobnie jego zdrowie nie wytrzyma pierwszej w zyciu odsiadki a jesli nawet to stanie sie kryminalista z odsiedzianym wyrokiem na pewno zrobi z niego uczciwego czlonka spoleczenstwa

Szanujcie by i was szanowano.

Marianna Masia Iwulska

 

 

 

Politykanarkotykowa.pl