1. Home
  2. Artykuły
  3. Jak legalny przemysł koki w Boliwii rzuca wyzwanie prohibicji narkotykowej

Jak legalny przemysł koki w Boliwii rzuca wyzwanie prohibicji narkotykowej

W Rio Blanco, wiosce położonej na zboczu góry z widokiem na malowniczą, tropikalną dolinę w boliwijskim regionie Yungas, rodzina Crisologo Mendozy zajmuje się zbieraniem koki od czasów, gdy jeszcze nie żył.

„Moi pradziadkowie zajmowali się uprawą koki” – powiedział, lecząc kaca po wczorajszych uroczystościach z okazji rocznicy założenia miasta.

„Odkąd tu mieszkaliśmy, to nasza praca… Wyciągaliśmy duże liście, rozkładaliśmy je płasko do wyschnięcia, pakowaliśmy w 50-funtowe paczki, takie jak ta, i wysyłaliśmy do Argentyny. W Argentynie było tak drogo, że podawali talerz z zaledwie trzema lub czterema liśćmi, jak deser. Tak drogo to było.”

Koka jest produktem luksusowym, ponieważ chociaż Argentyna zalegalizowane koka w 1989 roku po upadku junty wojskowej, paradoksalnie, importując ją szczątki nielegalne – jak wszędzie indziej. Choć przyniosło to korzyści niektórym Boliwijczykom, cocaleros (plantatorów koki), wzmocniło to głębokie piętno wobec tej rośliny – świętej dla rdzennych kultur, ale napiętnowanej jako surowiec do produkcji kokainy.

 

Rozczarowujący przegląd WHO

W tym roku pojawiła się iskierka nadziei związana z możliwą zmianą statusu prawnego koki. Boliwia i Kolumbia rozpoczęły proces przeglądu jej statusu prawnego ze Światową Organizacją Zdrowia. Koka jest obecnie wymienione jako substancja z Wykazu I, na równi z fentanylem i kokainą. Nadzieja była taka, że ​​jej zmiana klasyfikacji, a nawet całkowite usunięcie z wykazu, może oznaczać nowy rozdział w przyszłości tego narkotyku.

Kilka tygodni temu to marzenie legło w gruzach. Po dwóch latach rozważań Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) Zalecana że zakaz dotyczący liścia pozostał. Głównym powodem było to, że nie mogli postrzegać koki jako niczego innego niż kluczowego składnika kokainy – narkotyku, który od początku znajdował się na liście ONZ przeznaczonej do wyeliminowania.

„Pomysł, że legalizacja koki doprowadzi do zwiększenia produkcji kokainy, nie ma sensu – biorąc pod uwagę, że obecna produkcja kokainy może kilkukrotnie zaspokoić globalny popyt” – powiedział antropolog Thomas Grisaffi w wywiadzie dla TalkingDrugs.

„Ta decyzja to policzek wymierzony w ludność tubylczą i ruch na rzecz reformy polityki narkotykowej” – zareagował Martin Jelsma, który śledził przebieg sprawy Międzynarodowy Instytut (TNI).

„Pokazano, że system kontroli narkotyków nie jest w stanie pogodzić praw człowieka, w tym praw rdzennej ludności, z procesem dekolonizacji i modernizacji”.

Koka jest częścią rodzimej latynoamerykanin kultura od tysiącleci – głównie w Andach, a także w częściach lasów deszczowych Amazonii, tradycyjnie żuta (a dokładniej, ssana) ze względu na orzeźwiające właściwości i składana jako hołd bogom.

Gwałtowna popularność kokainy w latach 1970. XX wieku ugruntowała tożsamość liścia kokainy jako proszku disco. W całej Ameryce Łacińskiej powstały potężne kartele kokainowe. W Boliwii wojskowy zamach stanu w 1980 roku wyniósł do władzy generała Luisa Garcíę Mezę, finansowanego przez barona kokainowego Roberto Suáreza, wspólnika Pablo Escobara. Niedawno odkryte dokumenty pokazują, CIA wiedziała o podejrzanych poczynaniach generała, ale nie przeszkadzało mu to zbytnio, ponieważ García Meza pomagał w słusznej walce z komunizmem.

