1. Home
  2. Artykuły
  3. Niesamowita historia podróży Zurychu do redukcji szkód

Niesamowita historia podróży Zurychu do redukcji szkód

Narkotyki, kłopoty, złe stopnie. Pod koniec 1968 roku Sidi został wyrzucony ze szkoły. Teraz impreza mogła rozpocząć się na dobre.

Tworzył muzykę i mieszkał w brudnym wspólnym mieszkaniu, pretensjonalnie nazywając się gminą. Sidi uważał się za eksperta od narkotyków. W końcu spędził trochę czasu na czytaniu kilku książek na ten temat, nie wspominając już o oryginale Malleus Maleficarum przepisy. Był otoczony ludźmi uzależnionymi od heroiny. Prawie wszyscy już nie żyją.

Sidi ukończył liceum na boku. A ponieważ zawsze miał słabość do mózgu, choćby z innego powodu niż to, jak radził sobie z narkotykami, w pewnym momencie zaczął studiować medycynę.

Podczas wkuwania do egzaminu państwowego mieszkanie Sidiego było otwarte dla każdego. Üse był chłopakiem Evi, a Evi, która również nocowała u Sidi, była przyjaciółką najmłodszej siostry Sidi.

Pewnego wieczoru Sidi siedział przed telewizorem i oglądał wieczorne wiadomości. Üse leżała na materacu obok niego w migoczących niebieskich cieniach. Sidi nagle zauważył, że Üse nie tylko przestał mówić, ale także przestał oddychać. Sidi włączył światła. Üse była sina na twarzy.

Sidi stosował resuscytację krążeniowo-oddechową zgodnie ze wszystkimi zasadami zawartymi w książce, przez cały okropny czas myśląc o nagłówkach tabloidów: „Junkie Dead, Doctor siedział i obserwował”.

Cóż, tak się nie stało. Üse przeżyła i dotarła do szpitala. Ale według plotek zmarł na AIDS 10 lat później. Wkrótce po tym pamiętnym wieczorze Sidi ukończył studia medyczne.

Sidi, to ja. Przez 40 lat byłem lekarzem, praktykującym w Zurychu w Szwajcarii. Prawie połowa osób uzależnionych od heroiny w mieście przynajmniej raz odwiedziła moją praktykę. Musiałem widzieć około trzech i pół tysiąca. Niektórzy z nich wracali na przestrzeni lat. Wielu nazywało mnie po prostu Sidi.   

 

Autor jako młody lekarz w latach 1980. Zdjęcie dzięki uprzejmości André Seidenberga.

 

Historia w Zanikaniu

 

W 1992 roku miejski park Platzspitz (na zdjęciu u góry) – tuż przy dworcu kolejowym w Zurychu i nazwany na całym świecie „Parkiem Igły” – został oczyszczony przez policję, która wcześniej tolerowała tam zażywanie i sprzedaż narkotyków.

Ostatecznie jednak nastąpiła znacznie bardziej oświecona polityka. Mój przyjaciel i współpracownik Peter Grob nazywa to „zanikającą historią”. Nie mogę po prostu usiąść i pozwolić, by to zanikło. 

Wtedy w samej Szwajcarii każdego roku z powodu przedawkowania i AIDS umierało dwa razy więcej ludzi niż w wyniku ataków terrorystycznych w całej Europie od 2010 roku. Okropności i śmierć były na naszych ulicach, na naszych oczach. 

Szwajcaria znalazła się na rozdrożu i wybrała drogę uważnego rozważenia zamiast ostracyzmu, więzienia i niszczenia bliźnich. Od połowy lat 1990. znacznie rozszerzyliśmy usługi związane ze strzykawkami i dostęp do metadonu, a także zezwoliliśmy na ograniczone przepisywanie heroiny – politykę stosowaną przez wielu dobrze przebadanych Korzyści, który zrodził wielu naśladowców na całym świecie. 

