1. Strona główna
  2. Artykuły
  3. Waporyzatory „Magic Mushroom”: kapitalistyczna moda renesansu psychodelicznego

Waporyzatory „Magic Mushroom”: kapitalistyczna moda renesansu psychodelicznego

"boom grzybowy' zaowocowało powstaniem na całym świecie wszelkiego rodzaju sposobów konsumpcji tajemniczego i starożytnego 'magicznego grzyba'.

Markowe czekoladki, kapsułki, pastylki podjęzykowe, spraye, plastry przezskórne (przynajmniej kilka osób nad tym pracuje) i… waporyzatory z grzybów halucynogennych?

Poczekaj chwilę – jeśli „magiczne grzyby” są nadal wysoce nielegalną substancją w 99% jurysdykcji na całym świecie, to w jaki sposób magiczne grzyby są dostępne w tysiącach sklepów z artykułami tytoniowymi, od Stanów Zjednoczonych po Malezję, i są otwarcie sprzedawane online? Jak to możliwe, że te produkty są dostępne, skoro dowód że ciepło lub wysoka temperatura mogą rozłożyć psylocybinę, potencjalnie czyniąc ją bezwładną?

Odpowiedź jest prosta: ponieważ na rozwijającym się rynku markowych „dóbr konsumpcyjnych w opakowaniach” w kategorii waporyzatorów na bazie grzybów halucynogennych w ogóle nie ma grzybów halucynogennych. 

Połączenie globalnego zakazu i popytu konsumentów na dostępne produkty psychodeliczne doprowadziło do gwałtownego wzrostu przemysłu Nowych Substancji Psychoaktywnych (NPS) – nazwanych. Według Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości, NPS może być czymkolwiek; jest to „substancja odurzająca, w czystej postaci lub w postaci preparatu, która nie jest kontrolowana przez Jednolitą Konwencję o środkach odurzających z 1961 r. lub Konwencję o substancjach psychotropowych z 1971 r., ale która może stanowić „zagrożenie dla zdrowia publicznego””. Aby zrozumieć skalę dostaw NPS, ONZ wykryła średnio 520 nowych NPS rocznie od 2013 do 2024.

Czym więc właściwie są cząsteczki NPS i jak to się stało, że nasyciły światowy rynek psylocybiny, a mimo to udało im się być sprzedawanymi jako grzyby halucynogenne lub „własne mieszanki grzybów”?

 

„Niedopuszczalne użycie”

Gdy ONZ ustanowiła swoje globalne konwencje narkotykowe, psylocybina była stosunkowo nieznana. Termin określający tę substancję nie został jeszcze wymyślony dopóki 1958i pomimo tysięcy lat tradycyjnego i rytualnego stosowania, zachodnie instytucje uznały ją za jedną z najniebezpieczniejszych – a zatem kontrolowanych – substancji dostępnych na świecie. Psylocybina była i pozostaje substancja z harmonogramu I w konwencjach ONZ o kontroli narkotyków – co oznacza, że ​​„nie ma obecnie akceptowanego zastosowania medycznego i istnieje duże prawdopodobieństwo nadużywania”. 

W 2006Roland Griffiths i jego zespół z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa opublikowali badania kliniczne potwierdzające potencjał psylocybiny w „okazjonalne doświadczenia typu mistycznego, mające istotne i trwałe znaczenie osobiste i duchowe”, co doprowadziło do rozgłosu. Rozpoczęło to kulturową zmianę narracji wokół grzybów halucynogennych. Badania zainicjowane przez Griffithsa otworzyły drzwi do „renesans psychodeliczny', okres naznaczony odnowionym zainteresowaniem badaniami klinicznymi nad potencjałem psylocybiny i innych substancji psychodelicznych. Wraz z tym nadeszło większe zainteresowanie mediów i zmiana w postrzeganiu publicznym – a w konsekwencji popytu konsumentów – na psylocybinę i inne cząsteczki psychodeliczne.

Fala szumu wokół psylocybiny – którą niesławna amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) uznała za „przełomową terapię” w 2018 w celu „przyspieszenia opracowywania i przeglądu leków stosowanych w leczeniu poważnych lub zagrażających życiu schorzeń” – ostatecznie stworzyło zapotrzebowanie, którego nikt nie był i nie jest w stanie prawnie spełnić.

