To część 1 z dwuczęściowego cyklu o braku reprezentacji w badaniach nad substancjami psychodelicznymi. Pierwsza część zgłębia historię uprzedzeń medycznych, które nadal systematycznie wykluczają kobiety, mniejszości i osoby o odmiennej płci z badań klinicznych. Część 2 bada problemy strukturalne w obrębie modelu medycznego i wyobraża sobie alternatywy oparte na społeczności.
W ostatnich latach zaobserwowano globalna eksplozja in badania psychodeliczne i rozwoju leczenia, w połączeniu z nieoczekiwanymi zwycięstwami, takimi jak zwycięstwo prezydenta Trumpa zarządzenie wykonawcze przyspieszenie badań i przeglądu leków psychedelicznych do celów terapeutycznych w kwietniu 2026 r.
Coraz więcej badań pokazuje, że substancje psychodeliczne mają ogromny potencjał w leczeniu terapeutycznym, zwłaszcza w przypadku zaburzenia zdrowia psychicznego. Jednak obecny kierunek, w którym zmierzają badania i rozwój nad substancjami psychodelicznymi, stawia nas przed ważnym dylematem: w jaki sposób przy tak wysoce zmedykalizowanym modelu można osiągnąć tak przełomowe rezultaty? transformacja co się stanie, jeśli kluczowe populacje, które najbardziej potrzebują tego leczenia, będą nadal systematycznie wykluczane z badań klinicznych?
To był główny temat tegorocznej edycji Międzynarodowa Konferencja Badań nad Substancjami Psychodelicznymi (ICPR 2026). Koncentrując się na historii stronniczości w badaniach biomedycznych, a dokładniej na systematycznym pomijaniu różnic płciowych w badaniach klinicznych, Grace Blest-Hopley – założycielka Hystelica, organizacja zajmująca się badaniami nad substancjami psychodelicznymi, skupiająca się na stosowaniu substancji psychodelicznych w celu zrozumienia, leczenia i poprawy zdrowia kobiet, poruszyła ten temat w swoim poruszającym przemówieniu otwierającym zatytułowanym „51% martwej strefy: substancje psychodeliczne, zdrowie kobiet i szansa, której nie możemy przegapić”.
Powtarzanie błędów z przeszłości
Problem systemowego wykluczenia kobiet z badań biomedycznych nie jest nowy. Dopiero 1993 że kobiety i mniejszości muszą być uwzględniane w badaniach klinicznych finansowanych przez Narodowy Instytut Zdrowia w USA (oraz w 2014 r., kiedy Europejska Agencja Leków wprowadziła Rozporządzenie UE nr 536/2014 w sprawie badań klinicznych).
Konsekwencje tego dziesięciolecia zaniedbań są nadal odczuwalne. Wiele leków przepisywanych obecnie zostało zatwierdzonych przez FDA przed wprowadzeniem tego wymogu, co oznacza, że były testowane głównie na białych, męskich ciałach, a następnie uogólnione na wszystkie populacje. Fakt, że kobiety doświadczają niepożądanych reakcji na leki prawie dwa razy częściej niż mężczyźni jest w dużej mierze bezpośrednim dziedzictwem tej historii.
Kobiety są nieproporcjonalnie dotknięte tymi samymi schorzeniami, w leczeniu których terapia wspomagana psychodelikami wydaje się najbardziej obiecująca. Depresja dotyka kobiety w wieku mniej więcej dwa razy wskaźnik mężczyzn. Zaburzenia lękowe następują po podobny wzór, podobnie jak PTSD: podczas gdy narracja w badaniach klinicznych często koncentruje się na weteranach, kobiety doświadczają PTSD dwukrotnie częściej niż mężczyźni, często z powodu przeszłości wykorzystywanie seksualne lub traumy z dzieciństwa.
Jeśli chodzi o uzależnienie, kobiety z zaburzeniami związanymi z używaniem substancji psychoaktywnych rozwijają uzależnienie szybciej po pierwszym zażyciu, częściej doświadczają traumy i przemocy ze względu na płeć oraz napotykają na silniejszą stygmatyzację i bariery strukturalne w poszukiwaniu leczenia. Istnieją również schorzenia, które występują wyłącznie lub dominują u płci żeńskiej: zespół dysforyczny napięcia przedmiesiączkowego (PMDD), depresja okołoporodowa oraz obciążenie psychiczne związane z endometriozą, w przypadku których leczenie psychodeliczne dopiero zaczyna być badane, często przez organizacje działające na marginesie tej dziedziny właśnie dlatego, że główny nurt badań nie nadał im priorytetu.
Luka w dowodach
Badania nad substancjami psychodelicznymi, pomimo swojej reputacji postępowej, w dużej mierze odziedziczyły te same strukturalne luki, co reszta nauk biomedycznych. Aktualne dane zaprezentowane podczas wystąpienia Blest-Hopley podkreśliły, że kobiety stanowią tylko 18-36% uczestników badań klinicznych z użyciem substancji psychodelicznych – liczba ta jest szczególnie szokująca, biorąc pod uwagę fakt, że kobiety zmagają się z nieproporcjonalnie dużym ciężarem problemów ze zdrowiem psychicznym, którym mają zaradzić metody leczenia z użyciem substancji psychodelicznych.
Jak zauważyła Blest-Hopley w swoim przemówieniu, kobiety również statystycznie bardziej prawdopodobne doświadczać reakcji niepożądanych podczas badań psychedelicznych, których nie uwzględniają obecne protokoły, a 50–75% tych reakcji niepożądanych nie jest uwzględnionych w istniejących danych.
