Zamiast wina, które usypia, wyobraź sobie takie, które mogłoby utrzymać cię w stanie snu i rozmawiać całą noc. Wyobraź sobie ponownie, że to wino, dalekie od bycia złym dla ciebie, było w rzeczywistości tonikiem zdrowotnym o niezliczonych i natychmiastowych korzyściach. Takie były twierdzenia producentów Vin Mariani, francuskiego napoju, który pod koniec XIX wieku leżał na biurkach papieży, pisarzy, a nawet członków rodziny królewskiej. Jaki był jego sekret i dlaczego, skoro był tak popularny, nie wszyscy o nim słyszeliśmy? Odpowiedź leży w jego tajnym składniku: peruwiańskiej koce, andyjskiej roślinie, z której wytwarza się kokainę.
Zwariowany na punkcie koki
Druga połowa XIX wieku była złotym wiekiem dla zachodnich osiągnięć botanicznych. Firmy farmaceutyczne, producenci leków patentowych i producenci środków leczniczych przeszukiwali cały glob w poszukiwaniu roślin, które można by sprzedawać jako cudowne leki. Koka, od dawna stosowana w Rdzenne kultury andyjskie, stał się symbolem nowego rodzaju pobudzającego leku.
„Był niezwykle popularny wśród pewnego rodzaju 'wyrafinowanego' konsumenta” – twierdzi Joseph Spillane, profesor historii na Uniwersytecie Florydy i autor Kokaina: od medycznego cudu do współczesnego zagrożenia.
Społeczeństwo zachodnie coraz bardziej interesowało się środkami pobudzającymi, a koka pasowała do tego opisu: energetyzująca, wzmacniająca wytrzymałość roślina, która wydawała się idealna dla ery postępu przemysłowego. Ale koka nie była sprzedawana tylko jako lek. Vin Mariani był reklamowany jako uniwersalny tonik, modny eliksir obiecujący wigor, witalność i ostrość umysłu. W przeciwieństwie do współczesnych leków, które były ukierunkowane na konkretne dolegliwości, toniki z dodatkiem koki były reklamowane jako ogólne środki regenerujące — dobre dla każdego, kto czuje się zmęczony, słaby lub przepracowany.

W wyższych sferach
Spośród wszystkich produktów na bazie koki, Vin Mariani znalazł się na szczycie. Wynaleziony w 1863 roku przez francuskiego chemika Angelo Marianiego, napój zawierał liście koki w winie Bordeaux, tworząc luksusowy i lekko odurzający tonik.
„Vin Mariani był bohaterem naprawdę niezwykłych kampanii reklamowych, w których wspierali go znani i cenieni ludzie z Europy i Ameryki Północnej” – powiedział Spillane w wywiadzie dla TalkingDrugs.
Lista entuzjastów Vina Marianiego czyta się jak lista „kto jest kim” XIX wieku: Thomas Edison, Émile Zola, a nawet Ulysses S. Grant, wszyscy chwalili jego orzeźwiające działanie. Papież Leon XIII podobno nosił flaszkę z tym olejem i przyznał Angelo Marianiemu złoty medal za jego wynalazek.

Tworzenie ikony
Podczas gdy Vin Mariani dominował na rynku europejskim, toniki z dodatkiem koki zyskiwały popularność także w USA. Jednak sytuacja miała się wkrótce zmienić.
Jednym z największych punktów zwrotnych był rok 1886, kiedy John Pemberton stworzył Coca-Colę. Początkowo zaprojektowana jako bezalkoholowa alternatywa dla win z koki, Coca-Cola wykorzystała szaleństwo na punkcie koki — ale bez odurzających efektów alkoholu. Wczesne receptury napoju nadal zawierały ekstrakt z liści koki — konkretnie ekgonina, alkaloid z rośliny – i jego reklama jako toniku zdrowotnego odzwierciedlała strategie firmy Vin Mariani.
Jednak koka nie miała długo dominować. Jak zauważył Spillane, kokaina szybko przyćmiła kokę na rynku zachodnim. Podczas gdy koka była postrzegana jako surowa, nienaukowa roślina, kokaina — jej wyizolowany alkaloid — została okrzyknięta przełomowym narkotykiem. Kokaina była stosowana w medycynie, stomatologii i psychiatrii i była postrzegana jako nowocześniejsza, skuteczniejsza i dokładniejsza niż toniki z liści koki. Zygmunt Freud był jednym z pierwszych i najbardziej zagorzałych zwolenników kokainy, wychwalając ją jako cudowny lek, który może leczyć depresję, zwiększać energię, a nawet zwalczać uzależnienie od morfiny. W swojej pracy z 1884 r. O Kokawychwalał jego zalety z niemal religijną gorliwością, nazywając go „magiczną substancją” – lecz ten entuzjazm nie miał trwać wiecznie.
