Rok 2024 był dla firmy kolejnym udanym rokiem Marcha da Maconha. W tegorocznym brazylijskim marszu konopi indyjskich, który odbył się w São Paulo, wzięło udział ponad 70,000 XNUMX osób protestujących pokojowo największymi alejami miasta. Od konsumentów po hodowców, od pacjentów po aktywistów Marsze stały się corocznym wydarzeniem i wyjątkowym momentem na pokazanie pełnego wachlarza różnorodnego brazylijskiego ruchu wyzwolenia konopi indyjskich.
Walka o uznanie społeczne
Historia Marcha da Maconha przypomina o sile powszechnych działań przeciwko nieuczciwym prawom i o tym, jak zorganizowanie ruchu może pomóc w wygospodarowaniu przestrzeni dla jego obecności.
Brazylijskie marsze konopne zdarzały się sporadycznie since 2002, wyrastającą z chęci publicznego zademonstrowania poparcia dla nowego ustawodawstwa dotyczącego konopi indyjskich i sprzeciwu wobec brutalnego egzekwowania jego zakazu przez policję. Początkowo marsze odbywały się na plażach Rio de Janeiro, ale później liczba uczestników wzrosła, przeradzając się w kilka marszów odbywających się jednocześnie w całej Brazylii. Pierwszą z nich, o zasięgu ogólnopolskim, zaplanowano na rok 2008, a marsze zaplanowano na terenie dziesięciu stolic stanów.
Dzień przed planowanym marszem policja stanowa w dziewięciu z dziesięciu lokalizacji wydała zakaz, cofając wcześniej uzyskane pozwolenia na protest. Zgromadzenie Publiczne Rio de Janeiro uzasadniałoby zakaz tych pokojowych demonstracji twierdząc to miały zamaskować przestępczy zamiar palenia marihuany w miejscach publicznych. Pięć osób zostali nawet aresztowani za „podżeganie do przestępczości” po rozprowadzaniu ulotek.
Policja stosowała tę samą taktykę, aby zakłócać marsze w kolejnych latach: organizatorzy ogłaszali datę i uzyskiwali pozwolenie na pokojowe demonstracje, ale dzień wcześniej zostali zakazani. Ten schemat utrzymywał się aż do marszu konopnego w São Paulo w 2011 r. Podobnie jak w poprzednich latach organizatorzy otrzymali zezwolenie na marsz, które w ostatniej chwili zostało cofnięte. Na niecałe 24 godziny do zakończenia organizatorzy doszli do porozumienia z policją, że marsz z konopiami indyjskimi stanie się wydarzeniem marsz w obronie wolności słowa: na plakatach i koszulkach naklejono wiadomości związane z konopiami indyjskimi; priorytetem były wiadomości wzywające do położenia kresu brutalności policji.

Policja początkowo się zgodziła, ale w dniu marszu zmieniła zdanie. Ten sam szef policji, który negocjował i zaakceptował zmianę celu marszu aresztowano Julio Delmanto, jeden z organizatorów. Policja rozpędzała demonstrantów kociołkiem, strzelając gumowymi kulami, gazem pieprzowym i gazem łzawiącym.
Działacze prawni przedstawili brazylijskiemu Sądowi Najwyższemu sprawę brutalnego stłumienia pokojowej demonstracji na rzecz wolności słowa. W punkcie zwrotnym w historii brazylijskiego aktywizmu związanego z konopiami indyjskimi, Sąd Najwyższy głosował jednogłośnie w czerwcu 2011 r., że marsze z konopiami indyjskimi są chronione konstytucyjnie: były wyrazem wolności organizowania się i swobodnego wypowiadania się, a wezwanie do zakończenia wojny narkotykowej nie było podżeganiem ani tolerowaniem działalności przestępczej.
Orzeczenie Trybunału, jako z wieloma innymi sukcesami brazylijskiej polityki narkotykowej, okazał się fatalny w legalnej ochronie przyszłości marszu.
