1. Home
  2. Artykuły
  3. Kukułka: Jak dilerzy narkotyków okupują domy w Wielkiej Brytanii

Kukułka: Jak dilerzy narkotyków okupują domy w Wielkiej Brytanii

Szereg mieszkań komunalnych w Glasgow.

W UKpraktyka „kukułkowania” staje się coraz bardziej popularna, szczególnie ze względu na jej silnie zmediatyzowane powiązanie z granica hrabstwa sprawy narkotykowe, w których sprzedawcy narkotyków sprzedają substancje na dużym obszarze.

Kukułka odnosi się do sytuacji, gdy dom lub nieruchomość zostaje zajęta przez osoby sprzedające lub produkujące narkotyki. Pomimo że kukułka występuje od przynajmniej w latach 2010 – jeśli nie wcześniej – ostatnio wzrosło zainteresowanie tą kwestią: wniosek o udostępnienie informacji publicznej złożony przez BBC wykazały, że liczba policyjnych dochodzeń w sprawie procederu kukułki w samym Londynie wzrosła niemal trzykrotnie w latach 2023/24–2025/26.

Osoby będące celem kukułki bywają osoby o szczególnych predyspozycjach: zmagające się z uzależnieniem od narkotyków, będące dziećmi lub osobami starszymi, bądź mające niepełnosprawność fizyczną lub psychiczną.

Obecnie kukułka nie jest odrębnym przestępstwem, ale to się wkrótce zmieni. Niedawno uchwalona ustawa o przestępczości i policji z 2026 r. będzie kryminalizować kukułkę. definiowanie tego jako „kontrolowanie domu innej osoby w celach przestępczych”. 

Z jednej strony oznacza to postęp w walce o uznanie szkodliwego wpływu kukułki na jej ofiary. Z drugiej strony jest prawdopodobne, że w Wielkiej Brytanii kara – pierwsze podejście do kontroli narkotykówNowe przepisy poradzą sobie z tym złożonym problemem, uciekając się do uproszczonych narracji binarnych: ofiara kontra sprawca oraz wykorzystywany kontra wyzyskiwacz.

Zjawisko „kukułki” pokazuje jednak, że przestępstwa związane z narkotykami, w tym ich używanie i dystrybucja, często komplikują nasze rozumienie bycia ofiarą, przestępczości i wykorzystywania. Chociaż osoby, których domy zostają przejęte, padają ofiarą wykorzystywania, wiele z tych „kukułczych” domów – często dzieci lub młodych dorosłych zamieszanych w handel narkotykami – należy postrzegać w kontekście tego samego brutalnego rynku narkotyków i… szersze nierówności (takich jak wykluczenie społeczne, niepewność ekonomiczna i/lub uzależnienie od narkotyków), które popychają ludzi do niebezpiecznych sytuacji gospodarczych.

Ta skomplikowana sieć i rzeczywistość rynku narkotykowego są bardzo wyraźnie ukazane w historii Matty'ego*.

 

Historia Matty'ego

Znam Matty'ego od około 10 lat moja praca w terapia agonistami opioidowymi (OAT) usługa przepisywania leków.

Matty ma nieco ponad 40 lat i od 25 lat zażywa heroinę i crack. W tym czasie mieszkał z partnerką i dzieckiem, płacąc czynsz na czas i bez większych problemów, jednocześnie pracując w budownictwie i imając się różnych zajęć, by utrzymać się przy życiu.

Ponieważ testy narkotykowe stały się powszechną praktyką w pracy, stopniowo zaczęło mu brakować miejsc, które by go przyjęły. W tym czasie jego uzależnienie od heroiny i tabletek rosło, a przy coraz mniejszej liczbie możliwości pracy, zaczął popełniać drobne przestępstwa. Ponieważ Matty wydawał wszystkie swoje pieniądze na narkotyki, jego związek ucierpiał, a partnerka się rozpadła. Matty wyprowadził się do własnego mieszkania.

Dzięki lokalnemu dostawcy mieszkań socjalnych dostał własne lokum: szeregowiec z drzwiami wejściowymi bezpośrednio na chodnik, zazwyczaj z jedną sypialnią lub sypialnią i komórką. Matty zaczął coraz częściej eksperymentować z crackiem. Wiedział, że w pobliżu jego ulicy kilka innych nieruchomości było „naciąganych” przez drobnych dilerów ulicznych, od których czasami kupował crack.

Problemy Matty'ego zaczęły się, gdy ci sami dilerzy zapytali, czy mogliby „pociąć” narkotyki (zwiększyć ich objętość) w jego kuchni na jedną noc. Od tego momentu sprawy szybko potoczyły się w złym kierunku.

