Sądy narkotykowe w Meksyku

W Meksyku otwarto drugi w tym kraju sąd narkotykowy co wskazuje, że ten wysoce kontrowersyjny sposób walki z używaniem i posiadaniem narkotyków będzie się dalej rozwijać poza USA, pomimo dużej liczby dowodów na jego nieefektywność.

W zeszłym miesiącu meksykański stan Morelos został drugim w kraju, który otworzył „Sąd ds. Leczenia Narkomanii”, co jest częścią szerszego planu zmniejszenia konsumpcji narkotyków i liczby osób w więzieniach. Tak zwane sądy narkotykowe, mające zajmować się osobami posiadającymi niewielkie ilości nielegalnych substancji, stają się coraz popularniejsze w regionie.

Pomysł ten pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, gdzie w 1989 na Florydzie otwarto pierwszy taki sąd. W przeciwieństwie do tradycyjnych procesów, sądy narkotykowe oferują osobom złapanym na przestępstwie po raz pierwszy, możliwość leczenia i resocjalizacji. Uzależnienie od narkotyków jest przynajmniej teoretycznie traktowane jako choroba a nie przestępstwo.

Według najnowszych danych Krajowego Stowarzyszenia Pracowników Sądów Narkotykowych (NADCP) z czerwca 2012, w USA funkcjonują 2734 takie sądy. Działają one również w anglojęzycznych krajach jak Kanada czy Wielka Brytania. W 2013 Organizacja Państw Amerykańskim (OAS) zaplanował utworzenie sądów w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach, między innymi w Argentynie, na Bahamach, Barbadosie, Chile, Dominikanie, Salwadorze, Jamajce, Meksyku, Panamie, Peru oraz w Trynidad i Tobago. Otwarcie sądu w Morelos wskazuje na powolny rozwój tego trendu.

Zwolennicy sądów przekonują, że pomagają one użytkownikom narkotyków chroniąc ich przed więzieniem, gdzie wpadli by w środowisko przestępców, gangsterów i innych narkomanów. Wierzy się również, że poza resocjalizacją skazanych sądy pomogą również zmniejszyć recydywę. Nie tylko zmniejszyłoby to konsumpcję narkotyków ale również pomogło zmniejszyć zatłoczenie więzień.

Takie rozwiązanie jest też uważane za tańsze niż więzienie skazanego. Według gubernatora Morelos Graco Ramireza, więzienie osoby używającej narkotyków kosztuje państwo rocznie $26 800 . Dla porównania, rok leczenie kosztuje jedynie $4600, czyli o 80% mniej.

O ile jednak system sądów narkotykowych może początkowo wydawać się postępowy, retoryka rządzących często przedstawia go jako część Wojny z Narkotykami. Na krótko przed tworzeniem sądu w Morelos, gubernator Ramirez triumfalnie ogłosił: „Wkrótce zatrzymamy tych wszystkich, którym udaje się umykać przed prawem. W Morelos rządy prawa wzmocniły się”. Taka retoryka tworzy obawy, że sądy narkotykowe będą jedynie fasadą, za którą państwo będzie nadal łamało prawa człowieka i ścigało drobnych przestępców zamiast znacznych przemytników.

Krytycy twierdzą, że sądy narkotykowe mogą zwiększyć liczbę aresztowań ponieważ policja będzie chętniej zatrzymywała osoby popełniające przestępstwa po raz pierwszy i drobnych przestępców zamiast dać im ostrzeżenie lub wystawić mandat. Efekt ten, znany jako „rozszerzanie sieci”, zaobserwowano w Denver w Colorado, gdzie liczba aresztowań wzrosła po wprowadzeniu sądów narkotykowych. Mówi się również, że traktowanie uzależnienia jako choroby nie pasuje do specyfiki wymiaru sprawiedliwości, który zakłada, że przestępcy zachowują się racjonalnie i kontrolują swoje działania, co w przypadku osób ciężko uzależnionych niekoniecznie jest prawdą. Co więcej, efektywne metody leczenie uzależnień takie jak terapia substytucyjna, nie są w sądach narkotykowych dostępne, a powrót do nałogu jest często częścią wychodzenia z uzależnienia co prowadzi do kolejnych aresztowań. Sądy narkotykowe mieszczą się więc wciąż w dogmacie, który na zażywanie narkotyków patrzy z perspektywy sądowe zamiast zdrowia publicznego.

W efekcie sądy narkotykowe będą prawdopodobnie skuteczne jedynie w przypadkach rekreacyjnych użytkowników, a nie osób ciężko uzależnionych. Według raportu Drug Policy Alliance (DPA) wskaźniki ukończenia terapii wahają się w przedziale 30-70% a ci, którzy nie ukończą terapii mogą spędzić więcej czasu w więzieniu przez co problem z przepełnienie więzień tylko się pogorszy. DPA sugeruje również, że ponieważ sądy narkotykowe muszą przedstawiać efekty programów leczenia będą one wybierać spośród użytkowników narkotyków tych, którzy mają największe szanse wyjść z nałogu, aby poprawić statystyki.

Mogą one również pogorszyć nierówności rasowe w wymiarze sprawiedliwości poprzez aresztowania Afroamerykanów, którzy często są ofiarami akcji antynarkotykowych. Mają oni o 30% większe szanse zostać usunięci z sądów narkotykowych w wyniku „braku kulturowo odpowiedniego programu leczenie”, braku czarnych terapeutów czy problemów socjo-ekonomicznych. Biorąc pod uwagę historię dyskryminacji rasowej populacji tubylczej w Ameryce Łacińskiej, w tym Meksyku, podobne problemy mogą wystąpić w sądach w regionie, które będą kontynuowały dyskryminację na tle rasowym.

Sądy narkotykowe pozostają tematem kontrowersyjnym, pomimo fałszywego przedstawiania ich jako postępowa alternatywa w podejściu do używania narkotyków. Niestety nawet pomimo tego, że ich sukcesy ich działania są już teraz wątpliwe, mają one być tworzone już nie tylko w USA ale i w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach.