1. Strona główna
  2. Artykuły
  3. „Wszyscy handlarze są czarni lub Arabowie”: francuski rasizm w policji związanej z konopiami indyjskimi

„Wszyscy handlarze są czarni lub Arabowie”: francuski rasizm w policji związanej z konopiami indyjskimi

We Francji kwestia rasizmu nigdy nie była głównym tematem dyskursu zwolenników reformy prawa dotyczącego konopi indyjskich. Brak związku i zaangażowania między tymi dwoma obszarami coraz bardziej kłóci się z szerszymi napięciami rasowymi w społeczeństwie francuskim, ale może wyjaśniać, dlaczego nastąpiło takie opóźnienie w demokratyzacja polityki narkotykowej.

Dlatego propozycja Rady Gospodarczej, Społecznej i Kulturalnej (CESE) w celu powołania tymczasowej komisji ds. konopi indyjskich musi zająć się chronicznym rasizmem leżącym u podstaw kontroli marihuany we Francji.

Dziś kwestia rasy zajmuje ważne miejsce i obsesyjnie pojawia się we francuskich debatach społecznych, niezależnie od tego, czy chodzi o religię, bezpieczeństwo, edukację, pamięć kolonialną i oczywiście imigrację. W kampanii prezydenckiej w 2022 r. wszystkie partie prawicowe zjednoczyły się ze Zjednoczeniem Narodowym (RN) i Reconquête, projektami politycznymi, które nieustannie podsycają debaty przeciwko imigracji mieszkańców Afryki i Afryki Północnej do Francji. Marine Le Pen, kandydatka RN, zdobyła 42% głosów w drugiej turze przeciwko urzędującemu prezydentowi Emmanuelowi Macronowi, zdobywając jednocześnie 89 mandatów w parlamencie.

Handel narkotykami był głównym przesłaniem RN, obok troski o rosnący polityczny islam. Dyskurs ten, jeszcze dekadę temu uznany za radykalny, jest obecnie częścią głównego nurtu debaty publicznej, nieustannie rozpowszechnianej w kanałach informacyjnych, pomimo kilku skarg dotyczących podżegania do nienawiści rasowej.

Równolegle z tym nurtem politycznym widzimy, że wiatr reformy konopi, odczuwany na całym świecie, nie przeszedł przez Francję. Stany Zjednoczone, Ameryka Łacińska i Kanada coraz częściej eksperymentują z modelami regulacji konopi indyjskich. W Europie Zachodniej poczyniono postępy w zakresie dekryminalizacji, co stanowi stopniowe odejście od prohibicyjnego modelu wojny narkotykowej. Jeszcze we Francji, ustawa z 1970 r który karze zwykłe posiadanie więzieniem, pozostaje na swoim miejscu, pozornie nie do pokonania przeszkoda na drodze do reformy. I chociaż uwięzienie konsumentów konopi pozostaje na szczęście rzadkie, uprawnienia policji odnotowały wykładniczy wzrost, wraz z eskalacją przemocy w walce z wojną narkotykową, która szczególnie przejawia się jako celowanie w mniejszości.

Kuszące jest zatem jednoczesne zbadanie obu zjawisk i wyciągnięcie wniosku, że brak dyskursu dotyczącego praw człowieka i dyskryminacji rasowej przez francuskich zwolenników reformy polityki narkotykowej osłabia zakres możliwej reformy polityki narkotykowej.

 

Europejscy liderzy konopi

Francja jest czołowy konsument marihuany w Europie, zanim awansował na trzecie miejsce w 2022 r. (na 27 krajów). Konsumpcja występuje powszechnie w całym społeczeństwie, zwłaszcza przez białą klasę średnią z większymi środkami finansowymi. Jednak ksenofobiczny i rasistowski dyskurs historycznie był skierowany do czarnych lub arabskich handlarzy narkotyków we francuskim społeczeństwie. Wiele prac spopularyzowało ideę, że całe części kraju są wyłączone spod prawa, przedstawiane jako „utracone tereny republiki”, kulturowe odniesienie do słynnej broszury wrogiej imigracji, opublikowanej w 2002 roku.