 

Stały strumień ludzi

Od tego momentu w domu Matty'ego nigdy nie przebywało mniej niż pięć osób. Czasami nawet 20 osób wchodziło i wychodziło z mieszkania, wszyscy kupowali, sprzedawali lub przejeżdżali, żeby zdobyć crack. Sprzedawali je młodzi ludzie, w wieku od 13 do 20 lat, a kupowali zarówno nastolatki, jak i osoby po sześćdziesiątce. W ostatnich latach w Wielkiej Brytanii wzrosła liczba osób używających cracku. lati lokalnie jego wykorzystanie wśród młodszy grupy i te nie Dostęp tradycyjne usługi lecznicze cieszą się coraz większą popularnością.

W zamian za dostęp do domu, Matty otrzymywał „czynsz”: crack o wartości 40 funtów za każde uzupełnienie zapasów. W domu nigdy nie było cracku o wartości większej niż 300 funtów na raz. Sprzedaż odbywała się bez przerwy: ludzie po prostu pukali do drzwi lub krzyczeli do okna, o każdej porze dnia i nocy, żeby go odebrać. Poczta pantoflowa służyła lokalnej reklamie.

W ciągu kilku dni Matty stracił kontrolę nad swoim domem: często spędzał czas „zamknięty” w sypialni, podczas gdy handlarze narkotykami teraz rządzili domem. Działali w systemie zmianowym, z płatnymi zmianami trwającymi około sześciu godzin. Jednak zmiany obejmowały cały dzień i noc, co dla Matty'ego oznaczało całodobową aktywność, stale wpływając na jego sen i zdolność do zaspokajania potrzeb. Wszelkie jedzenie i rzeczy osobiste musiał trzymać w sypialni, aby nie przeszkadzały. Nawet gdy musiał wyjść, pozostawały w jego domu. Słyszałem od innych ofiar kukułki, że zdarzało się nawet, że usuwano zamki z drzwi zewnętrznych, aby zapewnić, że sprzedawcy nigdy nie zostaną zamknięci na zewnątrz.

Matty wspomina, że ​​jedynym momentem, kiedy jego dom stał pusty w tych miesiącach, był ten, gdy trafił do więzienia na 28 dni więzienia. Sprzedawcy po prostu przenieśli się za róg do innej nieruchomości należącej do członka rodziny Matty'ego, po tym jak naciskali na niego, aby wpuścił ich do środka, aby mogli dotrzymać warunków umowy o pracę. Wielokrotne atakowanie tej samej osoby to powszechna taktyka oszustów. Gdy tylko Matty wyszedł na wolność, zarówno Matty, jak i lokatorzy wrócili do domu. 

Jeśli brakowało cracka lub liczba punktów spadała, Matty ponosił odpowiedzialność, a brakująca kwota była potrącana z czynszu. Gospodarze domu nie używali cracku, woląc palić jointy, brać pigułki (np. pregabalin lub zopiklonów), albo okazjonalnie butli z podtlenkiem azotu. Z crackiem jako marchewką trzymającą Matty'ego w ryzach, raczej nie będzie narzekał.

Matty od samego początku czuł się bezsilny we własnym domu i żałował, że wpuścił kogokolwiek. Jak to się stało, że branie cracku i potrzeba gotówki przerodziły się w coś takiego? Nawet jeśli czuł się na siłach, jakie miał możliwości? Osoby zamieszkujące dom często miały na posesji mnóstwo maczet i młotków.

Ale gdy jego synapsy domagały się więcej, on nadal otwierał się na ludzi, bardziej martwiąc się o radzenie sobie ze swoimi zachciankami niż o długoterminowe konsekwencje. 

 

Brak wsparcia

Kiedy Matty zwrócił się o pomoc do urzędników ds. zakwaterowania, poinformowano go – i mnie – że nie mogą działać, dopóki inspektor policji nie potwierdzi, co się dzieje. Bez tego potwierdzenia Matty nie mógł zostać przesiedlony, pozostając jednocześnie w posiadaniu najmu. Chociaż miało to miejsce zanim proceder stał się odrębnym przestępstwem, środki bezpieczeństwa nadal miały obowiązywać, ale nie zostały wdrożone.

Matty powiedział, że policja zatrzymała go nawet na ulicy, żeby potwierdzić, że wiedzą, co się dzieje. Zaoferowali pomoc, ale tylko pod warunkiem, że on im pomoże, udzielając informacji o osobach zajmujących się handlem narkotykami.

Jego nadzieje na rychłe zakończenie tego koszmaru prysły, gdy zdał sobie sprawę, że policja bardziej skupia się na łapaniu osób zajmujących się handlem narkotykami na terenie całego miasta – tych powyżej tych, którzy zamieszkują jego dom – niż na tym, by pomóc mu odzyskać kontrolę nad jego posiadłością.

