Historia May

May urodziła się w prowincji Vinh Ko w Wietnamie. W wieku czternastu lat opuściła dom rodzinny by znaleźć pracę i wspomóc rodzinę materialnie. Po dwóch latach, wraz z grupą przyjaciół, May przyjechała do Phnom Penh w nadzieji na rozpoczęcie nowego życia.

W wieku 23 lat May wyszła za mąż. Wkrótce po weselu, zmarła mama May. Niedługo potem dziewczyna zaczęła zażywać heroinę. Twierdzi że po raz pierwszy sięgnęła po narkotyki żeby stłumić smutek który przepełniał ją po śmierci matki. Dziewczyna utrzymuje że w dalszym ciągu używa heroiny ponieważ narkotyk pomaga jej rozproszyć zmartwienia związane z jej domem i rodziną w Wietnamie. Gdy członkowie rodziny dowiedzieli się o jej nałogu, natychmiast wyparli się jej. Również mąż rozwiódł się z nią, podając jako przyczynę presję wywieraną przez jego rodzinę, która domagała się by ‘znalazł sobie lepszą żonę, nie zażywającą narkotyków’.

Trzy lata po tym jak zaczęła brać heroinę, May po raz drugi wyszła za mąż i urodziła córeczkę. W tym czasie mieszkała w mieszkaniu w Phnom Penh, jednak już po roku została bezdomna w wyniku eksmisji przeprowadzonej za niepłacenie czynszu. May, wraz z mężem i córką, przeniosła się na ulice Beoung Tra Bek.

May postanowiła zerwać z narkotykami. Dziewczynie udało się wytrzymać bez narkotyków przez dwa miesiące, jednakże z każdym dniem czuła rosnącą presję ze strony swoich przyjaciół, by znowu po nie sięgnąc. Maja mówi że wróciła do nałogu ponieważ czuła, że nie miała rodziny.

Wkrótce po tym jak ponownie zaczęła zażywać heroinę, została aresztowana. Została zatrzymana wraz ze swoją dwuletnią córką i następnie przeniesiono je do centrum odwykowego ‘Galop 4’. Matka z córką zostały zamknięte w pokoju bez wody, toalety i łóżek wraz z 29 innymi osobami. Dwa razy dziennie były wypuszczane z celi żeby wziąć prysznic, skorzystać z toalety, zaopatrzyć się w wodę, zjeść. Według tego co mówi May, posiłek stanowiła bardzo skromna ilość ryżu i warzyw.

Poza córką May, w celi przebywała również dwójka innych dzieci- sześciomiesięczny i dziesięcioletni chłopcy. Wszystkie dzieci zostały uwięzione wraz ze swoimi rodzicami. May zeznała że strażnicy w Galop 4 traktowali dzieci tak jakby i one były więźniami. Odmawiano dzieciom możliwości skożystania z toalety jeśli czuły potrzebę w nieregulowanym czasie.

May opowiada o 10-cio letnim chłopcu, który został przyprowadzony do ośrodka wraz ze swoim ojcem. Dziecko płakało przez sześć dni, skarżąc się na bóle żołądka, jednakże jego płacz został całkowicie zignorowany i w rezultacie odmówiono mu pomocy medycznej. Szóstego dnia strażnikom zrobiło się żal dziecka i pozwolili mu wyjść na dwór by się pobawić. Sugerując się radami ojca, chłopiec uciekł z Galop 4. May uspokaja że chłopiec był dzieckiem ulicy i prawdopodobnie był przyzwyczajony do dbania o siebie.

Podczas pobytu w Galop 4 May nie otrzymała żadnego szkolenia odnośnie nadużywania narkotyków. Gdy zapytano ją czy w ośrodku znajdowały się jakieś grupy wsparcia,  zaśmiała się i skomentowała ‘Nie, nic podobnego tam nie ma’. Dziewczyna przyznaje że nie otrzymała żadnych leków które pomogłyby jej zmniejszyć trudności związane z wychodzeniem z nałogu, a gdy raz poprosiła o aspirynę, strażnik odmówił podania jej leku i nakrzyczał na nią. Kilka dni po udanej ucieczce chłopca z ośrodka, inny mężczyzna usiłował zbiec podczas popłudniowej przerwy. Jednak trójce strażników udało się go złapać, poczym ciągnęli go przez cały plac równocześnie bijąc go pałkami do nieprzytomności, zupełnie nie przejmując się widownią składającą się z współwięźniów i dzieci. Następnie strażnicy przywiązali niprzytomnego uciekiniera do drzewa, gdzie pozostał przez całą noc.

Gdy May obudziła się następnego ranka, mężczyzny już nie było. Strażnicy tłumaczyli że zbiegł w nocy.

May bała się o życie swoje i swojej córki. Tego dnia więźniarka zbiegła wraz z córeczką podczas porannej przerwy i wróciła do Boueng Tra Bek. Wówczas jej córka została wzięta z opiekę przez rodzinę męża i obecnie dziewczynka mieszka w Wietnamie.

May odnosi wrażenie, że z powodu jej nałogu, ludzie dookoła automatycznie zakładają że jest ona nosicielką wirusa HIV i spoglądają na nią jak na kogoś gorszego. Większość Kambodżan nie posiada wystarczającej wiedzy na temat wirusa HIV, i w konsekwencji przejawiają tendencję do posługiwania się stereotypami w odniesieniu do tego zagadnienia. May nigdy nie przebadała się na obecność wirusa HIV ponieważ zakłada że skoro jej córka i mąż nie są zarażeni, w takim razie i one nie może być nosicielką.

May wyraża chęć rzucenia narkotyków i już udało jej się zmniejszyć spożycie heroiny o połowę. Maja i jej mąż pracują jako ‘zbieracze’, zbierając puszki i butelki i następnie sprzedając je w lokalnym skupie surowców wturnych. W ten sposób zarabiają w sumie $5 dziennie, połowa z czego zostaje przeznaczona na heroinę. Maymówi że cena heroiny ostatnio podwoiła się, w wyniku czego coraz trudniej jest ją dostać. Często musi podzielić koszt heroiny z innymi narkomanami, by być w stanie zakupić narkotyk.

Marzy o stałym zatrudnieniu, choć obecnie nie szuka aktywnie pracy. Ponadto chciałaby znaleźć mieszkanie na które mogłaby sobie pozwolić. Maja wierzy że może być dobrą obywatelką, co jest bardzo istotne dla niej, jeśli tylko uda jej się rzucić narkotyki. Pomimo codziennej walki z bezdomnością i uzależnieniem od heroiny, May pozostaje silną kobietą.

Ma nadzieję że policja przestanie robić regularne naloty w jej dzielnicy i zamykać narkomanów w centrach odwykowych podobnych do Galop 4. Kobieta twierdzi, że w zasadzie nikt nie otrzymuje żadnej pomocy w takich ośrodkach odwykowych, i że przez  zamykanie narkomanów w nich, policja zostawia więźniów na pewną śmierć. May wyraża również nadzieję, że wkrótce policjanci zostaną lepiej wyszkoleni, w wyniku czego bedą w stanie bardziej zrozumieć tych, którzy nadużywają narkotyków.

Historia zaczerpnięta z AT WHAT COST?: HIV AND HUMAN RIGHTS CONSEQUENCES OF THE GLOBAL “WAR ON DRUGS”