Lepszy świat- Zalegalizować narkotyki

Lepszy świat: Zalegalizować narkotyki

"Wojna z narkotykami" jest daleka od tego, by chronić nas i nasze dzieci.  Sprawiają, że świat jest dużo bardziej niebezpiecznym miejscem.

W tym roku w Meksyku, w narkotykowych porachunkach, zginęło jak dotąd około 4 000 osób – przerażające żniwo. Gdyby tylko dobra wróżka mogła machnąć  magiczną różdżką i sprawić, że wszystkie nielegalne narkotyki znikną, świat byłby lepszym miejscem.

Możesz pomarzyć. Rekreacyjne zażywanie narkotyków jest stare jak świat i nie powstrzymały go nawet najbardziej drakońskie prawa. Biorąc pod uwagę, że narkotyki nie znikną, jak możemy ograniczyć szkody, które przynoszą?

Dowody wskazują na to, że większość problemów nie wynika z samego istnienia narkotyków, ale z faktu, że są nielegalne. Oczywistym więc rozwiązaniem wydaje się być ich legalizacja.

Najczęściej przytaczanym argumentem popierającym obecny stan rzeczy jest to, że fakt iż narkotyki są nielegalne ogranicza ich użycie wśród praworządnej większości, w wyniku czego redukuje ogólne szkody. Jednak, po bliższym przyjrzeniu się, można zobaczyć, że wcale tak nie jest. W Wielkiej Brytanii – tak jak w innych państwach – prawdziwy zakaz zażywania narkotyków zaczął się w późnych latach sześćdziesiątych, jednak rządowe statystyki pokazują, że liczba osób uzależnionych od heroiny czy kokainy - z perspektywy służby zdrowia - wzrosła od tamtego czasu: z około 1000 osób rocznie do 100 000 osób teraz. To schemat, który powtarza się na całym świecie.

Drugą próbą odpowiedzi na pytanie jest przyjrzenie się temu, czy faktycznie mniej ludzi sięga po narkotyki w krajach, w których prawo antynarkotykowe jest bardziej restrykcyjne. W 2008 roku Światowa Organizacja Zdrowia przyjrzała się 17 krajom i nie znalazła takiej zależności.  Stany Zjednoczone, pomimo swojej represyjnej polityki antynarkotykowej,  mają jeden z najwyższych wskaźników zażycia narkotyków na świecie („PLoS Medicine, tom 5, str. 141).

Całe pasmo dowodów pochodzi z tego,  co dzieje się w krajach, które złagodziły prawo antynarkotykowe – jak Portugalia w 2001 roku. Podczas gdy handel narkotykami jest nielegalny, posiadanie narkotyków na własny użytek nie jest karalne.  Rezultat? Zażycie narkotyków jest mniej więcej takie samo, jednak liczba śmierci i problemów zdrowotnych spowodowanych zażywaniem narkotyków zmalała.  „Legalizacja narkotyków w Portugalii okazała się ogromnym sukcesem pod każdym względem” – stwierdza ostatni raport  Instytutu Cato (Cato Institute), libertariarnej organizacji pozarządowej prowadzącej działalność badawczą i ekspercką z siedzibą w Waszyngtonie.

Jakby nie patrzeć,  delegalizacja narkotyków zawodzi, jeśli chodzi o swoje najważniejsze cele. Jednak to niezamierzone konsekwencje zakazu tworzą najistotniejszy argument przeciwko niemu.  Prohibicja napędza przestępczość na wiele sposobów: bez pomocy państwa, uzależnieni  mogą być zmuszeni do tego, by płacić za swój nałóg, na przykład uciekając się do kradzieży, podczas gdy młodzież może zostać wciągnięta w handel narkotykami , zachęcona szansą na łatwy zarobek oraz na poprawę statusu społecznego.  W krajach takich jak Kolumbia czy Meksyk zyski , jakie przynoszą nielegalne narkotyki spowodowały namnożenie się zbrojnych grup przestępczych, których środki finansowe równają się środkom państwowym. Morderstwa, porwania i korupcja są powszechne.

Nielegalność narkotyków sprawia, że są one także bardziej niebezpieczne. Brak dostępu do czystych igieł dla uzależnionych, którzy wstrzykują sobie narkotyki, jest głównym czynnikiem powodującym rozprzestrzenianie się śmiertelnych wirusów, takich jak HIV czy zapalenie wątroby typu C.

Jaka jest więc alternatywa? Jest kilka form legalnego zaopatrzenia w narkotyki na własny użytek. Można wśród nich wymienić  receptę przepisaną przez lekarza, zażywanie narkotyków w licencjonowanych, wyznaczonych do tego lokalach czy nawet sprzedaż na zasadach, na jakich sprzedaje się alkohol czy papierosy. Jeśli bulwersuje Cię ten pomysł, weź pod uwagę fakt, że dziś w Stanach Zjednoczonych wielu nastolatków twierdzi, że łatwiej im kupić marihuanę niż piwo.

Zażywanie jakiegokolwiek narkotyku – także alkoholu i nikotyny – niesie ze sobą zagrożenie dla zdrowia, jednak legalny rynek pozwoliłby przynajmniej zagwarantować, że substancje, które łykają lub wstrzykują sobie ludzie, są dostępne bez domieszek i są zażywane w wiadomych dawkach. Duża część z szacowanych 300 miliardów dolarów zarobionych dzięki nielegalnym narkotykom na całym świecie, które teraz zasilają przestępczość, korupcję a także degradację środowiska, mogłaby być wsparciem dla legalnych miejsc pracy.  I, zamiast wydawać dziesiątki miliardów na egzekwowanie zakazu, rządy powinny czerpać dochody z podatków, które mogłyby z kolei zostać przeznaczone na leczenie niewielkiego odsetka uzależnionych lub tych, którzy doznali uszczerbku na zdrowiu z innych powodów.

Niestety, pomysł że to zakaz zażywania narkotyków jest najlepszym sposobem na to, by chronić  podatnych ludzi – szczególnie dzieci – zyskał silny wymiar emocjonalny, który politycy w najlepsze wykorzystują.  Od dziesięcioleci  państwowa polityka i prawo zmieniają się w obliczu prawdy i to dalekie od tego, by nas chronić podejście sprawiło, że świat jest miejscem dużo bardziej niebezpiecznym niż powinien.

Artykuł orginalnie zamieszczony w New Scientist.

Tłumaczenie na Polski- Aleksandra Moszumańska.

TalkingDrugs agrees to indemnify RBI and New Scientist against any claim arising from incorrect or misleading translation