Inna amerykańska agencja, DEA, również interesowała się Boliwią. Od końca lat 80. do połowy lat 2000.  konflikt przetoczył się przez boliwijską wieś, jako Wspierane przez DEA oddziały antynarkotykowe zaangażowane nadużycia Wybuchły zamieszki przeciwko rdzennym mieszkańcom wsi i starły się z tłumem rozwścieczonych chłopów. Trwało to do 2004 roku, kiedy to ówczesny prezydent Carlos Mesa, w obliczu masowych protestów w całym kraju, zagrożony z cocaleros. Narodził się system „kontroli społecznościowej”, który obowiązuje do dziś.

 

Autor: Niko Vorobyov

 

Nowy system

W ramach tego systemu gospodarstwa domowe zajmujące się uprawą koki są dozwolony działkę o powierzchni do 1,600 metrów kwadratowych pod uprawę koki, która jest ściśle monitorowana przez lokalny związek zawodowy. Przekroczenie tego limitu oznacza zniszczenie upraw i roczny zakaz uprawy.

Następnym prezydentem został Evo Morales, który sam był rdzennym mieszkańcem cocalero z regionu Chapare, wyrzucony DEA i podwojona kwoty upraw koki dla rolników.

Moralesowi udało się nawet wygrać Boliwię wyjątek do traktatów narkotykowych ONZ dotyczących koki, wycofując się z Jednolitej Konwencji o środkach odurzających z 1961 roku w 2011 roku, powracając dopiero dwa lata później z zastrzeżeniem: że jego kraj nie będzie miał problemów z produkcją, handlem i spożyciem koki na swoim terytorium. Pomimo sprzeciwu ze strony Stanów Zjednoczonych i innych krajów rozwiniętych, ONZ wyraziła zgodę.

„Dzięki Evo całkowicie zmieniliśmy sposób myślenia w kraju” – powiedział z dumą Mendoza portalowi TalkingDrugs, który jako lider związkowy brał udział w cocalero protesty.

„Podoba mi się, że każdy z nas, Boliwijczyków, ceni swoją tożsamość, swoją kulturę, swoją pracę. W przeciwnym razie jesteśmy tylko marionetkami”.

 

Wyjątek w kształcie boliwijskim

Ale jest mało prawdopodobne, aby system boliwijski został powielony w innych krajach, przynajmniej na razie. Po pierwsze, jak twierdzi Grisaffi wskazuje,The cocalero Związki zawodowe w Boliwii to potężne podmioty, zdolne wpływać na wybory i doprowadzić Moralesa do władzy. Chociaż w Peru i… istnieją organizacje o podobnych poglądach. Kolumbia, nie mają prawie takiej samej siły nacisku. Po drugie, chociaż istnieje rdzenna kultura koki w KolumbiiThe zdecydowana większość jest uprawiana na potrzeby przemysłu kokainowego.

„Nie jestem pewna, czy rynek liści koki objęty kontrolą społeczną mógłby w pełni objąć produkcję liści koki, jaka ma miejsce w takich krajach jak Kolumbia” – powiedziała Zara Snapp, współzałożycielka i dyrektor Instytut RIA w Mexico City.

„Istnieje wiele możliwych komplikacji, ponieważ na rynku krajowym po prostu nie ma na to dużego rynku”.

Oznacza to, że globalny zakaz musi się zakończyć dla Peruwiańczyków i Kolumbijczyków cocaleros aby naprawdę działać legalnie. Decyzja WHO przekreśliła te nadzieje.

„Myślę, że nie było żadnego uznania ani zainteresowania tym, aby prawa rdzennej ludności rzeczywiście znalazły się w centrum uwagi” – dodał Snapp.

 

Autor: Niko Vorobyov

 

Przyszłość koki i cocaleros

Co zatem oznacza to odrzucenie dla przyszłości reformy koki?

„Kraje i ludy tubylcze będą musiały znaleźć inne sposoby odzyskania swoich praw, co może oznaczać zorganizowane wystąpienia z reżimu traktatowego, który po raz kolejny pokazał, że jest zamrożony w czasie” – powiedział Jelsma.

Poza całkowitym zerwaniem z tymi traktatami międzynarodowymi, inną, mniej drastyczną opcją mogłyby być umowy dwustronne między krajami. Snapp wyjaśnił, że Kolumbia mogłaby uchwalić prawo zezwalające na eksport produktów z koki do innego kraju o otwartych horyzontach, pod warunkiem, że ten również uchwali prawo zezwalające na import.

Grisaffi twierdzi jednak, że w pewnym sensie globalny zakaz uprawy koki faktycznie pomógł rolnikom.

„Jest powód, dla którego uprawiają kokę, a nie kawę: kawa ma niską cenę. Koka też by tak była, gdyby została zalegalizowana, ponieważ produkcja by wzrosła. Porażka „alternatywnego rozwoju” w większości kontekstów uprawy koki polega na tym, że dąży on do dalszej integracji chłopów z globalnymi rynkami, które są dla nich sfałszowane” – wyjaśnił.

„Boliwijscy plantatorzy koki mieszkają w kraju pozbawionym dostępu do morza, w regionie o ograniczonej sieci dróg, niewielu mostach i ograniczonych rynkach krajowych. W tym kontekście uprawa koki jest racjonalnym wyborem, ma wysoką wartość i gwarantuje rynki zbytu. Gdyby koka została zalegalizowana, niektóre z tych korzyści zniknęłyby”.

Mendoza obawia się, że wolny rynek przejmie kontrolę nad legalizacją na całym świecie.

„Cóż, byłoby dobrze, gdyby całkowicie zdekryminalizowali kokę, dzięki czemu mogłaby być darmowa we wszystkich krajach, ale może dojść do nadprodukcji, co może odbić się na nas, producentach” – wyjaśnił.

„Dla nas dobrze by było, gdyby istniał limit, żeby nie zarabiali więcej”.

Inne wydarzenia zagrażają przyszłości koki. W listopadzie nowy centrowy prezydent Boliwii, Rodrigo Paz, złowieszczo powitał powrót DEA. Nastąpiło to po kilku głośnych skandalach w ciągu ostatniego roku lub dwóch, w których udział brali czołowi szefowie wydziałów antynarkotykowych. aresztowany za pomocnictwo w przemycie narkotyków, a w jednym przypadku miał nawet laboratorium kokainowe na ich terenie. Administracja Paz ma wyróżniony Chapare jako siedlisko handlu narkotykami, co pogłębia i tak już napiętą sytuację, ponieważ Evo Morales, po konflikcie z własną partią, ukrywa się w swojej twierdzy w Chapare przed oskarżeniami o gwałt na nieletniej, które, jak twierdzi, mają podłoże polityczne. Jego zwolennicy wśród wpływowego lokalnego związku plantatorów koki… ślubował aby prowadzić wojnę partyzancką w celu jego ochrony.

„Niektórzy plantatorzy koki to realiści” – stwierdził Grisaffi. „Sprzedali już swoją ziemię. Wiedzą, że jeśli DEA wkroczy do kraju, eradykacja upraw może się zacząć od nowa”.

„Agresywne wznowienie przez Trumpa militarnej wojny z narkotykami wróży jedynie katastrofę” – dodał Jelsma. „Strategie, które zawodziły przez dekady, nie zaczną nagle działać teraz, gdy będzie więcej strzelać i zabijać więcej ludzi”.

Dodatkowe informacje: William Wroblewski.

Poprzedni post
Raport pokazuje, że rynki narkotykowe w Afryce rosną, a odporność maleje
Następny post
Psychodeliki potrzebują społeczności, aby nastąpiło uzdrowienie

Related content

Большой План. В 2018 году в США i Канаде планируют легализовать рекреационный каннабис

В 2018 году в Северной Америке ожидается легализация употребления и продажи каннабиса в рекреационных ц елях. Пока что, Уругвай – единственное…

Грузия: виселица как символ наркополитики – ВИДЕО

.
7 декабря грузинские активисты установили у здания Паламента Грузии виселицу, как символ репрессивной наркополи tak. Активисты потребовали либерализации государственной политики в…