Dwudziestoletnia kobieta upada na podłogę iw tym momencie urok klubu prysł. Wygląda okropnie. Jej oczy wywróciły się do tyłu, a usta zwisają bezwładnie. Osoby w pobliżu wyglądają na zszokowane, gdy dwóch wyraźnie wstrząśniętych przyjaciół łapie ją pod ramionami i ściąga jej bezwładne ciało z parkietu. Kiedy znika w tłumie, grupa wokół mnie otrząsa się z troski, odwraca twarzą do DJ-a i znów zaczyna tańczyć. Poza zasięgiem wzroku i umysłu bańka zostaje przywrócona.
„Co, do diabła, Disneyland ma wspólnego z braniem narkotyków na Ibizie?” to pytanie, które zadawano mi wiele razy w ciągu ostatnich kilku lat. Jako etnograf zajmujący się badaniem zażywania narkotyków i handlu nimi wśród brytyjskich turystów w dzikich strefach „białej wyspy”, wpadłem na ten pomysł podczas pierwszego z trzech letnich wakacji, które tam spędziłem.
Niezależnie od tego, czy wpadłem w chaos West Endu w San Antonio, oglądałem zachód słońca w Café Mambo, czy dilerów przemykających między leżakami na kakofonicznej imprezie na plaży na Bora Bora, miałem zagwarantowaną nieskończoną, olśniewającą gamę widoków, które równają się… części spektakularne i dziwaczne.
Na Ibizie – chwalebnie hedonistycznym klejnocie archipelagu Balearów – zwykłe parametry i przyziemne ograniczenia normalnego życia znikają, gdy samolot ląduje na asfalcie. A im bardziej zanurzałem się w tym wywróconym do góry nogami świecie, tym silniejsze było poczucie, że trafiłem do jakiegoś surrealistycznego karnawału – „narkotykowego parku rozrywki” tylko dla dorosłych.
Tak więc, w spokojniejszych chwilach refleksji nad basenem, zacząłem zastanawiać się nad dwoma pytaniami. Po pierwsze, jakie techniki marketingowe stosuje Disneyland – najlepszy park rozrywki – aby podświadomie zmusić gości do nadmiernych wydatków? A po drugie, jeśli Ibiza czuje jak park rozrywki, czy to możliwe, że te same techniki marketingowe napędzają niemal przemysłowy poziom nielegalnego używania narkotyków, którego byłem świadkiem? I tak, pośród techno i trance, przeczytałem nowatorską książkę Alana Brymana Disneyizacja społeczeństwa (2004) i chaos wokół mnie powoli zaczął nabierać sensu.
Wpływ Disneya na społeczeństwo
Wpływowa książka Brymana wyjaśnia, w jaki sposób techniki marketingowe stojące za magią Disneya zostały skopiowane przez mnóstwo środowisk konsumenckich – od zniechęcających mega-centrów handlowych po bary tematyczne oparte na wszystkim, od Breaking Bad do Blinders skokowo – i setki innych parków rozrywki dla naśladowców. Takie disneyyzowane ustawienia angażują trzy bardzo skuteczne strategie marketingowe – motyw; konsumpcja hybrydowaOraz praca performatywna – aby zachęcić gości do wydawania pieniędzy na niezapomniane, wszechstronne doświadczenia.
W porównaniu do barów tematycznych i mega-centrów handlowych, „Ibiza Experience” jest dla wielu młodych turystów definiowana przez nietypowe zatrucie – ci, których spotkałem, opisali niezliczone przyjemności i ukryte niebezpieczeństwa miejsca, w którym wydawało się „normalne” wypróbowanie narkotyków po raz pierwszy, zwiększenie zwykłych dawek, zażywanie narkotyków częściej iw bardziej szkodliwych kombinacjach. Chociaż liczne badacze narkotyków a dziennikarze przypisywali to zmęczonym narracjom o „szalejących Brytyjczyków za granicą' – w moich badaniach starałem się uchwycić świat oczami tych, którzy ostro imprezują na wyspie. W jaki więc sposób synergia tych trzech strategii marketingowych Disneya tak szybko i tak dramatycznie zniekształca regularne wzorce zażywania narkotyków przez turystów?
Theming
Theming stała się tak zakorzenioną częścią naszego doświadczenia konsumenckiego, że prawie jej nie zauważamy. Jednak to pragnienie Walta Disneya, aby stworzyć głęboko wciągające, niezapomniane wrażenia, spowodowało narodziny motywów jako narzędzia marketingowego. Gdy goście przekraczają bramy Magicznego Królestwa, zostają zanurzeni w mocno tematycznych przestrzeniach, takich jak Adventureland oraz Tomorrowland. Są one definiowane przez starannie opracowane kostiumy tematyczne, budynki, jedzenie, muzykę, przejażdżki i prezenty. Jeśli chodzi o Ibizę, wyspa jest tematycznie związana z hedonizmem napędzanym narkotykami i alkoholem, ucieczką, tańcem i dzikim nadmiarem. I ten wątek był konsekwentnie przewijany w narracjach turystów.