Ale samo włączenie kobiet nie rozwiąże problemu. Blest-Hopley podkreśliła w swoim przemówieniu istotną różnicę: problem nie polega jedynie na tym, że kobiety zostały wykluczone, ale na tym, że nawet gdy były obecne w badaniach, naukowcy nie przyjrzeli się uważnie ich danym. „Wiele [badań] obejmowało kobiety, ale nie analizowano zebranych danych” – powiedziała Blest-Hopely. Zatem, mimo że kobiety są formalnie obecne, pozostają naukowo niewidoczne, ponieważ ich doświadczenia są pomijane lub po prostu wchłonięte przez zbiór danych, który nie został zaprojektowany z myślą o nich.
Pojawiają się też pytania, o których niewielu badaczom przyszło do głowy. Na przykład, substancje psychodeliczne oddziałują na układ hormonalny w sposób, którego obecne badania dopiero zaczynają badać. faza cyklu menstruacyjnego kobiety Może wpływać na metabolizm i odczuwanie substancji psychodelicznej, wrażliwość na leki jest generalnie wyższa u kobiet, a pojawiają się coraz liczniejsze dowody na to, że antykoncepcja hormonalna może osłabiać lub całkowicie zmieniać doznania psychodeliczne. Konsekwencje tych luk dla bezpieczeństwa kobiet stosujących substancje psychodeliczne, ich dawkowania i efektów terapeutycznych pozostają w dużej mierze nieznane.
A przegląd zakresu Opublikowane w czasopiśmie „International Journal of Drug Policy” badanie uchwyciło skalę tego zaniedbania. Po przeanalizowaniu 75 badań dotyczących stosowania substancji psychodelicznych w leczeniu zaburzeń związanych z używaniem substancji psychoaktywnych, przeprowadzonych na przestrzeni ponad 60 lat, autorzy stwierdzili, że tylko 18 badań zawierało próby zbliżone do równowagi płci, dziewięć badań nie obejmowało w ogóle kobiet, a w części poświęconej dyskusji nie analizowano różnic płciowych.
Wiedzieliśmy już, że istnieje poważny problem systemowych uprzedzeń w badaniach medycznych i finansowaniu (na przykład obecnie zaburzenia erekcji otrzymują pięć razy więcej finansowania niż badania endometriozy, schorzenia dotykającego jedną na dziesięć kobiet na świecie). Nauka psychodeliczna dotarła do tego systemu i jak dotąd nie znalazła sposobu na jego wyjście.
Mniejszości i osoby o zróżnicowanej płci
Kryzys reprezentacji w badaniach nad substancjami psychodelicznymi nie zaczyna się i nie kończy na kobietach. Ostatnia sesja panelowa konferencji ICPR 2026, zatytułowana „Psychodeliki w kontekście: różnorodność płci i seksualności, prekarność i władza”, pokazała coraz wyraźniej, że te pominięcia zazębiają się i narastają. Im dalej dana osoba odbiega od białego, męskiego wzorca, jakim jest uczestnik badania klinicznego, tym mniej dowodów przemawia za jej doświadczeniami.
Badaczka Sabrina Cluesman przedstawiła pracę na temat terapia grupowa wspomagana ketaminą specjalnie zaprojektowany, aby zająć się traumą związaną z tożsamością u osób transpłciowych i dorosłych o rozszerzonej płci, czyli populacji, która doświadcza PTSD występuje w znacznie wyższych stężeniach niż w populacji ogólnej, a także nieproporcjonalnie wysoki wskaźnik depresji, lęku i myśli samobójczych – spowodowanych głównie dyskryminacją, stresem mniejszości i przemocą ze względu na płeć. Należą do osób najbardziej potrzebujących skutecznej interwencji w zakresie zdrowia psychicznego i najsłabiej reprezentowanych w badaniach, które mają ją generować.
Dla tej populacji infrastruktura kliniczna leczenia psychedelicznego jest niemal całkowicie niedostosowana. Jak zauważył Cluesman, ramy kliniczne zazwyczaj nie pozwalają na właściwe określenie płci tych pacjentów i często brakuje narzędzi do sensownego uwzględnienia historii nadużyć w procesach świadomej zgody. A ponieważ doświadczenie psychedeliczne nie odbywa się w próżni społecznej, dla osób zróżnicowanych płciowo, poruszających się w świecie, który często… zaprzecza swojej tożsamości, spotkanie z innym systemem, który nie potrafi rozpoznać, kim są, wpływa na ich doświadczenie terapeutyczne.
Statystyki są równie ponure, jeśli chodzi o wykluczenie mniejszości rasowych i etnicznych oraz populacji imigrantów. Badania Amerykańskie badanie wykazało, że w latach 1993–2017 82.3% uczestników badań nad substancjami psychodelicznymi stanowili biali przedstawiciele innych grup niż Latynosi. Dane niemal całkowicie pomijają imigrantów i osoby przesiedlone.
Ronica Mukerjee, abolicjonistka, działaczka na rzecz redukcji szkód i jedna z najbardziej przekonujących osób na konferencji ICPR 2026, zauważyła, że tylko 4.8% badań nad substancjami psychodelicznymi dotyczy statusu imigrantów. Nie jest to przypadek. Odzwierciedla to projekt badawczy stworzony dla i przez bardzo specyficzny typ osób, który z trudem wychodził poza niego. To systematyczne wykluczanie uczestników jest odzwierciedleniem samych ośrodków badawczych: 88% ośrodków badawczych zajmujących się substancjami psychodelicznymi jest prowadzonych przez białych, a na czele 92% z nich stoją biali mężczyźni.
„Naszym zadaniem nie jest zmuszanie ludzi do dopasowania się” – powiedziała Mukerjee podczas ostatniego panelu konferencji na temat płci, prekarności i władzy.


