Rozmawiał Felipe Neis Araujo z TalkingDrugs Myro Rolima, redukcjonistka szkód i pedagog społeczny z Brazylii. Wywiad był długi, ale niezwykle satysfakcjonujący i wnikliwy, z fantastycznymi lekcjami i refleksjami, które Myro wydobył ze swojego wykształcenia i doświadczenia zawodowego. Zredagowaliśmy rozmowę i podzieliliśmy ją na dwie części: the Pierwsza część szczegółowo opisał swoją podróż do zdrowia publicznego i swoje ugruntowanie w krytycznej pedagogice Paulo Freire'a. Ta druga część to refleksja Myro na temat ideologii prohibicji i sposobu, w jaki utrzymuje ona kontrolę.
Oryginalna rozmowa przynosi wiele spostrzeżeń ze sceny brazylijskiej i różne podejścia do rozwiązania problemu prohibicji. TalkingDrugs zaleca przeczytanie go w całości. Tam oryginalny zapis wywiadu można znaleźć na dole artykułu w języku angielskim.
Doświadczenie Myro zarówno jako edukatora, jak i osoby bardzo zaangażowanej w propagowanie polityki narkotykowej rozwinęło jego rozumienie prohibicji i tego, jak stała się ona dominującą myślą w polityce narkotykowej. Chociaż mówi z kontekstu brazylijskiego, prohibicja jest zjawiskiem globalnym, dostosowanym do lokalnych kontekstów; wiele krajów będzie miało podobny model.
Redukcja szkód to przestępstwo, które zasługuje na karę
Pedagogiczne doświadczenie Myro ożywa, gdy omawia on prohibicję narkotykową. Dla niego prohibicja jest: „środkiem ideologicznego dyskursu o dominacji między rasą a klasą. Jest to coś, co działa strukturalnie i odtwarza się w wielu warstwach, co oznacza, że wyzwań, przed którymi stoi redukcjonista szkód, jest wiele”.
Jeśli chodzi o redukcję szkód w Brazylii, to z pewnością prawda. Zwolennicy redukcji szkód spotykają się z ciągłymi atakami, a ich działania są często przedstawiane jako umożliwiające lub ułatwiające zażywanie narkotyków, co w Brazylii jest przestępstwem: „Ten dyskurs apologetów jest idiotyczny. Powinniśmy byli wyjść poza ideę, że umożliwianie narkotyków umożliwia przestępstwo… W Brazylii nie możemy rozpowszechniać, ponieważ zostaniemy oskarżeni i uznani za przestępstwo za umożliwienie używania narkotyków”.
W dyskursie politycznym wspieranie, a nawet kontakt z osobami zażywającymi narkotyki, jest przedstawiane jako przestępstwo: brazylijska polityk Janaína Paschoal krytykowane katolickiego księdza za dystrybucję żywności dla osób zażywających narkotyki Cracolândia (dzielnica znana jako „Crackland” w São Paulo), oskarżając go o zachęcanie do przestępczości i zażywanie narkotyków.
Kryminalizacja działań ograniczających szkody ma poważne konsekwencje. Po pierwsze, utrudnia jakiekolwiek wsparcie humanitarne dla już zmarginalizowanych populacji. Interwencje redukcji szkód to nie tylko okazja do dostarczenia materiałów do redukcji szkód w celu bezpieczniejszego używania narkotyków, ale przede wszystkim szansa na zapewnienie wsparcia zdrowotnego populacjom, które mogą nie być zaangażowane w formalną opiekę zdrowotną.
Kryminalizacja oznacza również, że państwo może nękać pracowników zajmujących się redukcją szkód i osoby z ich otoczenia:
„Istnieje zastraszanie, kryminalizacja… zwolennicy redukcji szkód są celem policyjnej przemocy. Kiedy pracowałem nad redukcją szkód na ulicach Cracolândii, byłem wielokrotnie zatrzymywany i przeszukiwany przez policję. Podczas pracy… jak można pracować w zdrowiu populacji, kiedy ciągle stosuje się wobec niej przemoc? [Ludzie, którzy używają narkotyków] mówią mi: „W ciągu dnia jesteś tutaj, opiekując się mną. W nocy policja przychodzi mnie bić”.
Ciała użytkowników narkotyków jako miejsce prohibicyjnej przemocy
Według Myro jednym z głównych sposobów egzekwowania zakazu jest fizyczne karanie ciał ludzi, którzy używają narkotyków:
„Prohibicja sfabrykowała pogląd, że jedynym miejscem, w którym ludzie mogą zażywać narkotyki, jest miejsce kary. Tak więc ciało użytkownika jest ciałem, w którym dokonuje się interwencji. Użycie wyrażeń takich jak „zombie”, na przykład w odniesieniu do sytuacji, gdy ludzie używają cracku w problematyczny sposób, ma cel ideologiczny. Kiedy nazywam kogoś zombie, potwierdzam, że ta osoba jest niezdolna do myślenia, może tylko palić crack”.
