Czołowy kandydat na prezydenta w wyborach w Meksyku twierdzi, że ograniczenie zmilitaryzowanej wojny narkotykowej w kraju może zmniejszyć rozlew krwi. Tymczasem masowo giną kandydaci w wyborach.
Proces wyborczy w Meksyku rozpoczął się we wrześniu 2017 r., kiedy kandydaci i wyborcy przygotowywali się do wyborów powszechnych i lokalnych, które odbędą się 1 lipca. Dziewięć miesięcy po tej deklaracji było świadkiem powszechnej przemocy wobec polityków, a co najmniej 113 decydentów lub kandydatów brutalnie zamordowany. Niektórzy otwarcie sprzeciwiali się działalności kartelu, podczas gdy innym zarzucano udział w handlu ludźmi.
Ostatnie morderstwa
Ostatnią śmiercią była Rosely Danilu Magaña, kandydatka ubiegająca się o miejsce w radzie miejskiej na Isla Mujeres, która zastrzelony przez dwóch mężczyzn podczas spotkania kampanii 9 czerwca. Magaña zmarła w szpitalu 11 czerwca, a jej napastnicy nie zostali zidentyfikowani ani schwytani.
Dzień przed atakiem na Magañę Fernando Purón – wcześniej burmistrz miasta Piedras Negras – został zamordowany po przemówieniu na debacie przedwyborczej. Zaledwie kilka minut przed śmiercią Purón powiedział tłumom, że ma mocne wyniki przeciwstawienia się osławionemu kartelowi narkotykowemu Los Zetas i że nie ulegnie korupcji:
„Zburzyliśmy miejsce, w którym mieszkali Zeta, domy, które były pomnikiem [nielegalnego handlu narkotykami], wyrwaliśmy miasto z Los Zetas i zwróciliśmy je obywatelom. [Kartele narkotykowe] starają się robić nielegalne interesy, zarabiać brudne pieniądze dla przestępców , siać terror i strach wśród obywateli, infiltrować policję korupcją”.
„Stawiasz czoła przestępczości – nie boisz się jej, nazywasz to po imieniu. Niestety, nie wszyscy rządzący wykonują swoją pracę – niektórzy są nawet w zmowie z przestępcami”.
Purón został postrzelony w głowę podczas robienia selfie z kibicem poza miejscem debaty. Jego napastnik nie został zidentyfikowany przez władze.
Wcześniej w tym miesiącu, 2 czerwca, trzy kobiety-polityczki lub kandydatki w wyborach zostały znalezione martwe w dwóch oddzielnych atakach tego samego dnia. Pamela Teran Pineda, która Meksykański dziennik wiadomości zarzut był córka przywódcy kartelu, została zastrzelona – wraz ze swoim kierowcą i fotografem – w południowym mieście Juchitan.
Później tego ranka podziurawione kulami ciała kandydatki na elektorów Juany Irais Maldonado i radnej miasta Eriki Cazares zostały znalezione w samochodzie w centralnej meksykańskiej miejscowości Jopala.
„[Politycy] mogą się bronić tylko do pewnego stopnia” — twierdzi Esteban Illades, wydawca meksykańskiego magazynu Nexos. „Przemoc jest tak powszechna i tak okrutna, że nie ma znaczenia, ilu masz ochroniarzy”.
Rosnąca liczba ofiar śmiertelnych
były szacuje się na 29,168 XNUMX morderstw w Meksyku w 2017 r., najwyższa liczba od czasu rozpoczęcia rejestrowania danych w 1997 r. Przemoc w tym kraju wzrosła od czasu, gdy prezydent Felipe Calderón zainicjował zmilitaryzowaną wojnę z narkotykami w kraju w 2006 r.
Co najmniej Burmistrzowie 108 zostało zamordowanych w całym kraju od tego czasu, z brutalnością powszechnie rozumianą jako popełnianą przez kartele narkotykowe i powiązane grupy.
Jednak przemoc jest również popełniana by władzy – przez wojsko, zmilitaryzowaną policję i skorumpowaną władzę. W szczególnie głośnym incydencie w 2014 r. w stanie Guerrero porwano 43 studentów – przypuszczalnie zabito; władze federalne doszły później do wniosku, że zarządzono atak przez skorumpowanego miejscowego burmistrza z powodów politycznych.
Powrót wojny narkotykowej?
Wiodący kandydat w wyborach parlamentarnych Andrés Manuel López Obrador zaproponował radykalną zmianę podejścia kraju do wojny z narkotykami.
López Obrador, który ma znaczący 17-punktowy skok nad kolejnym najbliższym kandydatem, chce wprowadzić politykę narkotykową, którą nazywa „Uściski, nie kule” („Abrazos, żadnych balazosów”). Mówi, że osoby skazane za przestępstwa związane z handlem narkotykami powinna zostać objęta amnestią, chyba że popełnili również brutalne zbrodnie i uznali za „nieludzkie” to, że państwo „masakruje [młodych ludzi], kiedy wchodzą na złą drogę przestępstwa”.
Twierdzi, że przemoc związaną z wojną narkotykową można ograniczyć poprzez zwiększenie inwestycji państwa w infrastrukturę i lepsze tworzenie miejsc pracy dla młodych ludzi.
„Zamierzamy zmienić ten zgniły, skorumpowany reżim niesprawiedliwości i przywilejów oraz będziemy promować rozwój. Mogę to podsumować jednym zdaniem: praca, dobre zarobki i uściski, a nie kule. Mieszkańcy Sinaloa nie są źli z natury”, on zauważyć, odnosząc się do państwa z powszechną przemocą związaną z prohibicją, „jest tak, że wielu zostało zmuszonych do wejścia na drogę zachowań aspołecznych, wielu [straciło] swoją przyszłość – zwłaszcza młodych, to już się nie zdarzy”.
Nie wiadomo jeszcze, czy López Obrador zdoła zamienić swoją przewagę w sondażach na zwycięstwo wyborcze 1 lipca. Przez pozostałe trzy tygodnie procesu wyborczego Meksykanie muszą być przygotowani na dalszą przemoc.


