Narkotyki w Londynie w latach '60

Po raz pierwszy wziąłem heroinę w 1963. Miałem wtedy 18 lat, zażywałem wcześniej haszysz oraz amfetaminę i byłem zainteresowany wszystkimi narkotykami. Przeczytałem Cocteau, De Quincy, Kerouaca, Boroughsa i byłem gotowy na nowe doświadczenia. Poznałem narkomana zwanego, który po długich namowach zgodził się podzielić ze mną swój staffem.

Moim pierwszym strzałem był speedball- mieszanka kokainy i heroiny. Zażyłem go dożylnie. To było niesamowite, to był największy haj jaki kiedykolwiek w życiu miałem. Nie byłem uzależniona, ale od wtedy do 21 roku życia  regularnie dawałam sobie w żyłę. Spędziłam cały weekend zamulony w kawalerce Westbourne Grave wstrzykując sobie heroinę i duże dawki kokainy.

W poniedziałek poszedłem do pracy jako kierowca dostarczający filmy 35 mm do kin na statkach- marynarze nudzili się podczas długich rejsów. Pod koniec dnia zacząłem puchnąć. Stawałem się coraz grubszy i grubszy.  Czułem się koszmarnie, ale gdyby nie to puchnięcie, wątpie że posłuchałbym rady mojej dziewczyny i poszedł na izbę przyjęć. Byłem leczony Piritonem- specyfikiem na alergię. Zostałem zwolniony po tygodniu. Od tamtego czasu byłem uczulony na kokainę. Prawdopodobnie uratowało to moje życie. Mimo, że przez następny rok czułem się kiepsko, kontynuowałem spożycie heroiny, ale przerzuciłem się na Methedrine jako element speedujący w mojej mieszance. Wszystkie narkotyki, które wtedy zażywałem były legalnie dostępne na receptę w kilku aptekach na terenie Londynu.  Byli to Boots na Piccadilly, Blisses na Kilburn, John Bell & Croyden na Wigmore St. i paru innych. Niewiele aptek prowadziło sprzedaż tych substancji odurzających, więc łatwo było u nich spotkać ćpunów z całego miasta- wkróte znałem niemal wszystkich. To był mały świat. Był w nim personel medyczny który podkradał odurzające leki z magazynów. Byli żołnierze oraz, żeglarze którzy uzależnili się od substancji przeciwbólowych z wyposażenia wojskowego lub palili opium na wyprawach,  idioci jak ja -na fałszywej pielgrzymce do samopoznania lub po prostu dla zaspokojenia własnego hedonizmu. Było również paru „turystów” z krajów w których reżim narkotykowy był dużo ostrzejszy. Zdawało się iż było niewiele dróg do tej zamkniętej sceny która była niemal całkowicie odseparowana od rosnącej sceny hipisów i miłośników LSD.
 Lekomani darzyli się na wzajem sympatią- plotkowaliśmy i dyskutowaliśmy,  którzy doktorzy byli w porządku, a którzy byli surowi.

Narkotyki były oczywiście czyste, produkowane i importowane przez British Pharmaceutical. Heroina przychodziła w ‘postaci okruchów’ ( które ważyły około 1/16 grama), a na które składało się  6 małych tabletek zwanych jacks. Prawdopodobnie stąd się wzięło powiedzenie „To jack-up”. Na prywatną receptę kosztowało to funta i dwa pensy za’okruszek’- najtańsza faza w mieście. Połowa jacka to ilość, jaką osoba nieprzyzwyczajona do narkotyków mogła przyjąć. Kokaina była świecącym białym proszkiem, wyglądający trochę jak skruszone kulki naftalinowe. Swieże strzykawki i igły przychodziły z każdą dostawą- mało kto używał dwa razy tych samych. Spotkałem wielu ludzi począwszy od kierowców taksówek do projektantów, którzy ćpali a mimo tego mieli odpowiedzialne posady i żyli jak porządni obywatele.