 

Popyt konsumentów na waporyzatory z grzybów halucynogennych gwałtownie rośnie

Popyt konsumentów na grzyby halucynogenne gwałtownie wzrósł w obliczu braku kompleksowych lub kulturowo i naukowo uzasadnionych ram regulacyjnych. I pomimo wysiłków na rzecz „renesansu psychodelicznego”, aby zapewnić, że psylocybina będzie powoli i ostrożnie badana przez pryzmat medycyny, niektóre przedsiębiorstwa starały się zarobić na fali zainteresowania konsumentów tymi produktami. 

Dzięki bezwładności rządu w kwestii dekryminalizacji lub regulacji dostępu do tradycyjnych substancji psychodelicznych, firmy wykorzystały rynek, tworząc tańsze, mniej ograniczone związki, które posiadają podobne właściwości psychofarmakologiczne do psylocybiny, a jednocześnie mają dłuższy okres przydatności do spożycia i są potencjalnie mniej ryzykowne prawnie niż grzyby psylocybinowe ze względu na ich niekontrolowany status. Podobny rynek rozwinął się dla syntetycznych receptorów agonistycznych kannabinoidów (SCRA), które rzekomo symulują uczucie haju THC za pomocą innych substancji chemicznych – jak HHC.

Rozważ legendarnego, późnego chemika podziemnego Sashę Shulgina, który rzekomo ma portfolio własności intelektualnej obejmujące ponad 500 cząsteczek psychoaktywnych, które nie zostały jeszcze w żaden znaczący sposób publicznie udostępnione. Istnieje wiele tryptamin i związków, takich jak 4-AcO-DMT i 4-HO-MET, które dają „tryptaminowe bzyczenie” podobne do psylocybiny, która sama jest prolekiem psylocyny. W końcu zarówno 4-AcO-DMT, jak i psylocybina konwertować do psylocyny po przedostaniu się do krwiobiegu. 

Zasada pozostaje taka, że ​​liczne substancje chemiczne do badań mogą być niepozornie pakowane, etykietowane i dystrybuowane jako „produkt z grzybów halucynogennych”, co powoduje, że nieświadomi konsumenci nadal odczuwają „psychodeliczny” haj przypominający grzyby halucynogenne. Jeśli nie zagłębią się zbyt głęboko w listę składników swoich produktów, mogą nie podejrzewać niczego.

A ponieważ w tej erze „nowego, wspaniałego świata” hiperkapitalizmu grzyby halucynogenne weszły do ​​panteonu kulturowego głównego nurtu globalnego społeczeństwa, ich wizerunek i podobiznę umieszczono na wszelkiego rodzaju pakowanych produktach konsumenckich i utrwalono w dominujących trendach społecznych i tropach naszych czasów – mianowicie waporyzacji – co ostatecznie doprowadziło do zalania rynku waporyzatorami z grzybów halucynogennych.

 

Co znajduje się w środku magicznych grzybów?

Raz w 2021 roku spróbowałem „psylocybinowego waporyzatora” na afterparty konferencji. Poczułem wyraźne tryptaminopodobne buczenie – namacalne poczucie buczenia, zniekształcenia czasu i zaburzeń wizualnych, które charakteryzowało pole widzenia przypominające „obcego insektoidu”. Jednak nigdy nie poczułem się zmuszony do ponownego spróbowania; wystarczyło mi krótkie spotkanie z tym produktem.  

Przyjrzyjmy się tekstowi jednego z największych sprzedawców „waporyzatorów grzybowych”: 

"Dzięki swoim roztapiającym umysł formułom o owocowym smaku, te jednorazowe waporyzatory oferują szybko działające efekty, idealne do mikrodawkowania triptastycznych doznań po zażyciu grzybów.

Wygodnie, w takich zestawieniach często brakuje listy składników – podaje się jedynie, że w składzie znajduje się „zastrzeżona” mieszanka grzybów.

Zwróć uwagę na „triptastyczne odczucia grzybów” – nie na rzeczywiste odczucia grzybów. Biorąc pod uwagę, że ciepło niszczy związki aktywne w grzybach zawierających psylocybinę, wydaje się, że tutaj użyto związku NPS. Ta kategoria obejmuje szeroki zakres nowe tryptaminy – co obejmuje tysiące, jeśli nie miliony, możliwych kombinacji molekularnych, które mogą wywoływać podobne efekty jak cząsteczka psylocybiny. 

