Narkotykowa wojna w Meksyku

W roku 2006 nowo wybrany prezydent Meksyku, Felipe Calderon, wypowiedział wojnę kartelom narkotykowym. Od tego czasu wojna ta pochłoneła życie 9,500 osób, w tym 5.300 w zeszłym roku, a 57 000 zostało aresztowanych. Kartele narkotykowe są w Meksyku wyjątkowo potężne- mają olbrzymi udział przemycie narkotyków z Ameryki Południowej oraz same je produkują- oczywiście w większość na rynek amerykański. Amerykanie wydają na nielegalne substancje ok. 65 miliardów USD rocznie- najwięcej na świecie- z czego (według różnych szacunków) od 14 do 39 miliardów trafia prosto do kieszeni meksykańskich karteli. Nic nie zapowiada dużego zmniejszenia zysków ze sprzedaży narkotyków. Dlatego też nie ubywa chętnych, którzy chcą część z tych zysków zagarnąć dla siebie- im większą ilość przemytników i handlarzy zostanie zabita bądź uwięziona przez policję i wojsko, tym więcej pieniędzy dla tych, którzy zostali w biznesie. Dlatego pomimo wojny wypowiedzianej przez prezydenta Calderona, miejsce jednych handlarzy zajmują następni, skuszeni większymi zyskami.

Ingerencja państwa zachwiała równowagę między gangami, które teraz walczą również między sobą o zmieniające się strefy wpływów.

Sąsiedztwo Stanów Zjednoczonych przysparza meksykańskiemu rządowi jeszcze jednego problemu- stanowią one źródło broni dla gangów- szacuje się, że 90% z niej zostało zakupionej w USA. Ameryka stara się pomóc swojemu południowemu sąsiadowi w kłopotach, które w dużej mierze sama wywołała. Rocznie wysyła 400$ milionów w ramach pomocy rządowi Meksyku w walce z przestępczością (porównajcie to z ilościa pieniędzy, jaką z USA dostają kartele), amerykańscy spece od przesłuchań szkolą swoich meksykańskich kolegów w metodach tortur, przysyłają im sprzęt etc. http://talkingdrugs.org/szkolenie

Ludzie w Meksyku solidarnie twierdzą, że policja i lokalne władze są powiązane z kartelami. Służby mundurowe mają też według nich swój udział w olbrzymiej fali porwań dla okupu, która zalewa Meksyk. Obecnie jest to kraj gdzie prawdopodobieństwo zostania porwanym jest najwyższe na świecie.

Narazie nic nie zwiastuje końca wojny. Kartele i policja wciąż będą wydawały więcej amerykańskich pieniędzy na broń, a zwykli obywatele w Meksyku wciąż nie będą bezpieczni.