Sukces szwajcarskiej polityki narkotykowej jest przykładem liberalnej, humanitarnej strony Szwajcarii. Uważam, że jest to nadal ważne dla Szwajcarii i innych krajów. Każde społeczeństwo, które odmawia integracji swoich zmarginalizowanych członków, samo w sobie zagraża. Weźmy kryzys przedawkowania w USA. I katastrofa w wielu regionach byłego Związku Radzieckiego, o której wie znacznie mniej osób. Następnie jest Iran, gdzie tak wielu ludzi jest uzależnionych od narkotyków, cierpiących na gruźlicę, AIDS i zapalenie wątroby. 

5 lutego 1992 r. policja odgrodziła i zamknęła Platzspitz. Przez lata zaniedbani, pozbawieni środków do życia ludzie - a także zwykli Joes i zadbani pracownicy z międzynarodowej dzielnicy finansowej bezpośrednio za stacją kolejową - zdobywali tam swoje narkotyki. Szacuje się, że każdego dnia ponad 2,000 osób kupuje heroinę i kokainę, a kolejne tysiąc konopi indyjskich lub innych narkotyków, a wielu mieszka w parku. Ludzie otwarcie sprzedawali narkotyki, strzelali, wykonywali prostytucję i nierzadko – dzięki niebezpiecznym praktykom i zanieczyszczonym zapasom – ginęli. 

Nagroda za utrwalacze filtrówwysiłki były pozostałością heroiny w filtrach. Bez wyjątku ci, których znałem, zarazili się wirusem HIV i wirusowym zapaleniem wątroby typu C. 

Dziś, kiedy sędziwy Sidi idzie na spacer z psem po parku Platzspitz, widzi duchy tamtych czasów. Ogarnia mnie smutek, gdy przypominam sobie zdesperowanych ludzi leżących na karuzeli w najgłębszą zimę, dzień i noc w ujemnych temperaturach, owinięci w grube koce.

Peter Grob, pracujący dla organizacji zajmującej się profilaktyką HIV ZIPP-AIDSrozdawał sterylne igły w budynku publicznej toalety. Pamiętam przepychające się tłumy przed ladą z wpłatami.

Spoglądam na kamienną ławkę obok Sängerdenkmal (Memoriał Singera). Ten sam facet siedziałby tam cały czas, ze spodniami wokół kostek, szukając igłą żywego naczynia krwionośnego w wewnętrznej części uda. 

Utrwalacze filtrów, ludzie, którzy dostarczali filtry papierosowe do przygotowywania heroiny, przynosili ze stacji kolejowej wózki sklepowe. Ustawiali skradzioną deskę konstrukcyjną, położoną na wózku, jako ladę sklepową.

Ich towary obejmowały łyżki do przechowywania „brązowego cukru” (skażonej ulicznej heroiny, zmieszanej z askorbinianem lub sokiem z cytryny), gdy bulgotała nad płomieniem świecy, paski, woda i dziwny środek dezynfekujący – ale przede wszystkim te nowe i używane filtry papierosowe .

Nagroda za utrwalacze filtrówwysiłki były pozostałością heroiny w filtrach. Możesz uzyskać uczciwe ujęcie z 10 lub 20 filtrów. Bez wyjątku, utrwalacze filtrów Wiedziałem, że mam HIV i wirusowe zapalenie wątroby typu C. 

Ale jak się tam dostaliśmy?

 

Trująca atmosfera

 

Pod koniec lat 60. po raz pierwszy dwóch pełnoetatowych funkcjonariuszy policji zostało przydzielonych wyłącznie do przestępstw związanych z narkotykami w Zurychu; 25 lat później w mieście były setki walczących w wojnie z narkotykami. Narkotyki były głównym powodem uwięzienia w Szwajcarii. Od 1967 roku narkomani zostali wygnani ze wszystkich zakamarków miasta. Zamknięto dziesiątki restauracji, barów i klubów – Schwarzer Ring, Odeon, Blow-up, żeby wymienić tylko kilka.

Uzbrojona policja oczyszczała place i parki w całym mieście, patrolując je przez kilka dni lub tygodni, aby uniemożliwić powrót ludzi. Riviera, Bellevue, Seepromenade i Hirschenplatz były wielokrotnie poddawane tej bezsensownej rutynie.