Mniej więcej rok później, ku mojemu przerażeniu zdałem sobie sprawę, że mogę usłyszeć bicie mojego serca, tak głośne, jakbym miał przyłożony do ucha zegar. Nie potrafiłem przyznać się przed samym sobą, że mam kłopoty, więc nie zmieniłem swojego stylu życia ani nie poszedłem z tą sprawą do lekarza. Wciąż nie uważałem siebie za ćpuna, miałem wiele
przyjaciół wśród hipisów i ludzi niećpających, którzy uważali ćpanie dożylne za coś bardzo złego więc robiłem co mogłem, żeby zachować moje ‘alter-ego’ w tajemnicy przed nimi.

W końcu tykanie serca stało się tak głośne, że pewnej nocy grupa przyjaciół hipisów usłyszała je i ze zdziewieniem doszła do wniosku, że dochodzi ono ze mnie. Chcieli mnie wziąć do szpitala ale miałem wtedy dostarczyć haszysz pewnym gościom, którzy czekali na mnie nad tamizą. Naciskałem żeby zabrali mnie na Waterloo- tam na ich oczach upadłem i dostałem zapaści. Trafiłem do szpitala im. Świętego Tomasza. To było osierdziowe zapalenie serca. Spędziłem w tam 2 miesiące a po wyjsciu zmieniłem swoje nawyki i przestałem brać substancje speedujące (stymulujące).

W tym samym czasie po raz pierwszy spróbowałem LSD i uświadomiłem sobie, że mam po co żyć i być trzeźwy. Zacząłem więc podejmować wysiłki w celu odstawienia heroiny. Tabloidy krytykowały dostępność narkotyków na receptę. Niezbyt populatny rząd Wilsona musiał zostać zauważony jako skuteczny. Kokaina była pierwszą substancją która została zakazana, następnie  heroina a na końcu nawet metadon został wykreślony z listy leków dostępnych na receptę, więc prawie każdy ćpun został odcięty od swojego źródła.

Przemyt heroiny z Chin rozrastał się. Nie był to czysty towar. Zawiniątko brązowego, białego i czarnego proszku (nieoczyszczone opium), który musiał być skruszony i podgrzany na łyżce i wessany do strzykawki poprzez wacik. Nie było możliwe obliczyć mocy dawki. W przeciągu roku straciłem 6 przyjaciół z powodu przedawkowania, wszyscy byli doświadczonymi ćpunami. Zaczęłą się rozrastać. Heroina była wciskana ludziom i liczba młodych użytkowników wzrosłą. Heroina zawsze będzie najtańszym, najbardziej uzależniającym oraz stałym, źródłem dochodu dla gangsterów.

Przemoc zalała scenę narkotykową. Gośc nazywający się Micheal De Frietas (stylizujący się na Micheala X) stworzył gang, który brutalnie atakował dilerów okradając ich z narkotyków i pieniędzy. Został on powieszony na Jamajce za morderstwo.

Wybrałem się na hipisowską podróż pociągiem do Indii, gdzie leczyłem się haszyszem, spędziłem tam około roku. Oczyściłem się. Rozpoznawałęm heroinistów i miłośników speeda zanim oni mnie rozpoznali i trzymałem się od nich z daleka. W końcu wrociłem do domu z Katmandu wraz z moją dziewczyną, która była w ciąży. Byliśmy spłukani ale zebraliśmy troche chmielu i jabłek i zaczęliśmy nowe życie jako rodzina. Zacząłem pracować na budowie, moja dziewczyna została nauczycielką i żadne z nas nie dotknęło narkotyków nigdy więcej.

Wydaje mi się,  że pozostanie czystym zależy od wielu żróżnicowanych czynników. Pierwszy czynnik musi wyjść od dołu- człowiek sam musi sobie uświadomić, że zmiana jest potrzebna. Następny to zmiana- ktoś rzucający, może drażnić ćpunów i mogą oni wyglądać trochę jak wampiry chodzące dookoła probójące cię skusic abyś do nich wrócił. Potrzebują scześcia tylko raz  a potem nie muszą myśleć o swojej słabości. Następną ważną rzeczą jest wypełnienie pustki po narkotykach, nowymi celami w życiu. Myślę, że po rzuceniu ćpania można pozostać czystym nawet przez długi czas, ale trzeba uważać aby nie stracić takiego właśnie celu, bo bez niego bardzo ciężko jest utrzymać abstynencję.