W tym tygodniu Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleciła, aby liście koki pozostały substancją z Wykazu I w ramach międzynarodowych konwencji o kontroli narkotyków. Decyzja, która po raz pierwszy została podjęta prawie trzy lata temu na wniosek boliwijskiego państwa, zapadła po długiej i krytycznej analizie globalnych dowodów na działanie rośliny, jej tradycyjne zastosowanie oraz możliwość przekształcenia w chlorowodorek kokainy.
Decyzja WHO o utrzymaniu zakazu uprawy koki spotkała się z gniewem, rozczarowaniem i frustracją wielu ekspertów w dziedzinie polityki narkotykowej, a także społeczności, które uprawiają liście koki od setek lat.
Co mówi decyzja WHO?
Przegląd przeprowadził Komitet Ekspertów ds. Uzależnień od Narkotyków (ECDD) Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), powiedziany że głównym powodem utrzymania liści koki w wykazie była ich zdolność do przekształcania się w kokainę, inną substancję z Wykazu I. Wydaje się, że w wyroku bardziej chodzi o prostotę i wysoką wydajność procesu przekształcania liści koki w chlorowodorek kokainy niż o szkodliwość samych liści koki.
Kolejnym kluczowym powodem podanym przez ECDD były domniemane zagrożenia dla zdrowia publicznego, jakie mogłyby wyniknąć z przeklasyfikowania liści koki. Ponownie, wiązało się to z możliwością przekształcenia liści w kokainę – przy czym WHO komentowała raczej zagrożenia dla zdrowia wynikające z konsumpcji kokainy niż z liści koki.
Czytając jedynie o obawach zdrowotnych zawartych w raporcie, można odnieść wrażenie, że ocenia on kokainę, a nie liście koki. Zauważa on, że uzależnienie od liści koki jest bardzo niskie: jedno z badań wskazuje, że tylko około 2% osób żujących lub pijących liście koki (w formie herbaty) rozwija jakąś formę uzależnienia. Jednak szkody zdrowotne związane z produkcją kokainy są zbyt ściśle powiązane z liśćmi koki, aby można je było postrzegać jako dwa odrębne narkotyki, niezależnie od kontekstu ich stosowania.
Martin Jelsma, dyrektor ds. narkotyków i demokracji w Międzynarodowy Instytut, który szczegółowo pisał o procesie zmiany harmonogramu działań WHO w zakresie koki, skrytykował decyzję WHO o zrównaniu koki z kokainą.
„Niedopuszczalne jest, aby WHO po prostu stwierdziła, że koka musi pozostać w Wykazie I, ponieważ kokainę można ekstrahować z liści. Nikt tego nigdy nie kwestionował, ale kraje, które wnioskowały o tę kontrolę, szczegółowo argumentowały, dlaczego nie jest to uzasadniony powód do utrzymania kryminalizacji tysiącletnich tradycyjnych i współczesnych praktyk kulturowych Andów i Amazonii, za które WHO ponosi znaczną historyczną odpowiedzialność”.
Steve Rolles, starszy analityk ds. polityki Przekształcać, zgodziłem się.
„Rekomendacja nie jest zgodna z analizą komisji – która jednoznacznie wykazała, że liście koki nie wiążą się z żadnymi istotnymi szkodami dla zdrowia – a już na pewno nie są równoważne z innymi narkotykami z Wykazu I, takimi jak heroina i fentanyl” – powiedział. „Produkcja koki w celu wytwarzania kokainy również pozostanie kryminalizowana”.
Historyczny błąd rasistowski i kolonialny
Liście koki są substancją kontrolowaną od początku globalnych wysiłków Organizacji Narodów Zjednoczonych na rzecz standaryzacji kontroli narkotyków. Ponieważ TNI zbadane W okresie poprzedzającym decyzję podjętą w tym tygodniu, pierwotny zakaz stosowania liści koki był celowym działaniem mającym na celu zdefiniowanie ich jako uzależnienia, którego należy się wykorzenić. Raport Komisji Śledczej ONZ ds. Liścia Koki z 1950 roku podkreślił, że żucie koki – główny sposób jej spożywania – nie jest formą uzależnienia, lecz nawykiem, który nie powoduje uzależnienia. Dopiero późniejsze raporty doprowadziły do zdefiniowania przez WHO żucia koki jako „kokainizmu”, zachowania uzależniającego, które w związku z tym uzasadniało kryminalizację na mocy Jednolitej Konwencji o Narkotykach z 1961 roku.