Bez znaczenia. Drobni sprzedawcy, w większości sami uzależnieni, pozostali uzależnieni i po prostu przenieśli swoje interesy tam, gdzie obecnie nie ma policji. W tych lokalizacjach znaleźli się nowi i młodsi klienci, szybko rozwijając rynek. W końcu policja pogodziła się z nieuniknionym i przez pięć lat przymykała oko na bazar narkotykowy na Platzspitz.

Nasze społeczeństwo zostało dotknięte podejrzliwością i nienawiścią.

W połowie lat 80. śmiertelne przypadki AIDS nie ograniczały się już do najbardziej zmarginalizowanych populacji. Początkowo nikt nie wiedział zbyt wiele o nowej chorobie, kogo dotknęła iw jaki sposób. Ale wkrótce stało się jasne, że głównymi siłami napędowymi były seks bez zabezpieczenia i niebezpieczny zastrzyk. W tamtym czasie 80-90 procent osób przyjmujących narkotyki dożylnie, które szukały pomocy medycznej, miało wirusa. Szwajcaria miała więcej obywateli zakażonych wirusem HIV niż gdziekolwiek indziej w Europie Zachodniej.

Strach i niepokój były logicznymi konsekwencjami, ale często przeradzały się w panikę. Nasze społeczeństwo zostało dotknięte podejrzliwością i nienawiścią. Stali bywalcy miejscowego baru, ale także parlamentarzyści, domagali się znakowania zakażonych osób tatuażami, a nawet izolowania ich w obozach koncentracyjnych. Niektórzy homoseksualiści, widząc w końcu złagodzenie homofobii, byli przerażeni na myśl o tym, że zostaną teraz „wrzuceni do jednego worka” z narkomanami. 

Na szczęście racjonalność w końcu zwycięży tę trującą atmosferę.  

Początkowo jednak pomoc otrzymywali tylko ci narkomani, którzy zgodzili się na abstynencję. Tym, którzy nie chcieli, odmawiano wskazówek i opieki medycznej. Zimny ​​​​indyk, bez żadnej formy środka uspokajającego lub uspokajającego, był torturą - potworny ból w całym ciele, niekontrolowane dreszcze, biegunka, przerażenie.

Uzależnieni od heroiny ludzie na indyku, noszący powiewające szpitalne fartuchy i trzymający kroplówkę jedną ręką, z papierosem w drugiej, można było czasem zobaczyć, jak pędzą do centrum miasta, aby znaleźć miejsce, w którym można ich dostarczyć. Ani policja, ani groźby, ani nawet perspektywa śmierci nie mogły ich odwieść.

W latach 1983 i 84 byłem lekarzem pierwszego kontaktu w Zurychu. Ludzie przybywali z koryta rzeki Sihl, gdzie mieszkali w chatach z tektury i cyny. Jeden miał ropiejące rany na palcach i nogach. Czy była to martwica wywołana kokainą, czy epidemiczny tyfus spowodowany ukąszeniami szczurów? Wtedy często wydawało się, że to zgadywanie. A potem był zupełnie nowy HIV / AIDS. 

W 1984 roku wraz z moim przyjacielem i kolegą lekarzem, Andreasem Roose, zaczęliśmy dobrowolnie odwiedzać miejskie schroniska, gdzie zakażone wirusem HIV igły były rozprowadzane jak stawy. Niebezpieczeństwo było oczywiste i ostre. Pracownicy schronisk i prywatna organizacja pomocy młodzieży ZAGJP (Konsorcjum ds. Problemów Młodzieży w Zurychu) pomogły nam rozpowszechniać informacje i zasoby ratujące życie, rozprowadzając sterylne strzykawki.

Ale Emilie Lieberherr, członkini Rady Socjaldemokratycznej i dyrektor opieki społecznej w Zurychu, która podejrzewała kłopoty ze strony lewicowych intryg, chciała zakazać dystrybucji czystych zastrzyków w jej instytucjach.

Spojrzała na mnie i powiedziała: „Czy to nie ty jesteś tym bezczelnym młodym lekarzem, który sprzeciwia się moim dyrektywom?” 