Istnieją nawet podejrzane serwisy informacyjne, które oferują artykuły reklamowe na temat „Najlepszych waporyzatorów z grzybami halucynogennymi”, skutecznie promując te same produkty zawierające NPS na wielu stronach internetowych.

Platforma o nazwie „Houstonia Magazine” opublikowała 28 stycznia 2025 r. artykuł zatytułowany „Najlepszy waporyzator grzybowy: najlepsze długopisy grzybowe zapewniające roztapiającą umysł zabawę".

Artykuł zachwala wysokiej jakości „własną mieszankę grzybów” z „800 zaciągnięciami na długopis”. Jednocześnie ma zastrzeżenie stwierdzające, że „te produkty nie zawierają psylocybiny ani grzybów psylocybinowych”.

Kilka zdań poniżej po raz pierwszy wymienione są z nazwy dwa grzyby:

„Ekstrakty z grzybów, takich jak grzywa lwa i muchomor czerwony, są dobre dla Ciebie. Mogą sprawić, że Twój mózg będzie lepiej pracował, a Twoje serce będzie zdrowsze”. 

Czy to oznacza, że ​​w tych „Magic Mushroom Vapes” znajdują się ekstrakty z grzybów Amanita i Lion's Mane? Być może. Przyjrzyjmy się niedawnemu głośnemu przypadkowi, który opowiada historię tego, co może znajdować się w niektórych z tych produktów. 

Niesławny Fiasco „Premium Microdose Chocolate” firmy Diamond Shruumz latem 2024 r., kiedy produkt „magiczny grzyb” podobny do omawianych tutaj waporyzatorów został powiązany ze 180 hospitalizacjami i potencjalnie dwoma zgonami. Testy produktu FDA ujawniły koktajl leków w czekoladkach: 4-AcO-DMT, pregabalinę, kawalaktony (znajdujące się w kavie), muscimol (znajdujący się w muchomorach) i wreszcie psylocyna.

 

Produkty Diamond Shruumz zawierały różnorodne substancje psychoaktywne, które były w sprzedaży przed wycofaniem. Źródło: CDC

 

Globalna dostępność

Zainteresowanie tymi magicznymi grzybami nie ogranicza się tylko do Zachodu, ale do całego świata: stały się one niezwykle popularne wśród młodych, nieżonaci dorośli mężczyźni z Malezji równieżGlobalny zasięg rynków internetowych oznacza, że ​​substancje te można stosować w dowolnym miejscu na świecie, gdzie nie obowiązują żadne przepisy kontrolujące NPS. 

Post z 6 miesięcy temu na temat Forum Reddit r/Brunei pyta: „Czy faceci wiedzą o 'magicznym grzybie', który jest teraz popularny i używają go do waporyzacji??” Najlepsza odpowiedź na forum głosi, że „to, co tak naprawdę jest w środku, to syntetyczny narkotyk, a dokładniej syntetyczne zioło/syntetyczne THC, które naśladuje konopie indyjskie, ale jest ×10-100 silniejsze od zioła”.

Przechodząc od razu do sedna: waporyzatory z grzybów halucynogennych prawdopodobnie zawierają znacznie więcej niż nieszkodliwą obietnicę „naturalnego mikrodawkowania grzybów”. Nie ma żadnych badań ani danych na temat tego, jak waporyzacja szwedzkiego stołu chemikaliów wpłynie na umysł i ciało w perspektywie krótkoterminowej i długoterminowej. Produkty te bez skrupułów wykorzystują rosnące zainteresowanie konsumentów grzybami, dostarczając pewnego rodzaju „haj” specjalnie zaprojektowany, aby uniknąć reperkusji prawnych i pasować do celów komercyjnych, zamiast zapewnić ludziom grzyby psylocybinowe jakichkolwiek weryfikowalnych korzyści. 

Nie mówię, że nigdy więcej bym tego nie zrobił, gdyby czas i miejsce były odpowiednie, ale stanowczo odradzam używanie tego typu produktów. Jako libertarianin poznawczy uważam, że masz fundamentalne prawo do wapowania tylu substancji chemicznych, ile chcesz. Powinno się to jednak odbywać w sposób przejrzysty, a ludzie powinni być świadomi tego, co wkładają do swoich ciał.

Poprzedni post
Zrozumienie rynku nielegalnych narkotyków w Republice Południowej Afryki: wycena, trendy i implikacje polityczne
Następny post
Czy miasta mogą przewodzić reformie polityki narkotykowej?

Related content