Według danych z 2024 r. zarówno Peru, jak i Boliwia skonfiskowały rekordowe ilości kokainy. statystyki uzyskane przez InSight Crime, przejmując odpowiednio 24 tony metryczne i 40 ton. Oba kraje wykazały podobną gotowość do prowadzenia polityki prohibicji w odniesieniu do kokainy. W ramach tej strategii Peru siłą zniszczyło około 27 000 hektarów plantacji liści koki w 2024 roku, w porównaniu z 23 000 hektarami. rok wcześniejW przeciwieństwie do tego Boliwia prowadziła politykę dobrowolnej i kooperatywnej redukcji nadwyżek koki, która wyniosła zaledwie 10,302 2023 hektarów w XNUMX r., co stanowi wzrost o mniej niż 0.5%.
Skąd więc tak odmienne podejście w obliczu rosnącej liczby konfiskat kokainy? Dane te pokazują fundamentalnie rozbieżne ścieżki, jakie obrały Boliwia i Peru w kwestii kontroli liści koki, rośliny o tysiącletniej tradycji w regionie andyjskim Ameryki Łacińskiej. Nie są to jedyne kraje, które zmagają się z niuansami kontroli narkotyków, ale są symbolem odmiennych ram prawnych dostępnych dla narodów andyjskich, które zmagają się z powiązaniami kontroli narkotyków, praw rdzennej ludności i złożonej globalnej historii wojny z narkotykami.
Jako Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) krawędzie bliżej Peru i Boliwia sprzeciwiają się wydaniu długo oczekiwanej rekomendacji w sprawie liści koki w listopadzie tego roku, ale mają odmienne zdanie na temat przyszłości prostej rośliny i sposobów jej leczenia.
„Koka jest nauczycielką i uzdrowicielką, ale to nasze rządy uczyniły z niej zło” – powiedział Miguel Condori, boliwijski szaman i aktywista na rzecz koki, w wywiadzie dla TalkingDrugs.
Regulacja społeczności
W Boliwii koka została wyraźnie uznana za część tożsamość narodowa i dziedzictwoPolityka rządu pozwala rolnikom legalnie uprawiać ograniczone działki – często określane jako system „kato” — przeznaczone do użytku tradycyjnego i lokalnego.
Było to możliwe tylko dzięki bezprecedensowemu posunięciu Boliwii w 2012 wycofać się z Jednolitej Konwencji o Środkach Odurzających z 1961 roku po tym, jak próba zmiany traktatu w celu ochrony żucia koki została zablokowana. Rok później ponownie przystąpiła do Jednolitej Konwencji z formalnym zastrzeżeniem, potwierdzając prawo do zezwolenia na tradycyjne stosowanie tej rośliny na swoim terytorium.
Postawa ta odzwierciedla nie tylko politykę państwa, ale również mobilizacja oddolna wysiłki. Związki rolników i organizacje rdzennej ludności walczyły zaciekle o prawo do uprawy, stawiając opór wspieranym przez USA kampaniom eradykacji 1990s i 2000sRezultatem jest polityka krajowa, która zezwala na uprawę koki na 22 000 hektarach prawnie chronionych. Model ten jest zgodny z wymogami globalnego traktatu o kontroli narkotyków, a jednocześnie ignoruje zakaz uprawy koki.
Polityka Boliwii wobec koki nigdy nie była jednak odizolowana od niestabilności politycznej. Podczas kryzysu po kontrowersyjnej rezygnacji Evo Moralesa w 2019 roku, związki zawodowe plantatorów koki znalazły się w szerszym konflikcie politycznym. Doszło do napięć w regionie Sacaba, gdzie siły bezpieczeństwa otworzyły ogień do… protestujący uprawiający kokęzabijając 11 osób i raniąc co najmniej 120.
Urzędnicy amerykańscy od dawna krytykują boliwijski model regulacyjny, uznając to za zbyt pobłażliweMonitoring UNODC podkreśla, że w ostatnich latach uprawy wahały się, czasami wykraczając poza Limit prawny 22 000 hektarówDuża część tych upraw znajdowała się na terenie sześciu parków narodowych, co wywołało obawy szkód klimatycznychKrytycy twierdzą, że liczby te podważają wiarygodność samoregulującego się systemu Boliwii.
Pomimo tych przeszkód boliwijska polityka dotycząca koki nadal przewyższa modele przymusowej eradykacji, gdy mierzy się ją przez stabilność społecznąW 2023 roku Boliwia faktycznie zniszczyła około 10 000 hektarów nadwyżek upraw koki — nie siłą, lecz poprzez procesy instytucjonalne, które priorytetowo traktują współpraca ponad konfrontacjąTen system oparty na wspólnocie pomógł ograniczyć liczbę gwałtownych konfrontacji, nawet w obliczu poważnych wewnętrznych napięć politycznych.
Eradykacja państwowa
Po drugiej stronie granicy, w Peru, sytuacja jest uderzająco odmienna. Pomimo podobnie długiej historii użytkowania koki przez przodków, państwo peruwiańskie nadal traktuje jej uprawę jako zagrożenie, które należy wyeliminować. W tym kraju kampanie przymusowej eradykacji są definiującą cechą kontroli narkotyków. Farmy są regularnie niszczone przez siły bezpieczeństwa, często bez ich wiedzy. oferowanie rolnikom realnych alternatyw.
Koszty ludzkie szybko rosną. Drobni rolnicy w odległych dystryktach Amazonii często polegają na koce jako jedynej niezawodnej uprawie towarowej. Wyrywanie pól bez alternatyw prowadzi do załamania dochodów, zadłużenia i nasilenia przymusu ze strony sieci przemytniczych – dynamika ta jest wielokrotnie sygnalizowana w raportach i analizach terenowych z 2024 roku. Human Rights Watch udokumentowano nadmierne użycie siły, obawy dotyczące należytego procesu i naruszenia praw w związku z działaniami sił państwowych mającymi na celu kontrolę uprawy koki.