Odparliśmy, że przepisaliśmy dystrybucję ze względów medycznych. Lieberherr zwrócił się następnie do kantonalnego lekarza, profesora Gonzague Kistlera, i kontrowersje wybuchły. Media w Zurychu były pełne konfliktu związanego z wymianą igieł.

Doszło do takiej eskalacji, że przez pewien czas moja kariera była zagrożona. Ale wkrótce szczęśliwy zbieg okoliczności odwrócił sytuację. 

Pewnej późnej nocy, długo po tym, jak policja miejska oczyściła chodniki, zostałem wezwany jako lekarz pogotowia ratunkowego do hotelu Trümpy, gdzie znalazłem osaczoną Emilie Lieberherr. Po tym, jak jej pomogłem, właściciel hotelu i ja pomogliśmy wysokiemu, dostojnemu politykowi dostać się do windy. 

Spojrzała na mnie i powiedziała: „Czy to nie ty jesteś tym bezczelnym młodym lekarzem, który sprzeciwia się moim dyrektywom?” 

To dało bezczelnemu młodemu lekarzowi okazję do miłej, długiej pogawędki z nią. Lieberherr nalegała na uzyskanie szerszego obrazu sytuacji i pozwoliła mi ją przekonać. Następnie z pasją prowadziła kampanię na rzecz złagodzenia polityki narkotykowej w Zurychu, zdobywając większość w radzie miasta.

W konflikcie dotyczącym wymiany igieł kantonalny lekarz Kistler i dyrektor ds. Zdrowia Peter Wiederkehr zagrozili cofnięciem licencji praktykującym, którzy odmówili. W podżegającym liście Kistler powiedział mi, że ochrona „wyższych szczebli” jest koniecznością. 

W odpowiedzi ponad 300 z nas, licencjonowanych praktyków, podpisało dokument deklarujący, że nadal będziemy dostarczać ludziom sterylne strzykawki. Poparło nas kantonalne stowarzyszenie lekarskie, ponieważ zakazanie akcji nie miało nawet cienia podstaw prawnych czy racjonalnych. 

Tak zwany zakaz wymiany igieł był aktem władczego lekarza kantonalnego, który i tak nie miał władzy nad licencjonowanymi lekarzami. Po wskazówki Kistler nie szukał dalej niż profesor Ambros Uchtenhagen, psychiatra z Uniwersytetu w Zurychu, którego niezachwiana opinia była taka, że ​​abstynencja jest jedynym sposobem leczenia uzależnienia.

 

Życie i kończyna

 

W lipcu 1986 roku zamieściłem w Zurychu następujące ogłoszenie Tagblatta:

„Szanowny Panie Policjantze, zwracam się z uprzejmą prośbą o powstrzymanie się od odbierania świeżych strzykawek od narkomanów. Zabieranie sterylnych strzykawek jest niezgodne z prawem i może prowadzić do aresztu lub grzywny, ponieważ udowodniono, że stwarza to zagrożenie nie tylko dla życia i zdrowia danej osoby, ale także, poprzez rozprzestrzenianie się wirusów, dla zdrowia publicznego”.  

Policja nie miała prawa konfiskować narzędzi do wstrzykiwania osobom zażywającym narkotyki. Unieważnili swoją dyrektywę dotyczącą konfiskaty, a tak zwany zakaz wymiany igieł odszedł w zapomnienie. 

Na Platzspitz ZAGJP, Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy (VUA) i Czerwony Krzyż rozpoczęły kampanię dystrybucji igieł i strzykawek z autobusu. Policja tolerowała akcję. 

Od początku lat 80. immunolog Peter Grob szczepił ludzi, którzy stosowali leki przeciwko zapaleniu wątroby i przeprowadzał badania krwi do terenowych badań epidemiologicznych. Wspierany przez miasto Zurych, mógł teraz zainstalować stałą wymianę igieł, ZIPP-AIDS (Zürich Intervention Pilot Project on AIDS) w publicznej toalecie Platzspitz. Codziennie rozdawano około 10,000 XNUMX sterylnych narzędzi do iniekcji w zamian za zużyte materiały, które były następnie odpowiednio utylizowane. ZIPP-AIDS oferował również anonimowe testy na obecność wirusa HIV. 

Wśród kryzysów mieszkaniowych i biedy miejskie schroniska były przepełnione. Organizowałem też pomoc doraźną w przyczepach prowadzonych przez pastora Ernsta Siebera. Później, w 1988 roku, jego organizacja humanitarna, Stiftung Sozialwerke Pfarrer Sieber, zbudował przy Konradstrasse ośrodek leczenia uzależnień. Chociaż głównym celem Siebera było przewodnictwo duchowe, dostrzegał również konieczność minimalizowania szkód, jakkolwiek to możliwe.

Sugestie obejmowały wymianę igieł, kontrolowane przestrzenie konsumpcji, metadon i idąc o krok dalej, przepisywanie heroiny.

Na polecenie Emilie Lieberherr rada miejska Zurychu zaprosiła prezesa sądu karnego w Bazylei Petera Albrechta i mnie na przesłuchanie w sprawie polityki narkotykowej. Jakie środki mogłyby najlepiej ograniczyć szkody wyrządzane jednostkom i całemu społeczeństwu? 

Sugestie obejmowały wymianę igieł, kontrolowane przestrzenie konsumpcji, metadon i idąc o krok dalej, przepisywanie heroiny. Stanowczo uznano minimalny wpływ taktyk represyjnych na konsumpcję narkotyków. Rada miejska zaakceptowała część pomysłów, ogłaszając je jako Dziesięć punktów programu polityki narkotykowej.

Od 1988 r. sanepid prowadził Krankenzimmer für Obdachlose (przychodnia dla bezdomnychna Kanonengasse. Następnie miasto otworzyło całą serię ośrodków kontaktowych i stacjonarnych dla lokalnych użytkowników narkotyków dożylnie. Do niedawna miejska służba zdrowia zmodernizowała również kilkanaście automatów do sprzedaży papierosów, aby wydawały narzędzia do wstrzykiwania. 

 

Pogrzeb tygodniowo 

 

Zürich i Szwajcarzy stopniowo zrozumieli, że chociaż mogą nie chcieć zażywać narkotyków, nie można ich wykorzenić. Przejście od dogmatu o abstynencji do redukcji szkód wymagało czasu. Wymiana igieł zmniejszała ryzyko zakażenia wirusem HIV, ale tak wiele osób było już zarażonych, że na początku sytuacja się pogorszyła.

Od 1985 roku moja praktyka mieściła się w Zürich-Altstetten. Mój partner Christian La Roche i ja leczyliśmy w naszej wspólnej praktyce około 200 pacjentów z HIV/AIDS. Niemal co tydzień znajdowaliśmy się na pogrzebie. W tamtych czasach bycie nosicielem wirusa HIV było wyrokiem śmierci. Nikt nie wiedział, ile czasu upłynie, zanim pojawi się AIDS.

Enrique spędzał całe dnie siedząc na sofie w poczekalni. Nie miał dokąd pójść. Jego ciało zwiotczało do kości, jego oczy z długimi rzęsami były głębokimi jaskiniami, mrugające w zwolnionym tempie, a jego uśmiech był delikatny jak szept. Od czasu do czasu pociągnął łyk przez słomkę, zanim znów zawlókł się do toalety. Zmarł z powodu skrajnej biegunki.

Marie, samotna matka delikatnej dziewczynki, miała AIDS. Wywołana przez jej niedobór odporności, cierpiała na Wirus cytomegaliigrożąc jej ślepotą i uduszeniem. Dwa razy dziennie Marie musiała wstrzykiwać gancyklowir do gumowego depotu wszczepionego pod jej skórę. Jej słodka córeczka prowadziła na wpół ślepą, rozgorączkowaną i drżącą matkę przez ich duszne, gorące mieszkanie. Marie wkrótce zmarła na zapalenie płuc. 

Gundula był pracownikiem biurowym. Miała również wszczepiony cewnik pod skórę obojczyka, do którego wstrzykiwała nie tylko leki, ale także kokainę i koktajle cukrowe. Gundula miał tatuaż opleciony bluszczem z napisem „For You: In Life and Death”. Była nosicielem wirusa HIV. Pracowała do samego końca, w ciągu dnia w biurze, aw nocy uprawiała seks prostytuując się na kokainie. Zmarła z powodu bakteryjnego ropienia zastawek.

Pamiętam Marco, Monę, Bodo, ET, Jösiego, Lisę. Setki historii nieszczęśliwej śmierci.

Potem był Long-finger, pianista. Do mojego gabinetu trafił dużo później, ale znaliśmy się z szalonej młodości, mieszkając razem w zuryskiej dzielnicy Enge. Dziesięciu pianistów i jeden wiolonczelista dzielili willę. Pianiści mieszkali w przestronnych salonach, każdy z własnym fortepianem. byłem wiolonczelistą; wystarczyło mi przedszkole. 

Oczywiście Long-finger miał wtedy inne imię. Był najmłodszy z nas i mieszkał z piękną, starszą, 21-letnią pianistką. Nie zauważyła, kiedy zaczął strzelać; kiedy to zrobiła, chciała go wyrzucić. 

Długi Palec wkrótce przyłożył swoje wrażliwe palce do włamań do drogerii. Złapanie go zajęło policji 12 lat. Długi palec nie miał HIV; strzelał tylko z najlepszych, zawsze używając świeżych igieł. Chcąc uniknąć ulicznej heroiny po wieloletnim odsiadce w więzieniu, zgłosił się do mnie na leczenie metadonem. Rozpoznałem go natychmiast, ale zdziwiłem się, słysząc, że tak długo brał heroinę — nigdy o tym nie wiedziałem. 

Długi palec pojawił się w odpowiednim momencie, bo wreszcie mogłem leczyć ludzi metadonem. Lekarz kantonalny został zmuszony decyzją prawną do wyrażenia zgody na leczenie. Dzięki metadonowi życie Long-fingera zostało uratowane. 

Pamiętam też Annaliese, jej bliźniaczki i męża Pino. Pamiętam Marco, Monę, Bodo, ET, Jösiego, Lisę. Setki historii nieszczęśliwej śmierci.

 

Śmiertelne obietnice, kolejny Platzspitz

 

Przez długi czas nie było skutecznego leczenia HIV/AIDS. To, co było naprawdę nie do zniesienia, to tortury, jakich ludzie uzależnieni od heroiny doznawali z rąk państwa. Chociaż metadon był realną opcją zapewniającą ulgę i zmniejszającą szkody, nie był lekarstwem na wszystko. 

Pomimo przyznania w swojej ocenie WHO na początku lat 1980., że metadon był skutecznym sposobem leczenia uzależnienia od opioidów, profesor Uchtenhagen uważał program metadonowy za zagrożenie dla jego ostatecznego celu, jakim jest trwała abstynencja. Aż do 1987 r. nawet śmiertelnie chorzy użytkownicy heroiny musieli czekać ponad trzy miesiące na leczenie metadonem. Dla wielu przyszło to za późno. Byli już martwi. 

Nawet teraz, w moich starszych, rzekomo łagodniejszych czasach, nie mogę ukryć wściekłości na brak pojęcia i upartą ignorancję naszych byłych urzędników służby zdrowia. Walczyłem i wygrywałem każdy brudny spór prawny z władzami służby zdrowia. Nie byli w stanie cofnąć mojej licencji i byli zobowiązani do udzielenia mi pozwolenia na leczenie metadonem. Wkrótce stałem się zwykłą postacią w mediach, czerpiącą przyjemność z publicznego obnażania moich przeciwników. Ich obietnice były nie tylko puste, w niektórych przypadkach były śmiertelne.

Pod koniec lat 80. wielu lekarzy miało jednego lub dwóch pacjentów leczonych metadonem. W naszej wspólnej praktyce przy Altstetterstrasse Christian La Roche i ja mieliśmy do 50 osób jednocześnie. Ogromna liczba osób uzależnionych od heroiny przytłoczyła wiele miejskich praktyk. 

Założyliśmy więc stowarzyszenie na rzecz używania narkotyków niskiego ryzyka (Arbeitsgemeinschaft für risikoarmen Umgang mit Drogenlub Arud), aw 1992 roku otworzył pierwszą niskoprogową przychodnię metadonu. Zignorowaliśmy aroganckie przepisy kantonalne, które wymagały udowodnienia nieudanej próby odstawienia przed zatwierdzeniem leczenia metadonem - przez ograniczony czas i wyłącznie jako środek nadzwyczajny wspomagający odstawienie. 

Uzbrojona policja nadal prowadziła użytkowników heroiny przez centrum Zurychu, nawet przez dystyngowaną Bahnhofstrasse. 

Po zamknięciu Platzspitz w lutym 1992 r. scena narkotykowa oczywiście nie zniknęła. Z pałkami, tarczami i gazem łzawiącym uzbrojona policja nadal przepędzała użytkowników heroiny przez centrum Zurychu, nawet przez dystyngowaną Bahnhofstrasse. 

Tam, na nieczynnej stacji kolejowej Letten i pod mostem Kornhaus, policja pozostawiła ich samym sobie, starając się – na próżno – powstrzymać tamtejszą scenę narkotykową. 

Członkowie albańskich i nigeryjskich organizacji zajmujących się handlem ludźmi kierowali swoich dilerów z mostu Kornhaus. Klienci kręcili się poniżej, między nieczynnymi torami kolejowymi, w grzęzawisku opakowań po strzykawkach, igłach i ekskrementach, szukając żył w bladym świetle ulicznych latarni. Dzielnicowe rezydencje i szkoły zdegenerowały się. Rodziny z dziećmi i środkami wyprowadzały się. Cofnął się dostęp do opieki medycznej w nagłych wypadkach i pomocy społecznej.

Pod kierownictwem sędzi Barbary Ludwig te same dwieście lub trzysta osób było wielokrotnie „deportowanych” z powrotem na bogate przedmieścia Zurychu lub do kantonu Aargau i wkrótce wracało.

Dzielnica Letten, ostatnia duża publiczna scena narkotykowa Zurychu, została oczyszczona 14 lutego 1995 roku. Ale tym razem wyniki były inne. Pomiędzy zamknięciem Platzspitz i Letten w końcu zainstalowano lepszą infrastrukturę dla osób uzależnionych od heroiny. 

 

Zdjęcie Platzspitz autorstwa Gertrud Vogler

 

Odpowiednio kontrolowane leczenie agonistą

 

Niskoprogowy model aptek Arud okazał się skuteczny i wkrótce został skopiowany w całej Szwajcarii. Bogatsze społeczności były teraz w stanie i były zobowiązane do zajmowania się własnymi uzależnionymi dziećmi, odciążając miejski system opieki. Przez lata rozwinęła się kompleksowa opieka medyczna i społeczna.

Obecnie większość osób uzależnionych od opioidów w Szwajcarii otrzymuje leczenie metadonem. Bardzo niewielu całkowicie przestało brać nielegalne narkotyki, ale większość może prowadzić zupełnie normalne życie. 

Dwadzieścia pięć lat temu w Szwajcarii z przyczyn związanych z narkotykami umierało każdego roku tysiąc ludzi — około czterystu z nich zmarło z powodu przedawkowania heroiny, reszta głównie z powodu AIDS, zapalenia wątroby i infekcji ropnych. Przyczyny związane z narkotykami były dotychczasowy główną przyczyną śmierci ludzi w wieku 30 i 40 lat. 

Dziś nie tylko przedawkowania są coraz rzadsze, ale HIV, od 1996-97, może być skutecznie leczony. Wirusowe zapalenie wątroby typu C można nie tylko wyleczyć, istnieje nadzieja, że ​​można je całkowicie wyeliminować.

Szwajcarska polityka „czterech filarów” – prewencja, terapia, represje i redukcja szkód – była niedoskonałym, ale wykonalnym narodowym kompromisem. Jedynym naprawdę nowym elementem była redukcja szkód, a skuteczność pozostałych elementów nadal należy oceniać krytycznie. Długoterminowa profilaktyka i terapia zorientowana na abstynencję nie potwierdziły jeszcze swojej wartości w badaniach naukowych. Po kuracjach detoksykacyjnych nawroty są normalne, często kończące się śmiertelnym przedawkowaniem. Zatem ideał abstynencji, w przeciwieństwie do długotrwałego leczenia metadonem, co najmniej podwaja nadmierną śmiertelność, dziś w takim samym stopniu, jak wtedy.

Odpowiednio kontrolowane leczenie agonistą najlepiej zaspokaja potrzeby osób uzależnionych i społeczeństwa jako całości.

Z dumą prezentowaliśmy fiolki zawierające łącznie pół kilograma czystej, wyprodukowanej federalnie heroiny szwajcarskiej jakości.

W 1994 roku zostałem dyrektorem medycznym pierwszej apteki heroiny w poliklinice Arud w Zurychu przy Stampfenbachstrasse. 

Podczas medialnego cyrku z wielkim otwarciem z dumą zaprezentowaliśmy fiolki diacetylomorfii zawierające w sumie pół kilograma czystej, szwajcarskiej jakości heroiny wyprodukowanej przez władze federalne. Od tego czasu prywatnie nazywam siebie największym drobnym handlarzem heroiny w mieście. 

Piloci heroinowi odnieśli duży sukces. Nawet najtrwalsi, zaangażowani w przestępstwa użytkownicy heroiny niemal natychmiast zobaczyliby, jak ich styl życia zmienia się – co pokazuje, że nieodłączne właściwości narkotyku nie były najistotniejszą kwestią. A co najważniejsze, prawie wszyscy przeżyli. 

Brak pełnego wykorzystania tej szansy przez Szwajcarię jest jednak ciągłym powodem do ubolewania. Leczenie heroiną nigdy oficjalnie nie wyszło poza fazę testów, a mniej niż 3 procent osób uzależnionych otrzymało dotychczas leczenie heroiną. 

Przez wiele lat mój gniew był silniejszy niż strach. Naraziłem siebie i swoją rodzinę na niemałe nieprzyjemności. Byliśmy obiektem nękania telefonicznego. Opluwano mnie, bito i grożono mi śmiercią. Nieraz zraniłem się materiałami zakażonymi wirusem HIV. Za każdym razem z żoną z niepokojem przesiadywaliśmy trzymiesięczny okres oczekiwania na wyniki badań laboratoryjnych. 

Czy było warto? Powiedziałbym, że tak. Moi pacjenci z łatwością mogłem być mną. Byli ludźmi takimi jak ja, walczącymi w życiu, tak jak ja. Kiedy mogłem im pomóc, oznaczało to wszystko.

 

 

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany przez FILTRY, internetowy magazyn poświęcony zażywaniu narkotyków, polityce antynarkotykowej i prawom człowieka przez pryzmat redukcji szkód. Obserwuj Włącz filtr Facebook or Twitterlub zapisz się na nią biuletyn.

 

Tłumaczenie z niemieckiego: Ramey Rieger.

Znacznie inna, niemieckojęzyczna wersja tego artykułu została wcześniej opublikowana w  www.dasmagazin.ch / Friedhofsgefühle w 2017 r. © A Seidenberg.

*Andrzej Seidenberg, MD, jest lekarzem i pionierem polityki narkotykowej. Jego książka, Das blutige Auge des Platzspitzhirschs („krwawe oko jelenia z Platzspitz”) ukazuje się we wrześniu 2020 r. Mieszka w Zurychu w Szwajcarii.

Poprzedni post
Геноцид на Филиппинах: что происходит?
Następny post
MySafe: Kiedy technologia i polityka narkotykowa spotykają się

Related content

Сколько стоит криминализация потребителей наркотиков?

.
Массовая криминализация людей, употребляющих наркотики, в регионе ВЕЦА вместо объявленного поддержани я общественного здравоохранения и социального обеспечения накладывает финансовое и социальное…