Matty był w szoku. Tymczasem skala operacji prowadzonej w jego domu rosła. Narkotyki uzupełniano kilka razy dziennie, dając policji mnóstwo okazji do znalezienia głównych dostawców i pomagając Matty'emu odzyskać dom. Ale to się nigdy nie wydarzyło.

 

Dlaczego nikt nie zareagował?

W tym momencie istotne staje się to, kto sprzedaje i jaka jest wartość nieruchomości. Utrzymywanie w domu maksymalnie 300 funtów cracku zmniejsza motywację policji do przeszukania domu. Wykorzystywanie dzieci do sprzedaży narkotyków zmniejsza prawdopodobieństwo skazania kogokolwiek na karę pozbawienia wolności.

Jeśli handlarze narkotyków zaprzeczą, że wiedzą o narkotykach, jedyną osobą, którą należy pociągnąć do odpowiedzialności, jest Matty – legalny najemca domu, w którym są one ukryte. I odwrotnie, jeśli policja skonfiskuje tę ilość poprzez aresztowanie lub jeśli zapasy zostaną „opodatkowane” przez konkurencyjną grupę, za 300 funtów można je łatwo „umorzyć” bez wpływu na działalność, a następnie obciążyć ofiarę lub drobnych sprzedawców, jeśli większy dostawca uzna to za swoją odpowiedzialność.

Ogranicza to siłę przetargową osób takich jak Matty, które nie mają możliwości skłonienia policji do podjęcia działań.

W jego przypadku policja w ogóle nie interweniowała. To nie nowość; z mojego doświadczenia i rozmów z innymi osobami pracującymi w służbach antynarkotykowych wynika, że ​​domy, w których handlują narkotykami, są… rzadko zamykane przez organy ścigania. Zamiast tego, co zwykle się dzieje – i tak było w przypadku Matty’ego – dom jest 'Zamknięte' przez władze lokalne po wielokrotnych skargach na zachowania antyspołeczne. 

Po wydaniu nakazu zamknięcia, Matty'emu powiedziano, aby zgłosił się jako bezdomny, a następnie przeszedł weryfikację jako osoba bezdomna, co może być czasochłonne. Następnie zaproponowano mu pokój w hostelu. Pozostał tam, dopóki nie poczuł się na siłach, aby sobie z tym poradzić, więc zamieszkał z rodzeństwem. Niestety, właściciel hostelu chce się go pozbyć, więc Matty zastanawia się, dokąd się uda.

 

Rozwijanie sieci

Co można zrobić, aby wesprzeć Matty'ego? Jak rozpoznać, że mogą być tu również inne osoby, które padły ofiarą?

Historia Cuckooing i Matty'ego ilustruje, jak płynne, zawiłe i złożone mogą być granice między byciem ofiarą a przestępcą w przypadku przestępstw narkotykowych. Często osoby zaangażowane w te przestępstwa nie wpisują się w kategorie narzucane przez system karny i prawny. Sam Matty jest daleki od bycia „ofiarą idealną”: pozwalał ludziom wchodzić do domu, aby podtrzymywać swoje nałogi. Nie umniejsza to jednak realnego wyzysku, przymusu i przemocy, których doświadczył; nie usprawiedliwia to również braku wsparcia ze strony policji i innych instytucji, gdzie jego ochrona była uzależniona od jego współpracy.

To samo można powiedzieć o ludziach, którzy okupowali jego dom: podczas gdy wyrządzają krzywdę Matty'emu, sami padają ofiarą ubóstwa i nierówności społecznych, co wciąga ich w brutalny rynek narkotyków.

To zrozumienie zostało już omówione w dyskusjach na temat handlu narkotykami na granicach hrabstw. Zorganizowane grupy przestępcze obierały sobie za cel bezbronne dzieci i młodzież, aby sprzedawać i/lub uprawiać narkotyki, ale jest zrozumienie że mogą być ofiarami handlu ludźmi lub niewolnictwa.

Dominujące obecnie, represyjne narracje dotyczące narkotyków i przestępstw narkotykowych, które stawiają karę i stygmatyzację ponad bezpieczeństwo ludzi, zazwyczaj nie pozostawiają miejsca na te niuanse. Ponieważ jednak przepisy dotyczące oszustw narkotykowych są wciąż w fazie początkowej, istnieje możliwość wbudowania tego rozumienia w ramy prawne, które faktycznie priorytetowo traktują bezpieczeństwo wszystkich zaangażowanych. 

*Imię Matty'ego zostało zmienione na potrzeby tego artykułu; jego historię opowiedziano tutaj za jego zgodą. 

Poprzedni post
Psylocybina – czy to dobry pomysł?: Kanadyjscy parlamentarzyści naciskają na terapię psychodeliczną
Następny post
Kryzys reprezentacji: Dla kogo tak naprawdę jest rewolucja psychodeliczna?

Related content