Od tego czasu, od ponad sześciu dekad, eradykacja koki jest podstawowym celem międzynarodowego systemu prohibicji narkotykowej. Samolotem lub ręcznie, miliony litrów rakotwórczego herbicydu glifosatu zostały rozpylone w lasach deszczowych Andów, aby zniszczyć plantacje koki. Od 2002 do 2022w samej Kolumbii, w wyniku działań organów ścigania lub programów zastępczych, zniszczono prawie 2.6 miliona hektarów krzewów koki – obszar mniej więcej wielkości Rwandy.
Choć koszty środowiskowe i ludzkie tej kampanii są trudne do oszacowania, misja ta ewidentnie zakończyła się fiaskiem. Liście koki są dziś uprawiane na niespotykaną dotąd skalę, a ilość produkowanego z niej proszku kokainowego również wzrosła wykładniczo. W 2023wyprodukowano rekordową ilość kokainy, wynoszącą 3,708 ton; liczba użytkowników kokainy na świecie również wzrosła – szacuje się, że w tym roku zażyło ją około 25 milionów osób, podczas gdy 10 lat wcześniej było to 17 milionów.
„Nikt nie zauważa, że wzrost upraw i produkcji kokainy wynika w dużej mierze z wykładniczego wzrostu liczby konfiskat kokainy w ciągu ostatnich pięciu lat” – dodał Jelsma.
„Zarekwirowano rekordową ilość ponad 2,000 ton metrycznych, co w dużej mierze wyjaśnia wzrost produkcji: straty musiały zostać zrekompensowane”.
Co było powodem decyzji WHO w sprawie koki?
Jak stwierdził Rolles, „Gwałtowny populizm wojny z narkotykami przeżywa swój moment”, czego najlepszym przykładem jest odnowiona, odmieniona Ameryka wojna z „narkoterrorem”, którego głównym celem są międzynarodowi handlarze narkotyków, głównie z Ameryki Południowej. Wojska amerykańskie, strategicznie zgromadzone na Morzu Karaibskim, zatopiły dziesiątki łodzi przewożących domniemanych handlarzy narkotyków w pozasądowych egzekucjach. Europa również… odtworzony reformę Agencji Monitorującej UE w Agencję ds. Narkotyków i opublikowanie Strategii Narkotykowej, która widzi redukcja szkód jako zapobieganie przestępczości, pokazuje swoje nowe zainteresowanie w reagowaniu na zmieniające się rynki narkotykowe za pomocą własnych sił fizycznych.
W obliczu bezprecedensowego kryzysu finansowego, którego głównym powodem jest rosnące niezainteresowanie Zachodu w zakresie pomocy zagranicznej i dyplomacji globalnej organizacja międzynarodowa musi udowodnić swoją istotność dla państw członkowskich.
„Instytucje ONZ, będące w trakcie gruntownej restrukturyzacji… są jeszcze bardziej niechętne podejmowaniu ryzyka niż zwykle, a wszystko, co mogłoby zostać błędnie przedstawione jako legalizacja kokainy lub umożliwienie jej produkcji, byłoby postrzegane jako 'bujanie w obłokach'” – skomentował Rolles.
Jelsma podziela tę opinię, komentując, że WHO „po prostu chciała znaleźć łatwy sposób na uniknięcie kontrowersji politycznych, które – jak wiedziała – wybuchłyby, gdyby zalecono inaczej”.
Niestety, utrzymanie status quo oznacza odrzucenie dowodów na historyczne niepowodzenia w utrzymaniu prohibicji – bez względu na koszty.
Komu szkodzi decyzja WHO w sprawie koki?
Wiele społeczności uprawiających roślinę i poszukujących alternatywnych zastosowań dla niej (poza produkcją kokainy) prawdopodobnie będzie najbardziej zniechęconych tą decyzją. Artyści i społeczności tubylcze podkreślają znaczenie koki w… gastronomia, tekstylia i inneTego typu eksperymentalne zastosowania miały miejsce na marginesie społeczeństwa; dopóki roślina ta jest kryminalizowana, mogą być jedynie wiecznymi pilotami.
Zakaz uprawy koki nadal szkodzi planecie. Plantacje koki wkradają się do lasów deszczowych, pozostawiając poszarpane połacie pustych, wylesionych terenów, które szybko zajmują pastwiska dla bydła. Nielegalna uprawa koki (i produkcja kokainy) nie tylko powoduje wylesianie, ale także… finansuje inne powiązane przestępstwaod przejmowania ziemi po nielegalną wycinkę drzew, górnictwo i wiele innych.
Społeczności utrzymujące się z uprawy koki to zagrożone Przemocą, kontrolą cen przez nielegalnych graczy i brakiem możliwości prawnego uznania ich pracy przez państwo. Osoby opowiadające się za reformą uprawy koki lub zachęcające swoje społeczności do wdrożenia państwowych programów substacji upraw. są często zabijaniSpołeczność międzynarodowa nadal ignoruje osoby chroniące tradycyjne zastosowanie koki
Prowincjonalna Federacja Chłopów z Yanatile Lares (FEPCACYL), reprezentująca peruwiańskich plantatorów koki, wydał oświadczenie potępiając decyzję WHO za ignorowanie zbiorowych praw rdzennych społeczności Ameryki Południowej i utrwalanie rasistowskiego i kolonialnego systemu, który kryminalizuje praktyki przodków i kulturę andyjsko-amazońską.
FEPCACYL zaapelowała do WHO o ponowne rozpatrzenie swojej oceny poprzez uznanie wartości kulturowej, biologicznej i genetycznej liścia, a także wyraźnego rozróżnienia między jego tradycyjnym zastosowaniem a wykorzystaniem w celach przestępczych.
„Rekomendując pozostawienie liści koki w Wykazie I Jednolitej Konwencji z 1961 r., WHO haniebnie podtrzymuje ciągłą kryminalizację milionów ludzi w regionie Andów i Amazonii, którzy używają koki, w tym rdzennych mieszkańców, dla których koka jest święta i odgrywa centralną rolę w ich życiu kulturalnym i wspólnotowym” – powiedział John Walsh, dyrektor ds. polityki narkotykowej w waszyngtońskim Biurze ds. Ameryki Łacińskiej (WOLA).
„Przestrzeganie kryminalizacji koki w traktatach narkotykowych podważa również deklarowane zaangażowanie WHO na rzecz uwzględniania i poszanowania praw rdzennej ludności”.
Co jest następne?
Kraje uprawiające kokę muszą poważnie rozważyć, czy międzynarodowe mechanizmy kontroli narkotyków są nadal przydatne.
„Krytyczna ocena liści koki, proces wspierany przez Kolumbię, była okazją do wykorzystania mechanizmów systemu w celu skorygowania historycznego błędu polegającego na klasyfikowaniu koki jako substancji niebezpiecznej” – powiedziała Isabel Pereira Arana, starsza koordynatorka kolumbijskiej organizacji zajmującej się badaniami i działaniami rzeczniczymi niesprawiedliwość, odnotowany.
„Kolumbia będzie musiała poważnie zastanowić się nad tym, czy dalsze uczestnictwo w globalnym systemie prohibicji, którego własne mechanizmy są niewystarczające do przeprowadzenia reform, jest nadal konieczne, czy też system ten jest po prostu przestarzały i nie ma szans na jego reformę”.
Rolles zauważył, że większość krajów andyjskich poniosła ludzkie, ekonomiczne i środowiskowe koszty brutalnej wojny z narkotykami. Kiedy te same narody ponoszą krwawe dowody jej kosztów, ignorowanie ich tylko dolewa oliwy do ognia.
„[Kluczowe kraje andyjskie] w dobrej wierze podjęły próbę reformy systemu, aby uczynić go bardziej sprawiedliwym i skutecznym. Wydaje się prawdopodobne, że teraz rozważą bardziej radykalne działania w postaci odstępstw od globalnego systemu kontroli narkotyków”.
To radykalne działanie mogłoby w pewnym sensie oznaczać wycofanie się z międzynarodowych traktatów o kontroli narkotyków. Boliwia dokonała tego poprzez wycofanie się z Jednolitej Konwencji o Narkotykach z 1961 roku i ponowne przystąpienie do niej. w 2013 w celu ochrony żucia koki, poprzez sformalizowanie krajowego rynku koki od 2017 r.
Mogłoby to również oznaczać nowy traktat między zainteresowanymi państwami. Rolles zasugerował, że zainteresowane państwa (takie jak andyjskie kraje produkujące kokę) mogłyby się zjednoczyć i wspólnie zaproponować między innymi Zmiana międzynarodowych traktatów o kontroli narkotyków w celu prawnego uregulowania krajowego rynku koki. Choć technicznie dozwolona, posunięcie to poważnie zdestabilizowałoby globalny system kontroli narkotyków – co może być konieczne, aby zachował on swoją ważność.
Do tego czasu osoby pracujące z koką będą nadal jej bronić.
„FEPCACYL będzie nadal działać na rzecz obrony godności naszych obywateli, naszej gospodarki wiejskiej i prawdy naukowej, którą WHO postanowiła zignorować.
EDYCJA 10.12.2025: Poprawka i edycja historycznej części dotyczącej koki, aby lepiej wyjaśnić, że WHO zmieniła swoją interpretację pojęcia uzależnienia, kwalifikując żucie koki jako uzależnienie; dodano również komentarz Jelsmy na temat rekordowej ilości skonfiskowanej koki.