Z punktu widzenia środowiska, wyparcie koki spowodowało poważne szkody. Badania pokazują, że koka wewnątrz/wokół obszarów chronionych, nakładające się na strefy nielegalnego górnictwa i wylesianie narkotykowe — pogłębiając zagrożenia dla bioróżnorodności, zlewni i zarządzania ziemią przez ludność tubylczą. W praktyce kampanie eradykacyjne eksportują ryzyko do lasów i terytoriów przodków: społeczności tubylcze stają w obliczu nasilonych konfliktów związanych z użytkowaniem ziemi, inwigilacji i narażenia prawnego, jednocześnie ponosząc bezpośrednie koszty obrony terytorium.
Mimo masowych konfiskat i rekordowej eliminacji, Peru nadal odpowiada za znaczną część globalnej produkcji kokainy. Szacuje się, że około 90% krajowej uprawy koki jest przeznaczane na… nielegalny rynek kokainy — znak, że presja podaży nie zmniejszyła znacząco nielegalnego popytu ani rentowności kokainy.
Sztuczka peruwiańska
Jeśli model Boliwii jest często określany jako „kokaina tak, kokaina nie„Peruwiańskie” można by nazwać „eliminacją z wyjątkami”. Każdy, kto odwiedził Peru, zna cukierki z koki w zielonym opakowaniu, dostępne w niemal każdym sklepie. Jak to możliwe w kraju, w którym dominuje polityka eliminacji koki? odpowiedź brzmi ENACO.
Utworzona w 1949 r. firma Empresa Nacional de la Coca (ENACO) jest państwowym monopolistą w zakresie produkcji koki w Peru. ENACO jest jedynym podmiotem Posiada uprawnienia do zakupu, przetwarzania i komercjalizacji liści koki na legalnych rynkach. Rolnicy zarejestrowani w ENACO mogą uprawiać ograniczoną ilość koki, którą ENACO skupuje po ustalonych cenach.
Na papierze ten monopol zapewnia kontrolowany rynek zbytu dla plantatorów koki, jednocześnie chroniąc państwo przed oskarżeniami o negowanie rdzennych tradycji. W praktyce jednak ENACO jest wąskim gardłem, a nie kołem ratunkowym. Pien Metaal z Transnational Institute opisał ENACO w rozmowie z TalkingDrugs jako „niewystarczające i nieprzydatne do realizacji celu”.
Możliwości zakupowe ENACO są niewielkie w porównaniu z produkcją liści koki w Peru: według własnych raportów przejrzystości ENACO, jej zakupy są znacznie mniejsze niż szacowana całkowita produkcja — ENACO podało, że zakupiło około 1,000 ton w 2022, podczas gdy krajowe szacunki dotyczące upraw są znacznie, znacznie wyższe. Nie dlatego, że plantatorzy preferują nielegalną uprawę, ale dlatego, że ENACO nie może – lub nie chce – przejąć ich zbiorów.

Podczas gdy ekipy zajmujące się eradykacją niszczą niezarejestrowane działki, ENACO kupuje jedynie niewielką, uprzywilejowaną część koki – często od lepiej poinformowanych rolników z bardziej dostępnych regionów. W odległych i ubogich regionach uprawy koki, takich jak VRAEM, większość plantatorów nie ma realnej drogi do legalnego rynku. Tam presja eradykacji i brak legalnych nabywców popychają rolników bezpośrednio w stronę nielegalnych obiegów.
Jak powiedział jeden z liderów Cocalero w wywiadzie dla InSight Crime w 2024„Rząd jedną ręką wyrywa nam rośliny, a drugą odmawia ich zakupu”.
Zmieniające się czasy?
Zbliżający się przegląd statusu prawnego koki przez WHO może przynieść zmianę w kwestii jej międzynarodowego zakazu. Przegląd techniczny Analiza historycznego zakazu uprawy liścia koki, jego składu chemicznego, potencjalnych szkód i korzyści wykazała, że tradycyjne zastosowania nie wykazują oznak szkodliwości ani uzależnienia. Mogłoby to otworzyć drogę do zmiany klasyfikacji lub usunięcia z niej liścia koki. Jednak raport rozpatrywał jedynie szkodliwość koki w oderwaniu od innych substancji, a nie szkodliwość jej klasyfikacji jako substancji kontrolowanej.
Nawet jeśli WHO ostatecznie zaleci usunięcie liści koki z wykazów międzynarodowych konwencji narkotykowych, jest mało prawdopodobne, aby władze peruwiańskie w najbliższym czasie zrezygnowały z jej eradykacji. Jak twierdzi Marie Nougier z Międzynarodowego Konsorcjum Polityki Narkotykowej (IDPC) wyjaśnione dla TalkingDrugs:
„To bardziej skomplikowane niż założenie, że reforma międzynarodowa automatycznie zakończy eradykację. Koka przeznaczona na kokainę pozostałaby nielegalna, więc niestety Peru prawdopodobnie kontynuowałoby kampanie przymusowej eradykacji upraw”.
W obliczu potencjalnych zmian na horyzoncie, świat będzie obserwował Genewę z niecierpliwością. Jednak dla rolników na miejscu prawdziwym sprawdzianem będzie to, czy zmiany na arenie międzynarodowej przełożą się na reformy krajowe – i czy kolejne pokolenie będzie mogło uprawiać kokę bez obaw.