Kolejna panika moralna
Na początku XX wieku, reputacja kokainy gwałtownie spadła. Sprawozdania o nadużywaniu, uzależnieniu i rasistowskich obawach dotyczących przestępczości związanej z kokainą zaczęły dominować w dyskursie publicznym. Gdy kokaina zaczęła być łączona z przestępczością i uzależnieniem w świadomości społecznej, pociągnęło to za sobą kokę. Koka, mimo że różni się od czystej kokainy, znalazła się w ogniu krzyżowym.
„Zarówno pod względem reputacji, jak i na skutek uchwalenia ustawy antykokainowej, która ograniczyła uprawę koki, rynek win z koki załamał się” – powiedział Spillane.
Coca-Cola, wyczuwając zmianę w postrzeganiu opinii publicznej, przeszła na „odkokainizowany” ekstrakt z koki, pozbawiając roślinę aktywnego alkaloidu. W latach 1920. XX wieku złoty wiek toników koki dobiegł końca.
„Od 1884 r. — roku, w którym kokaina po raz pierwszy eksplodowała w zachodniej medycynie — i przez następne może dwie dekady koka nie miała blasku, ponieważ nie była kokainą. Następnie, co ciekawe, na początku lat 20.th „W XIX wieku koka nie miała blasku ze względu na skojarzenie z kokainą!” – powiedział Spillane.
Widok z Andów
Pomimo szybkiego zniknięcia z rynków zachodnich, koka pozostała głęboko zakorzeniona w kulturach andyjskich. Ale jak opisał Paul Gootenberg w swojej książce Andyjska kokaina, nawet w krajach produkujących kokę, takich jak Peru, wczesne elity odrzucały kokę jako „zacofaną” praktykę tubylczą. Ironicznie rzecz biorąc, przyjęły kokainę jako symbol naukowej nowoczesności.
Jednak późniejszy zakaz kokainy — a wraz z nią koki — mocno uderzył w kraje produkujące kokę. Hodowcy koki, którzy uprawiali ją przez stulecia w celach tradycyjnych i leczniczych, nagle znaleźli się w konflikcie z międzynarodowa polityka narkotykowaZamiast wspierać regulowany rynek koki, wprowadzono prohibicję doprowadziło do kryminalizacji i gwałtowny kampanie eradykacji koki.
W La Paz w Boliwii, w brukowanej uliczce tuż przy Targu Czarownic, znajduje się Museo de la Coca; Muzeum Koki. To projekt pasjonatów właściciela muzeum, który mieści się w starym, nieco ciemnym budynku, schowanym w miejscu, w którym nie można się go spodziewać. W środku znajduje się niezliczona ilość eksponatów na temat historii koki, zarówno komercyjnej, jak i tradycyjnej. Obok badań naukowych na temat korzyści płynących ze spożywania naturalnej koki stoją zakurzone butelki oryginalnej Coca-Coli i Vin Mariani. Jest jasne, co właściciele muzeum myślą o zakazie uprawy tej rośliny, a biorąc pod uwagę obfitość produktów dostępnych w pobliżu, jasne jest, co większość ludzi w krajach produkujących pomyśl też.
Powrót ciekawości
Mimo długiego zniknięcia z zachodnich półek, koka wciąż zyskuje na popularności cichy powrótW Ameryce Południowej kraje takie jak Boliwia walczyły o dekryminalizację koki, po tym jak opuściły konwencje ONZ o kontroli narkotyków w 2012, ponowny dostęp rok później, z wyjątkiem umożliwienia żucia koki w kraju i rozwoju rynku.
Powracając z martwych, sam Vin Mariani niedawno przeżył odrodzenie. Przepis nie został przekazany przez oryginalnych twórców, jednak został ponownie wprowadzony w 2014 r. przez Christophe’a Marianiego (niespokrewnionego z oryginalną rodziną), przy użyciu tej samej metody „odkokainizowanej” koki, którą stosuje Coca-Cola. Christophe nawet spotkałem się z były prezydent Boliwii Evo Morales o produkcji wina Vin Mariani w swoim kraju.
Spillane twierdzi, że nie ma żadnego uzasadnionego powodu, dla którego koka miałaby być nadal zakazana, zwłaszcza biorąc pod uwagę jej historyczną popularność i dowody naukowe sugerujące, że jest ona znacznie mniej szkodliwa, niż się obawiano.
„Wystarczy powiedzieć, że koka zawsze była ubocznym skutkiem walki z kokainą. Nikt specjalnie nie prowadził kampanii przeciwko koce, po prostu musiała zniknąć, aby zapewnić, że kokaina zniknie”.