Dyskurs wokół zombiefikacji ludzi używających narkotyków jest często powielany, co wyraźnie widać na Zachodzie wokół kryzys „sol do kąpieli”. w Ameryce Północnej na początku 2010 roku. W przypadku użycia w mediach dyskurs prohibicyjny będzie wykorzystywał metafory i obrazy zombie, aby uzasadnić swoją reakcję karną i wymazać wszelkie szanse na zniuansowaną rozmowę na temat związku między problematycznym używaniem narkotyków a zdrowiem psychicznym.
Jakiekolwiek cierpienie, przez które przechodzi jednostka, które w pierwszej kolejności doprowadziło do zażywania narkotyków, zostaje zastąpione stygmatyzującym językiem, który wymazuje jej autonomię; Ludzie „zombie” nie są zdolni do podejmowania decyzji, a zatem wymagają działań policyjnych w celu ograniczenia ich szkód społecznych.
Rezultatem, według Myro, jest stworzenie „różnych form zakazów i kar, przede wszystkim dla osób używających narkotyków, ale także dla tych, którzy pracują nad redukcją szkód”. Przemoc wywierana poprzez fizyczne karanie osób używających narkotyków przez policję lub strukturalnie poprzez kryminalizację używania narkotyków i kierowanie ludzi do wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych, jest skutecznie stosowana przez zakaz, aby uniemożliwić wdrożenie jakichkolwiek alternatyw.
Gra końcowa dla prohibicji jest być może utopijnym marzeniem (lub koszmarem?) społeczeństwa bez nielegalnego używania narkotyków. Ta wizja, uwieczniona przez Ambicja ONZ z 1998 r stworzenia „świata wolnego od narkotyków”, wymusza na ludziach model egzystencji oparty na abstynencji, nagradzając organizacje, które dążą do tego celu. Myro zwraca uwagę na to, jak religijne społeczności terapeutyczne odegrały znaczącą rolę w opowiadaniu się za modelami zdrowienia opartymi na abstynencji, a ich wysiłki zostały nagrodzone przez rząd Bolsonaro od czasu jego wybory w 2018 r.:
„Najnowsza aktualizacja Krajowej Polityki Narkotykowej w 2019 usunęli redukcję szkód i skupili się na opiece, stawiając abstynencję jako główny cel, umożliwiając skierowanie wielkiego przepływu kapitału do tych [religijnych] społeczności leczących”.
W rezultacie chrześcijańskie organizacje zajmujące się leczeniem abstynencyjnym, potępiane za homofobię i łamanie praw człowieka w swoich programach zdrowienia, Odebrane prawie 70% wszystkich funduszy rządowych na leczenie odwykowe. Zamiast zostać potępionym przez społeczność międzynarodową, ONZ nagrodziło to podejście, oferująca finansować granty badawcze dotyczące korzyści płynących z włączenia religii, duchowości i wiary w ramach leczenia osób używających narkotyków. Myro dodaje: „Obecna polityka antynarkotykowa pozwala robotnikom i bojownikom, którzy zapewniają opiekę w wyjątkowo wrażliwych regionach, być prześladowanymi przez reakcyjny, zacofany ruch neofaszystowski”.
Chociaż nastąpił gwałtowny wzrost zainteresowania akademickiego redukcją szkód, jej korzyściami i potencjalnymi zastosowaniami, dostęp do tych informacji nie może być ograniczony tylko do tych, którzy mają środki i możliwość zaangażowania się w materiał. Niezbędna jest demokratyzacja dostępu do informacji ratujących życie: „Pracownicy nie mają dostępu i uważam, że brak aktywnego udostępniania tych treści jest dziełem zakazu”.
Co najbardziej podstępne, prohibicja narkotykowa nie tylko aktywnie kryminalizuje pracę na rzecz redukcji szkód, ale dodatkowo uniemożliwia dyskusję na temat jakichkolwiek alternatyw. „Gminy, które tworzą przestrzeń do otwartych dyskusji [narkotycznych], są prześladowane przez opinię publiczną. Jak budować pomysły i projekty, jak budować relacje poziome, jak dzielić się wiedzą, jeśli nie mamy nawet miejsca, w którym moglibyśmy się gromadzić? Zakaz uniemożliwia produkcję i obieg wiedzy”.
Prawdziwe koszty egzekwowania i utrzymywania zakazu to nie miliardy wydane na egzekwowanie prawa, odkażanie upraw czy ściganie przestępczości zorganizowanej. Wojna z narkotykami postrzega życie tysięcy ludzi jako jednorazowe:
„Nie zabijasz kokainy, nie zabijasz trawki, nie zabijasz cracku. Zabijasz Zé. Aresztujesz Sueli. Represjonujesz Antonio. To oni giną w wojnie z narkotykami. To nie narkotyki umierają”.