Zgodnie z walką z heroiną w 1980s i 90s, wojna z konopiami indyjskimi toczy się od 2000 roku, prowadząc do masowe uwięzienie młodych ludzi pochodzenia afrykańskiego. Superpozycja postaci czarnego lub arabskiego „miejskiego dilera” umożliwiła przeniknięcie ogólnego profilowania rasowego do francuskiego społeczeństwa, jak podsumował bystry spostrzeżenie Erica Zemmoura (prezesa Reconquête):

„Jeśli więzienia są zamieszkane głównie przez czarnych i Arabów, to dlatego, że wszyscy handlarze są czarni lub Arabowie”.

Konstytucja francuska zabrania wprowadzenie kryterium rasy do statystyki publicznej. W rezultacie rzeczywistość profilowania rasowego może być konsekwentnie kwestionowana i zaprzeczana przez siły policyjne, które mogą polegać na tej republikańskiej daltonizmie, aby uciec od rzeczywistości. W obliczu tego zaprzeczenia zwolennicy reform milczą z obawy, że zostaną przedstawieni jako wspólnicy handlarzy narkotyków. W przeszłości aktywiści koncentrowali się bardziej na promowaniu rośliny „konopi” lub potępianiu przeszkód, jakie prohibicja stwarza dla tych, którzy chcą poprawić opiekę zdrowotną jej użytkowników. Tymczasem dyskurs prowadzony przez ekspertów ds. uzależnień na rzecz reformy – jedynych, którzy mają dostęp do mediów głównego nurtu – pozostaje skupiony na linii „narkotyki są złe”, która obejmuje tytoń i alkohol.

 

Pułapka medyczna na konopie indyjskie

W latach 1990. wdrażana już z dużym opóźnieniem polityka redukcji szkód w walce z AIDS umożliwiła modyfikację reakcji karnych, w tym za konopie indyjskie, poprzez naleganie na ich medykalizację. Od tego czasu dyskurs francuskich reformistów nie odszedł od tej opartej na zdrowiu logiki, opowiadając się za zmianą prawa, która zezwalałaby wyłącznie na ścisłe zastosowanie terapeutyczne, bez odwoływania się do sporów wokół swobód publicznych, z obawy przed byciem postrzeganym jako fanatycy narkotyków.

Istotne poparcie lobby farmaceutycznego dla medycznego dostępu do marihuany i względny brak zainteresowania kwestiami społecznymi związanymi z tą rośliną również są kluczowe. Wyjaśnia na przykład, dlaczego niedawna deklaracja CESEM nie zawiera wzmianki o rasistowskim charakterze wojny z konopiami indyjskimi, gdzie częstym polem bitwy są dzielnice robotnicze w całej Francji.

 

Wizja przyszłości

Przyszłość wygląda mieszanie. Niedawny krok rządu Macrona w kierunku dalszego ograniczania używania narkotyków zmaterializował się poprzez wprowadzenie administracyjnych grzywien (Amende Forfaitaire Délictuelle) za konsumpcję, które zostały dodane do arsenału już istniejących kar. W obliczu tego ataku zwolennicy nadal nie są w stanie zastosować żadnych skutecznych kontrargumentów, utknęli w swoim podejściu medycznym; trudno jest odróżnić te argumenty od tych, których używał minister spraw wewnętrznych w latach 1980., używając hasła „narkotyki to gówno” w kampanii publicznej.

Z drugiej strony wojna toczona na przedmieściach w imię walki z konopiami indyjskimi jest coraz częściej nagłaśniana przez oficjalne organy. Krajowa Komisja Konsultacyjna ds. Praw Człowieka (CNCDH) I Obrońca Praw stworzyli ankiety, które ujawniają rzeczywistość profilowania rasowego. Niewykluczone zatem, że stały i dokuczliwy problem dyskryminacji społecznej i rasowej, który definiuje cały nasz represyjny system kontroli narkotyków, może wpłynąć na aktywistów walczących z wojną z konopiami indyjskimi. Tylko wtedy francuski opór wobec reformy polityki narkotykowej może zostać pokonany i pokonany.

Poprzedni post
Czy brazylijska szczepionka „antykokainowa” to rozwiązanie czy kontrola społeczna?
Następny post
Brutalne prawo narkotykowe w Singapurze i walka o zniesienie kary śmierci

Related content