Dopalacze problemem nie tylko w Polsce

Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (ECMNN) opublikowało wczoraj (10/11/2010) swój doroczny raport zatytułowany „Stan Problemu Narkotykowego w Europie”. Praca prezentuje zbiór badań i wniosków na temat rozprzestrzeniania się oraz spożycia narkotyków w Europie koncentrując swoją uwagę na popularnych substancjach takich jak kokaina, amfetaminy, opiaty oraz marihuana. Istotnym punktem zawartym w tegorocznym raporcie jest część poświęcona nowym narkotykom tak zwanym „legalnym dopalaczom” w szczególności reprezentowanym przez syntetyczne kannabinoidy „spice” oraz mefedron.  Według raportu, „legalne dopalacze” stanowią coraz większy problem dla krajów Unii chociażby ze względu na ich mnogość (w roku 2008 zidentyfikowano 13 takich substancji podczas gdy w 2010 do tej pory liczba ta zwiększyła się już do 31).  

Termin „legalne dopalacze” odnosi się do dużej liczby substancji „od mieszanek ziołowych po syntetyczne lub „autorskie” narkotyki i „tabletki imprezowe”, które są używane na różne sposoby (palone, wciągane przez nos, połykane)”. W większości przypadków dystrybucja używek odbywa się droga internetową, jednakże substancje można znaleźć też w tzw. „smart-shopach”. ECMNN zwraca szczególną uwagę na dynamikę rynku „legalnych dopalaczy” oraz wyrafinowane strategie marketingowe, które mają na celu zdobycie jak najszerszego grona konsumentów. Niejednokrotnie, produkty są niepoprawnie oznakowane w celu ominięcia kontroli prawnej np. poprzez umieszczenie na opakowanie ostrzeżenia „produkt niezdatny do spożycia”.

Ważnym trendem zaobserwowanym w tegorocznym raporcie jest wzrastająca popularność syntetycznych katynonów (w szczególności mefedronu tzw. „meow meow”), których struktura chemiczna jest bardzo zbliżona do amfetaminy. Skala rozprzestrzenienia substancji była szczególnie głośna w Wielkiej Brytanii, lecz również w Niemczech, Szwecji oraz Holandii odnotowano dość znaczące konfiskaty tego produktu. W związku ze skalą problemu, niektóre kraje Unii Europejskiej zdążyły już wprowadzić rozwiązania prawne zakazujące sprzedaży mefedronu i innych syntetycznych katynonów. 

Mefedron w większości przypadków zdobywana była przez konsumentów poprzez internet jako legalna alternatywa dla ecstasy lub kokainy. Substancja zazwyczaj sprzedawana jest pod ogólną nazwą „legalnych dopalaczy” jednakże w związku z zaostrzeniem kontroli, lub wprowadzeniem zakazów w niektórych krajach Unii, producenci uciekają się do sprzedaży swojego produktu oznaczając go jako „chemikalia do badań”, „sól kąpielowa”, „do badań botanicznych”, „pożywka dla roślin” lub „nawóz roślinny”. W marcu 2010, substancja była dostępna na co najmniej 77 brytyjskich stronach internetowych. Pomimo, iż początkowo zakaz w tym kraju przyniósł oczekiwany efekt, w rzeczywistości jednak producenci dalej rozprzestrzeniają swój produkt, pod nowymi nazwami jak „Ivory Wave” lub „NRG-1”, nie informując ich, iż zamiast „legalnych dopalaczy” konsument zakupuje nielegalne narkotyki.         

Według danych zawartych w raporcie, ECMNN w roku 2010 zidentyfikowało już 170 internetowych sklepów oferujących grzyby halucynogenne oraz „legalne dopalacze”. W porównaniu do roku 2006 liczba sklepów zwiększyła się ponad czterokrotnie (39). Pośród krajów Unii Europejskiej największa ilość witryn zarejestrowana jest w Holandii (38) Wielkiej Brytanii i Niemczech (po 20). W kolejnych dziewięciu krajach (Polska, Francja, Węgry, Republika Czeska, Hiszpania, Portugalia, Słowacja, Włochy oraz Szwecja), liczba sklepów nie przekracza 5.

Ostatnią kwestią poruszaną przez raport jest stosunkowo nowe zjawisko „spice” czyli produkcji i sprzedaży syntetycznych kannabinoidów. Po raz kolejny, najpopularniejszym narzędziem sprzedaży jest internet. Jedna z głównych uwag dotyczących tych substancji odnosi się do znikomej wiedzy na ich temat „niemal niczego nie wiadomo o farmakologii, toksykologii i profilach bezpieczeństwa tych składników w przypadku ludzi”. Jak zauważa ECMNN, „w 2008 r. chemicy sądowi odkryli, że nie jest to nieszkodliwy produkt ziołowy, za który jest podawany”. Wyniki badań dowiodły, iż substancja zawiera składniki chemiczne o działaniu podobnym do THC w marihuanie. Brak danych na temat składu syntetycznych kannabinoidów, oraz stale zwiększająca się ilość produktów tego typu spowodowała lawinę zakazów rozprowadzania „spice” w Europie. Jak do tej pory, regulacje tego typu wprowadziły już Dania, Niemcy, Estonia, Irlandia, Francja, Łotwa, Litwa, Luxemburg, Austria, Polska, Rumunia, Szwecja oraz Wielka Brytania. Zmiany prawne jak do tej pory spowodowały znaczny spadek ilości sprzedawców (z 55 w 2009 do 21 w 2010). Trudno jednak ocenić dostępność produktu na nowo tworzonym czarnym rynku.      

Raport ECMNN dowodzi, że spożycie „legalnych dopalaczy” staje się znaczącym problemem polityki antynarkotykowej w Europie. W badaniach przeprowadzonych w Polsce i Niemczech od 3 do 6 procent nastolatków w wieku od 15 do 18 lat próbowała już tej formy używek. W związku z dużym zróżnicowaniem produktów, zmianami w składach chemicznych oraz stale rosnącym asortymentem oferowanym przez sprzedawców, kraje Europejskie nie są w stanie skutecznie walczyć z tym zjawiskiem. Pytanie tylko, czy obecny kierunek światowej polityki antynarkotykowej, który przynosi więcej szkód niż pożytku, jest w stanie skutecznie walczyć z nowymi używkami.
 
Pełen raport dostępny jest tutaj.