"Rób co karzemy albo giń"

Każdy chyba słyszał o prohibicji alkoholowej, obowiązującej w latach 1920-1933 w USA- delegalizacji i penalizacji produkcji, sprzedaży i transportu alkoholu.

Nie każdy jednak słyszał o niechlubny epizodzie zatruwania przez rząd alkoholu przemysłowego, który często był kradziony a następnie sprzedawany do użytku "rekreacyjnego".

Alkohol przemysłowy z definicji musi być "zatruty"- jest to ten sam etanol, który można kupić w sklepie spożywczym w ładnej butelce, z tym, że dodaje się do niego substancje skutecznie odstraszające większość amatorów tanich trunków np. swoim nieznośnym smakiem. Można go jednak zatruwać mniej lub bardziej szkodliwymi substancjami.

W czasach prohibicji alkohol przemysłowy siłą rzeczy zaczął wypełniać kieliszki wielu Amerykanów, gdyż czysty alkohol etylowy nie był po prostu dostępny w sklepach. Zorganizowane grupy przestępcze zaczęły zatrudniać chemików (skąd my to znamy!), którzy za pomocą odpowiednich preparatów sprawiali, że skradziony uprzednio alkohol przemysłowy zaczynał nadawać się do picia- aromatem nie dorównywał może 20-letniej whiskey, ale jak głosi mądrość ludowa, "na bezrybiu i rak ryba".

Na tego typu praktyki rząd USA odpowiedział, wystawiając własną reprezentację chemików, którzy opracowywali skuteczniejsze (trudniejsze do usunięcia) trucizny (naturalnie mafia płaciła lepiej niż rząd). Ten epizod prohibicji przeszedł do historii jako "Wojna Chemików".

W efekcie "wyścigu zbrojeń", w połowie lat '20 do zatruwania alkoholu przemysłowego, zamiast starego, dobrego metanolu używano już kerosenu, pochodnych strychniny, benzenu, kadmu, cynku, benzyny, acetonu i wielu innych- gdyby zdobyć czarnorynkową flaszkę z tamtych czasów i zbadać ją w laboratorium, układ okresowy pierwiastków powiększyłby się zapewne o kilka nowych pozycji.

W 1926 roku nowojorski ekspert medycyny, Charles Norris, zajmujący się również medycyną kryminalną, stwierdził, że "rząd amerykański ponosi odpowiedzialność moralną za zgony spowodowane zatruciem alkoholu" zwrócił też uwagę, że ofiarami trucizn padają głównie ubodzy- bogaci miłośnicy trunkow wyskokowych mogli sobie pozwolić na lepsze alkoholu, szmuglowane np. z Kanady (skąd my to znamy! x2).

Liczba ofiar śmiertelnych w roku 1926 i 1927, w samym tylko Nowym Jorku sięgnęła 700 osób, a alkohol zatruwano przecież na terenie całego kraju- ogólną liczbę ofiar śmiertelnych tej polityki niektórzy szacują nawet na 10 000. Osób które cierpiały z powodu zatrucia, lecz nie zmarły musiało być conajmniej kilka razy więcej.

Wiadomo, że lata '20 i '30 XX wieku nie były szczytowym momentem rozwoju humanizmu, jednak podobne praktyki stosowano jeszcze w USA jeszcze w latach '70 i '80, z tym, że nie zatruwano już alkoholu, który na szczęście jest teraz legalny, a marihuanę, która legalna nie jest.

Rząd USA postanowił walczyć z marihuaną poprzez finansowanie spryskiwania upraw w Meksyku oraz na terenie USA, Paraquat. Paraquat to silny pestycyd, który jest szkodliwy zarówno dla roślin, jak i dla człowieka. http://www.nlm.nih.gov/medlineplus/ency/article/001085.htm

Chemikalia miały zniszczyć przynajmniej część opryskiwanych z powietrza roślin, a przy tym odstraszyć palaczy marihuany od oddawania się tej rozrywce (informacje o opryskach Paraquat podano do wiadomości publicznej)

Oczywiście marihuana szmuglowana potem z Meksyku do USA nie została przebadana przez ichniejszy odpowiednik Sanepidu, pod kontem obecności tokstycznych substancji, więc kilkadziesiąt milionów palaczy marihuany z USA było narażonych na zatrucie pestycydami.

Przeprowadzone w roku 1978 badania wykazały, że 21% z badanych próbek marihuany, w południowo-zachodnich stanach USA, było skażony Paraquat. Przeprowadzono kolejne badania -tym razem o zasięgu ogólnokrajowym- które wykazały obecność obecność Paraquat w 3.6% skonfiskowanych próbek marihuany.

Wchłonięcie 500mg Paraquat do organizmy stanowi poważne zagrożenie dla zdrowi- naukowcy oszacowali, że taką ilość mogło nieświadomie przyjąć 150-300 palaczy marihuany w USA. Kolejne 9000 było zagrożonych zatruciem w mniejszym stopniu.

http://ajph.aphapublications.org/cgi/content/abstract/73/7/784

http://www.nytimes.com/1988/07/20/us/paraquat-is-sprayed-on-marijuana-in...

Oprysków Paraquat'em już zaprzestano, jednak zanieczyszczenia narkotyków nadal są odpowiedzialne za ogromną liczbą poważnych chorób i zgonów wśród osób używających narkotyków rekreacyjnie lub nałogowo, z tym, że w dzisiejszych czasach obecność zanieczyszczeń jest pośredni, a nie bezpośrednim wynikiem działalność rządzących. Wystarczy przypomnieć o odkryciu ostatnimi czasy wąglika w heroinie, w Wielkiej Brytanii (kilkanaście osób zmarło z powodu zatrucia), czy drobinek szkła w marihuanie w Polsce.