Legalizacja marihuany w Urugwaju

Już niedługo Urugwaj może zostać pierwszym krajem na świecie, który zalegalizuje marihuanę. 31 lipca lewicowa koalicja Frente Amplio (Szeroki Front) przegłosowała w Izbie Reprezentantów ustawę umożliwiającą legalną produkcję, sprzedaż oraz konsumpcję marihuany. Nowa ustawa, aby stała się obowiązującym prawem musi jeszcze zostać przeglosowana w senacie, ale poniewaz lewica ma tam większość, sprawa wydaje się przesadzona. Mimo poparcia rzadu  oraz prezydenta Jose Munijca badania opinii publicznej wskazują, że większość Urugwajczyków (63%) jest przeciwna legalizacji. Rząd podejmuje rożne działania by przekonać obywateli o zasadności zmian. Jednym z nich była roczna kampania w telewizji publicznej podczas której lekarze oraz prawnicy tłumaczyli korzyści płynące z legalizacji marihuany.

Zwolennicy nowej ustawy twierdzą, że zmiany uregulują pewną nieścisłość występująca w prawie.  W Urugwaju, podobnie zresztą jak w Polsce, dozwolone jest posiadanie niewielkich ilość marihuany na własny użytek jednak  sformułowanie „niewielka ilość” jest niejednoznaczne w związku z czym często zdarzaja się nadużycia. Często też zdarza się, że zwykli użytkownicy, a nie handlarze, zamykani są w więzieniach. Nowe prawo ma stanowić również alternatywę w stosunku do obowiązującej i nieefektywnej polityki narkotykowej. Aktualnie bowiem mimo delegalizacji i aktywnych działań policji spożycie narkotyków nie zmniejsza się, a przemoc i zbrodnie związane z handlem i przemytem wzrastają.

Prezydent Urugwaju twierdzi, że nie kieruje nim żadna pro-narkotykowa ideologia, a jedynie przekonanie, że legalizacja wpłynie pozytywnie na bezpieczeństwo i zdrowie publiczne. „Mieliśmy 80 zgonów z powodu przemocy związanej z narkotykami, a jedynie 3 lub 4 przypadki śmierci w wyniku przedawkowania narkotyków” mówi Munijca. „Więc co jest gorsze handel narkotykami i czy ich używanie?”. Legalizacja ma być ciosem w mafie narkotykowe, które pozbawione zostaną lukratywnego zarobku (szacowny roczny wpływ z legalizacji do budżetu państwa to 30 milionów dolarów). Prezydent spodziewa się, że odebranie handlu i produkcji narkotyku gangom doprowadzi do spadku przemocy. Nowe prawo ma pozytywnie wpłynąć na bezpieczeństwo w kraju także poprzez zwolnienie policji z obowiązku karania zwykłych użytkowników marihuany, co umożliwi im pościg za groźnymi i niebezpiecznymi przestępcami. Wpływy finansowe z obrotu marihuaną mają być przeznaczone na ochronę zdrowia, leczenie i edukacje. Prezydent Munijca zapewnia, że jeżeli wprowadzane zmiany okażą się nieskuteczne rząd jest gotowy powrócić do polityki opartej na prohibicji.

Ustawa legalizacyjna umożliwi Urugwajczykom dostęp do marihuany na trzy sposoby. Będą mogli wyhodować ją sami sadząc maksymalnie do 6 krzaków. Będą mieli możliwość, razem z innymi entuzjastami zielonego suszu, założyć klub zrzeszający od 15 do 45 członków i posadzić maksymalnie 99 krzaków. Dodatkowo każda pełnoletnia osoba będzie mogła po rejestracji w specjalnie stworzonym rejestrze palaczy zakupić do 40 gr marihuany miesięcznie w aptece.  Apteki zaopatrywane będą w produkt przez licencjonowane firmy zajmujące się hodowlą. Przyszłymi regulacjami prawnymi a także wydawaniem licencji na hodowle i sprzedaż zajmie się specjalnie powołany Instytut Regulacji i Kontroli Konopi.

International Narcotics Control Board (INCB), organ nadzorujący przestrzeganie międzynarodowych praw narkotykowych, namawia Urugwaj do odstąpienia od proponowanych zmian gdyż są one niezgodne z międzynarodowymi ustaleniami, które zakazują sprzedaży konopi w celach innych niż medyczne. Nie wygląda jednak na to aby prezydent Munijca miał ustąpić. Urugwaj ma szerokie poparcie wśród krajów Ameryki Południowej, gdzie już od jakiegoś czasu głośno mówi się o zmianie i wprowadzaniu alternatywnych  rozwiązań w polityce narkotykowej. Dodatkowo krytykę INCB osłabia fakt, że przecież  w USA, państwie które jest najgłośniejszym orędownikiem wojny z narkotykami, już dwa stany (Kolorado i Waszyngton) zalegalizowały rekreacyjne użycie marihuany.

Wygląda więc na to, iż Urugwaj dokona historycznego kroku - jako pierwszy zakończy „wojnę z narkotykami” i przejdzie od polityki opartej na przesądach i lęku do racjonalnej polityki opartej na faktach.