Ibiza to przede wszystkim narkotyki. Narkotyki i szaleństwo. W niektórych miejscach chodzi o ciągnięcie kobiet. Nie sądzę, żeby Ibiza była o tym, ludzie są tu dla narkotyków i muzyki. (George, turysta)
Chłopaki pytali mnie o to w domu i mówię im prawdę, że na Ibizę przyjeżdża się po muzykę i narkotyki. (Ben, turysta)
Konsumpcja hybrydowa
Konsumpcja hybrydowa, druga technika marketingowa, opisuje, w jaki sposób Disney Parks splata ze sobą wiele różnych form dóbr konsumpcyjnych w jedną przestrzeń, zacierając wszelkie różnice między nimi. Wędruj po dowolnym nowoczesnym parku rozrywki i poczuj, jak pieniądze przepływają ci przez palce, kupując przekąski, lunche, zdjęcia i tandetne towary, których nigdy nie kupiłbyś gdzie indziej. Na Ibizie ta disneyowska strategia oznacza, że granica między alkoholem a narkotykami, takimi jak ecstasy i ketamina, zaciera się aż do załamania. W strefach imprezowych na wyspach oznacza to, że tak czuje normalna kupować narkotyki, brać je, dzielić się nimi i sprzedawać je. Oznacza to, że dla wielu turystów „regularne” wzorce zażywania narkotyków ulegają szybkiemu zniekształceniu. Widoki hiper-odurzania, jak poniżej, to tylko część codziennego rytmu.
Codziennie bierzemy pigułki i ketaminę. Mam na myśli, że to nie jest zdrowe; nie może być dobrze mieć to każdego dnia. Nigdy nie wziąłbym więcej niż jednej pigułki w domu. Tutaj, pierwszej nocy, chyba miałem cztery. To najwięcej, jakie kiedykolwiek miałem, cztery lub pięć. (Jed, turysta)
Jeden z kumpli, z którymi jestem, żyje czysto w domu, chodzi na siłownię i tak dalej. Wziął trzy tabletki wczoraj po południu, po prostu siedział przy basenie. (Rob, turysta)

Praca performatywna
Oprócz turystów spędziłem wiele godzin kręcąc się z grupą brytyjskich pracowników sezonowych wokół barów w San Antonio. Walt Disney wyprzedzał swoje czasy, jeśli chodzi o pracę: wszyscy pracownicy Disneya są określani jako „członkowie obsady”, czy to na scenie w kostiumach, czy za kulisami przewracając hamburgery. Ten Praca performatywna jest obecnie główną cechą świata konsumentów. Na Ibizie brytyjscy pracownicy sezonowi - barmani, tancerze i sprzedawcy biletów - byli aktywnymi członkami sceny ibiza, umieszczając ich w centrum rynku narkotykowego. W rezultacie wielu pracowników, których poznałem, stosowało bardzo duże dawki ecstasy, ketaminy i kokainy przez całe sezony letnie. Jak powiedział Nick (barman i handlarz narkotyków): „Ilu pracowników używa narkotyków? Wszyscy z nas! Dobrze, przynajmniej 90%”.
W przeciwieństwie do swoich kolegów z branży turystycznej, ci młodzi pracownicy sezonowi byli również kluczowymi uczestnikami rynku narkotykowego, a wielu z nich sprzedawało turystom ecstasy, MDMA, ketaminę i kokainę, aby uzupełnić skromne zarobki w legalnej gospodarce. Jak powiedział mi Kelly, młody barman z Manchesteru: „moi przyjaciele tutaj nie mają pracy, tylko sprzedają narkotyki”. Przykładem tej powszechnej ambiwalencji wobec handlu narkotykami jest Nick, beztroski 23-latek z Londynu, w swoim trzecim sezonie na wyspie.
Późnym popołudniem spotykam się z Nickiem na drinka, zanim zacznie pracę. Zanim znajdziemy bar, mówi, że musi spotkać się z brytyjskim turystą, żeby sprzedać trochę pigułek. Nosi 50 gwiazdy rocka [tabletki ecstasy], z połową schowaną w kubku Coca-Coli na wynos, a połową w pustej paczce papierosów. Chociaż noszenie takiej ilości może wylądować Nicka w hiszpańskim więzieniu na 4 lata, wydaje się zrelaksowany i w dobrym humorze. Kiedy rozmawiamy, widzi swojego mężczyznę, Brytyjczyka po dwudziestce, i podaje mu rękę. Po krótkiej rozmowie Nick podaje mu papierowy kubek, a potem paczkę papierosów i żegnamy się. Kilka minut później, siedząc na słońcu z kilkoma piwami, Nick bierze łyk i mówi mi, że właśnie zarobił 20 euro.
Niezależnie od tego, czy chodzi o oceaniczne parkiety taneczne w superklubach na Ibizie, czy o nasiąknięty deszczem surrealizm wczesnych godzin porannych w Shangri-La w Glastonbury, wielu z nas zostaje wciągniętych w przerywanie codziennych zajęć okresami hedonistycznej, karnawałowej ucieczki. Kiedy przekraczamy próg tych wywróconych do góry nogami światów, zwykłe parametry życia zostają odarte. A dla wielu młodych ludzi nietypowy używanie nielegalnych narkotyków jest integralną, a nawet centralną częścią tego doświadczenia.
Niniejsze badanie ujawnia doświadczenie najlepszej strefy imprezowej, Ibizy, widziane oczami zaangażowanych osób i pokazuje, jak to zrobić nietypowy wzorce zażywania i handlu narkotykami są opakowane w złożoną zależność między sprawczością, przyjemnością, ryzykiem i umiejscowionym znaczeniem. Podczas gdy badacze często pomijali związek między narkotykami a kontekstem społecznym, to badanie pokazuje, że kontekst używania narkotyków jest taki sam istotny do doświadczenia.
Ten artykuł jest krótkim podsumowaniem mojej książki, która ukazała się w tym roku: Disneyizacja używania narkotyków: zrozumienie nietypowego zatrucia w strefach imprezowych. Możesz go kupić na Routledge.


