Dzień Otwartych Drzwi w holenderskich coffee shopach

W niedzielę, 5 maja, kawiarnie w Maastricht i innych miast, takich jak Roermond i Sittard zorganizowały Dzień Otwartych Drzwi dla cudzoziemców, aby zaprotestować przeciwko zakazowi konsumpcji konopi przez turystów nałożonego przez władze. I cudzoziemcy wrócili! Setki z nich pojawiło się, głównie z sąsiedniej prowincji Walonii.

Rzeczywiście, w południowej części Holandii, Wietpas (Weed pass – karta uprawniająca do zakupu marihuany i wydawana tylko mieszkańcom poszczególnych miast) została wprowadzona rok temu, aby zmniejszyć turystykę  narkotykową głównie z Belgii i Francji. Od tego czasu tylko holenderscy konsumenci, którzy wystąpili o wydanie tej kartty może przyjść i kupić konopie w kawiarniach. Burmistrzowie twierdził, że ta reforma pozwoli pozbyć się niedogodności i kłopotów, jakie turystyka narkotykowa powoduje, np. korków, hałasu w porze nocnej, a przede wszystkim, przestępczości i handlarzy narkotykowych.

Jednak zakaz ten nie doprowadził do spadku handelu narkotykami, a wręcz przeciwnie.
Od czasu jego wprowadzenia, w miastach, gdzie prawo to obowiązywało, nastąpiła eksplozja przestępczości związanej z handlem narkotykami, jako że wystąpił znaczący wzrost ulicznego handlu narkotykami. Handlarzy na ulicach sprzedają także twarde narkotyki, i młodzi ludzie palący marihuanę mają znacznie łatwiejszy dostęp do nich.

Miesiąc po tym, jak zakaz został wprowadzony, burmistrz Maastricht uważał go za "wielki sukces", jako że "liczba turystów zagranicznych spadła znacząco". Wniosek ten ignorował dwa fakty, które były o wiele bardziej istotne, aby zrozumieć, co się dzieje w jego mieście: Holenderski gazety jednogłośnie donosiły o historiach sprzedawców ulicznych, którzy bogacili się dzięki temu zakazowi. W pierwsze 30 dni od wprowadzenia nowego zarządzenia, lokalne drugsmeldpunt - miejska infolinia do spraw związanych z narkotykami - otrzymała 619 skarg zamiast średnio 160 skarg na miesiąc. Cena konopi prawdopodobnie spadła w tym czasie, biorąc pod uwagę ogromną ilość marihuany, która zalała miasta przez nielegalne sieci i mnożących się ulicznych handlarzy.

Rok po jego realizacji, ocena tej reformy jest jasna: zamiast robić ulice bezpieczniejsze i zmniejszyć zużycie konopi, przyczyniła się do ogromnego wzrostu przestępczości związanej z narkotykami. W Maastricht, liczba przestępstw związanych z narkotykami wzrosła dwukrotnie w ciągu ostatniego roku, podczas gdy w Roermond - trzykrotnie.