Korupcja i narkotyki

Dziś, Międzynarodowa Rada Kontroli Narkotyków opublikowała swój raport na rok 2010. Organizacja utworzona w roku 1961 z połączenia Stałej Rady Centralnej oraz Rady Nadzorczej, została wyznaczona do kontrolowania sygnatariuszy Jednolitej Konwencji (1961) co do ich przestrzegania umowy międzynarodowej. Rolę INCB można przedstawić w trzech generalnych punktach. Po pierwsze jej zadaniem jest ograniczenie uprawy, produkcji I spożycia narkotyków jedynie do celów medycznych. Po drugie, udostępnienie narkotyków do celów medycznych. Ostatecznie, INCB walczy o zatrzymanie nielegalnej uprawy, produkcji, handle I spożycia narkotyków. W wyniku silnego związku organizacji z Konwencją, INCB często utożsamiana jest z jedną z najbardziej ekstremalnych instytucji prezentujących kryminalizację jako drogę do rozwiązania problemów narkotykowych.

Raport podzielony na cztery rozdziały traktuje o wielu problemach związanych z polityka narkotykową. Rozdział pierwszy jednak w dużej części stanowi część która nie stroni od kontrowersyjnych stwierdzeń, mianowicie związku pomiędzy narkotykami a korupcją. Problem korupcji przez wielu przeciwników obecnego systemu jest postrzegany jako jeden z głównych powodów dla zniesienia kryminalizacji narkotyków. Niestety korupcji widzianej oczami INCB, choć groźnej, i nierozerwalnie związanej z czarnym rynkiem narkotyków nie można zlikwidować. 

Rozdział sugeruje, że korupcja „jeśli pozostawiona bez kontroli, może zdestabilizować gospodarkę, system polityczny, społeczeństwo a w ostateczności zagrażać bezpieczeństwu wewnętrznemu”. Nie ma co do tego wątpliwości, że do tego momentu trudno nie zgodzić się z INCB. Raport w dalszej części wskazuje, że „ w cięższych przypadkach, przestępczość zorganizowana, wykorzystując swoje wpływy polityczne jest w stanie osiągnąć względną kontrolę nad częścią ludności, lub kraju”. INCB ma rację po raz, kolejny. Jak dowodziło wielu przeciwników, korupcja związana z handlem narkotykami jest ogromnym zagrożeniem dla państw, w szczególności tych o słabych instytucjach. Ostatecznie, INCB poprawnie zauważa, iż rozprzestrzeniona korupcja wyraźnie obniża obowiązek przestrzegania prawa, prowadząc do jego częstszego łamania, nie tylko w związku z narkotykami.

Ta linia argumentacji jest kontynuowana przez prawe cały rozdział budując apetyt czytelnika, iż w końcu doczeka się przyznania INCB do błędu, rozprzestrzenianie się korupcji w związku z nielegalnym rynkiem narkotyków w największym stopniu zostało spowodowane przez utworzenie systemu opartego na kryminalizacji sto lat temu. Niestety, INCB zręcznie omija ten problem. Pomimo, iż logicznym jest aby rozwiązywać problemy u ich źródła a nie zwalczać ich efekty, oficjele u władzy światowej polityki narkotykowej, permanentnie utwierdzają się w skuteczności systemu, który nie przynosi żadnych rezultatów.

Raport INCB jest w pewnych momentach wręcz niespójny i trudny do zrozumienia. Z jednej strony  autorzy zauważają , iż „korupcja opiera się na systemach gdzie prawo pozwala na taką ścieżkę” jednocześnie zaznaczają, że „korupcja jest nierozerwalna z rynkiem narkotyków”. W związku z tym, czytelnik odnosi wrażenie, iż do momentu aż nielegalny rynek będzie utrzymany, korupcja nadal będzie drążyć kraje. Brak zaobserwowania tego oczywistego związku przez INCB wskazuję na ignorancję tej instytucji i jej podobnych.