Nadmierna regulacja przemysłu konopi indyjskich na Jamajce odstrasza rolników od wejścia na legalny rynek i hamuje rozwój – co wskazuje, dlaczego polityka narkotykowa musi być dostosowana do potrzeb społeczno-ekonomicznych kraju.
Rozległe zasady i drogie warunki wejścia na legalny rynek konopi indyjskich na Jamajce zniechęcają rolników do ubiegania się o licencje na uprawę. Oprócz tych przepisów „rolnicy mają niewielką wiedzę, zrozumienie lub zaangażowanie w nowy system”, według autorowi Simonowi Jonesowi, który opublikował drugiej sztuk na temat jamajskiego przemysłu konopi indyjskich dla International Journal of Drug Policy.
W 2015 roku Jamajska Izba Reprezentantów przyjęła poprawki do ustawy o niebezpiecznych narkotykach, które zatwierdziły utworzenie legalnego i regulowanego przemysłu konopi indyjskich, potocznie określanych jako ganja.
Nowelizacja ustawy o narkotykach niebezpiecznych z 2015 r (DDAA) zdekryminalizował posiadanie dwóch uncji marihuany na własny użytek - co oznacza, że nie jest to już przestępstwo, za które osoba dorosła może być ścigana, chociaż można otrzymać grzywnę „podobną do mandatu drogowego” w wysokości 500 J $ (~4 USD).
Wśród innych postanowień DDAA zezwala gospodarstwom domowym na „legalną uprawę… pięciu roślin ganji” oraz „palenie gandzi… [by] było legalnie dozwolone w miejscach, które są licencjonowane do celów medycznych lub terapeutycznych”.
„Wyznawcy wiary rastafariańskiej będą również mogli palić gandzię do celów sakramentalnych w miejscach zarejestrowanych jako miejsca kultu rastafariańskiego” – czytamy w przepisach.
Co ważne, DDAA upoważnia również „każdą osobę lub organizację… [do uprawy i sprzedaży] ganji do celów medycznych, terapeutycznych lub naukowych”, jeśli zostanie to zatwierdzone przez nowo utworzoną Organ wydający konopie indyjskie (CAO).
Pozwoliło to na quasi-komercjalizację marihuany na całej Jamajce, o ile jest ona produkowana i sprzedawana z zamiarem „do celów terapeutycznych” – termin, którego ustawodawstwo nie definiuje.
Pomimo zmiany prawa, przekonanie rolników do rzeczywistej rejestracji w CAO okazuje się skomplikowane dla państwa z różnych powodów.
Pozwolenia na uprawę, które są dostępne na stronie stronie CLA, są drogie w zakupie; najtańszy licencja hodowcy kosztuje 2,000 USD (USD) rocznie. Jest to szczególnie wysoka cena w kraju, w którym średni roczny dochód wynosi mniej niż 9,000 XNUMX USD, a prawdopodobnie nawet mniej dla większości pracowników rolnych.
Dodatkowo różnorodność surowe przepisy – w tym obowiązkowa instalacja monitoringu CCTV i bezpiecznych magazynów oraz indywidualne oznakowanie każdej rośliny – wiąże się z dalszymi inwestycjami czasu i pieniędzy, których wielu rolników po prostu nie ma.
Zniechęcając rolników do ubiegania się o licencje CLA, te koszty i przepisy powodują również wzrost cen dla konsumentów, którzy w ten sposób mają mniejszą motywację do legalnych zakupów.
Podczas gdy wdrożenie podobnego, wysoce uregulowanego przemysłu konopnego zakończyło się sukcesem w amerykańskim stanie Kolorado, gdzie prawie 200 milionów dolarów została podniesiona w dochodach podatkowych ze sprzedaży konopi indyjskich w 2016 r., podejście to nie uwzględnia niuansów sytuacji społeczno-ekonomicznej Jamajki.
Jamajka nadal cierpi z powodu wysokiego poziomu ubóstwo na obszarach wiejskich – w których ponad 40 procent życia ludności – oraz brak infrastruktury przemysłowej. Obciążający charakter przepisów CAO sprawia, że przejście z uprawy nielegalnej na legalną jest dla rolników niepraktyczne.
Ten nadzór nad lokalizacją okazuje się szkodliwy dla powstania branży, która mogłaby skutecznie przyczynić się do gospodarki narodowej i zapewnić legalne zatrudnienie Jamajczykom.
W 2016 opinia, ówczesny przewodniczący CLA, dr André Gordon podkreślił potrzebę, aby raczkujący przemysł konopny zapewniał korzyści ekonomiczne biednym rolnikom wiejskim.
Gordon twierdził, że społeczności wiejskie będą głównym obszarem produkcji i sprzedaży konopi indyjskich, zachęcając turystów do odwiedzania obszarów wymagających większych inwestycji.
Rolnicy, którzy przestawili się z nielegalnej uprawy na legalną, zarobiliby „co najmniej pięć do dziesięciu razy więcej”, on nalegał, dodając, że „całe społeczności [będą] rozwijać doświadczenia związane z turystyką opartą na społeczności”.
Na nieszczęście dla wielu biednych wiejskich rolników z Jamajki rzeczywistość nie dorównuje słowom dr Gordona.
Przemysł konopny na Jamajce pozostaje w powijakach i wydaje się mało prawdopodobne, aby rozkwitał, dopóki rząd ponownie nie rozważy kosztów i przepisów związanych z wejściem na legalny rynek i nie zmodyfikuje ich, aby zaspokoić potrzeby publiczne.