Nowa era konopi
„To był kamień milowy w debacie publicznej na temat konopi indyjskich w Brazylii” – Rebeca Lerer, jedna z organizatorek konferencji w São Paulo Marchas da Maconha, powiedział TalkingDrugs.
„Ustanowiło to precedens prawny, zgodnie z którym czasopisma, wpływowe media w Internecie, marki i cały ten ekosystem komunikacyjny mogą teraz otwarcie mówić o konopiach indyjskich bez ryzyka kryminalizacji”.
Umożliwiając rozwój bardziej złożonego ekosystemu i zrozumienie konopi indyjskich, orzeczenie oznaczało również, że aktywiści mogli poszerzyć przyczyny stanowiące te marsze. Już w 2011 roku organizatorzy marszu oświadczyli, że nie tylko walczą o dekryminalizację konopi indyjskich; sprzeciwiali się brutalności policji w imię przestrzegania nieuczciwych przepisów antynarkotykowych.
„Marsz o wolność chce zgromadzić więcej ruchów ze względu na działania przeciwko [marszowi z 2011 r.], to nie jest tylko większy [marsz konopi]” – powiedziała Globo Paíque Duques, organizatorka marszu konopi w Brasília. w 2011.
Jak Lerer opisał w rozmowie z TalkingDrugs, ta praktyka uwzględniania różnorodnych, ale powiązanych ze sobą przyczyn trwa do dziś.
„Podczas protestów organizujemy się w blokach. W ten sposób ludzie zajmujący się różnymi kwestiami sprawiedliwości społecznej mogą dołączyć do protestu na swoich skrzyżowaniach. Mieliśmy więc grupy tubylcze, mieliśmy grupy queer, mieliśmy grupy użytku medycznego, blokady psychodeliczne, blokadę kobiet…”.

„Nie jesteśmy na ulicy, żeby palić trawkę”
Chociaż marsze konopne zawsze miały szeroki zakres zwalczania przemocy związanej z narkotykami i przemocy prowadzonej przez policję, potrzeba poszerzenia ich misji jest dziś ważniejsza niż kiedykolwiek. W obliczu możliwa kryminalizacja wszelkiego zażywania narkotyków poprzez zmianę konstytucji marsz „nie walczy już o postęp, ale broni go przed pogorszeniem”, jak twierdzi organizator Malu Brito połóż to na tegorocznej demonstracji.
„Nie jesteśmy na ulicy, żeby palić trawkę. Marsz ma zakończyć wojnę narkotykową, ludobójstwo młodych Czarnych, położyć kres przeludnieniu więzień, walczyć o autonomię cielesną, o zdrowie psychiczne, o redukcję szkód zamiast przymusowego leczenia… Chodzi o konopie indyjskie, ale nie tylko o konopie indyjskie”. Luiz Fernando Petty, organizator, powiedział BdF.
Lerer potwierdził to zdanie. „Pokazujemy [poprzez marsze], że jest to problem społeczny, a nie wymiar sprawiedliwości w sprawach karnych czy po prostu problem zdrowotny, dotyczy także nas, jako ludzi. Taka jest rola ruchów społecznych… mieć tę obecność na ulicach i podtrzymywać zmiany polityczne”.
W kraju, w którym doszło do prawie 40,000 XNUMX morderstw na rok, gdzie przemoc związana z narkotykami jest szeroko omawiana w mediach krajowych, podczas gdy brutalna przemoc jest przedstawiana społeczności biedne, czarne, tubylcze i nadmiernie kontrolowane, Brazylijskie marsze konopne są okazją do przejęcia ulic i protestu przeciwko surowym przepisom. Fakt, że marsze z konopiami indyjskimi odbywają się obecnie co roku w XXX miastach Brazylii, jest szansą dla osób doświadczających kryminalizacji prowadzonej przez państwo, przemocy policyjnej i nękania, aby wyjść i odzyskać ulice.
