Pierwszy papieros

Lubię palić… niestety. Moje pierwsze spotkanie z tytoniem mało miejsce podczas obozu letniego. Szczerze mówiąc trudno mi zrozumieć dlaczego spróbowałem. Mając 15 lat byłem zagorzałym przeciwnikiem tytoniu. Jeżeli chodzi o rodzinę, papierosy są i były uważane za zło cywilizacyjne i jedynie brat mamy zdołał oprzeć się rodzinnym wykładom na temat szkodliwości tego uzależnienia. Sądzę, że najpoważniejszą rolę odegrała tutaj szkoła i znajomi z tamtego okresu. Zazwyczaj takie historię, rozpoczynają się stwierdzeniem „wpadłem w złe towarzystwo” lecz w moim wypadku całkowicie się z tym nie mogę zgodzić. Po dziś dzień to grono uznaję za moich najbliższych przyjaciół.

Wracając do sedna. Pierwszy papieros pamiętam jak dziś, był letni lipcowy wieczór, podczas obozu byliśmy zakwaterowani w szkole, która w wakacje pełniła rolę akademika. Z czterema kolegami odczekaliśmy aż opiekunka zaszyje się w swojej sali, po czym otworzyliśmy wcześniej zakupiony alkohol. W rzeczy samej, palenie papierosów nie było przez nas planowane, przynajmniej nie przez wszystkich. Nadrzędnym celem było spróbowanie piwa. Tak, tamta noc to dwa „pierwsze razy” dla mojej osoby. Po początkowym skrzywieniu na smak napoju, reszta puszki opróżniała się coraz szybciej. Jak na pierwszy raz, jedno piwo wystarczyło aby poczuć się rozluźnionym, gadatliwym i śmiałym. Cały efekt potęgował fakt, iż tuż za ścianą znajdował się pokój opiekunki. W pewnym momencie jeden ze znajomych podszedł do okna i uchyliwszy je odpalił papierosa. Wszyscy wiedzieliśmy, że od czasu do czasu zdarzało mu się zapalić, więc obecność papierosów nie była dla nas zaskoczeniem.

Zaskoczony natomiast był ów kolega, kiedy ja jak i jeszcze jedna osoba, poprosiliśmy go o papierosa. Zapaliliśmy. Wydawało mi się jakby trwało to wieki, nie wyobrażałem sobie wtedy jak to możliwe, że ludzie wychodzą na papierosa i wracają po 5 minutach, ja potrzebowałbym wtedy jakieś pół godziny. Wbrew ogólnej opinii i nieprzyjemnemu drapaniu i kasłaniu, nie mogę powiedzieć, że papieros mi nie zasmakował. Oczywiście, nie był to (wtedy) jakiś przysmak, którym można się rozkoszować, lecz przeświadczenie, że papierosy są nie smaczne straciło dla mnie uzasadnienie.

Od tamtego razu papierosy zniknęły z mojego życia na dłuższy czas. Co prawda pojedyncze sztuki przewijały się raz na jakiś czas, lecz takie incydenty można by zliczyć na palcach jednej ręki. Wszystko zmieniło się wraz z nadejściem egzaminów maturalnych. Miałem wtedy już 19 lat lecz niestety nie byłem w stanie do końca poradzić sobie ze stresem jaki towarzyszył wstępowaniu w progi dorosłości. Pierwszy raz zdarzyło się wtedy abym zakupił własną paczkę papierosów. Niestety, od tamtego czasu, papierosy towarzyszą mi aż po dziś. Palenie sprawia mi przyjemność, a jak na razie 5-6 papierosów dziennie spełnia swoją rolę. Staram się nie palić więcej, gdyż nie chcę pogłębiać nałogu. Niestety nałogu.