1. Strona główna
  2. Artykuły
  3. Sprzedawcy koki w Bogocie pracują nad destygmatyzacją fabryki koki

Sprzedawcy koki w Bogocie pracują nad destygmatyzacją fabryki koki

W Candelaria – turystycznej dzielnicy Bogoty w Kolumbii – sprzedawcy produktów z koki są aktywnymi graczami w destygmatyzacji plantacji koki. Sprzedając różnorodne produkty z koki, pokazują swoim przeważnie zachodnim gościom różnorodność możliwości, jakie mają do zaoferowania produkty z koki. Oto czterech takich sprzedawców koki…

 

Saul

W ciepłym wnętrzu swojego małego kolorowego sklepiku w Candelarii Saul mówi: „Koka zawiera wysokie stężenie składników odżywczych: wapnia, fosforu, magnezu – to bardzo kompletna roślina. Jest w stanie zwalczyć wiele bólów: bóle menstruacyjne, problemy trawienne, migrenę, czy soroche (Choroba wysokościowa). Gdy tylko ludzie przybywają do Bogoty, która leży na wysokości 2,600 metrów, powszechną praktyką jest wypicie filiżanki herbaty z koki. Po dziesięciu minutach ich soroche zniknął."

„Ludzie prekolumbijscy spożywali kokę od 3,000 lat. W wysokich Andach, na wysokości 4,000 m n.p.m., klimat jest zbyt ograniczony dla rolnictwa na dużą skalę. Ze względu na wysokie stężenie wartości odżywczych w liściach koki, na tej wysokości możliwe było uzyskanie wystarczającej ilości składników odżywczych. Ponieważ mieli dostęp do różnorodnych upraw, ludzie pozostawali zdrowi. Dlatego wierzą, że koka była świętym darem od bogów”.

„Kolumbijczycy boją się, że kiedy koka stanie się legalna, z liści skorzystają tylko duże międzynarodowe korporacje z krajów rozwiniętych. To dzieje się teraz w Stanach Zjednoczonych z marihuaną. W Stanach Zjednoczonych marihuana stała się legalna nie tylko ze względu na jej wartość leczniczą, ale także dlatego, że przemysł farmaceutyczny może na niej zarobić”.

„Teraz, kiedy podpisano porozumienie pokojowe [między rządem a FARC], coraz więcej międzynarodowych koncernów z zagranicy stara się zarobić duże pieniądze na kolumbijskich źródłach energii i minerałach. Kolumbia ma niezwykle bogatą różnorodność biologiczną. Kolumbijczycy nigdy się tym nie przejmowali z powodu trwającego od dziesięcioleci konfliktu. Może się to również zdarzyć, jeśli odkryje się, ile można zarobić na koce. Rząd Kolumbii i innych krajów Ameryki Łacińskiej nie chroni swojej ludności przed wpływem kapitalistycznych firm”.

 

Michał

Mihanel jest właścicielem kawiarni w Candelarii, która koncentruje się na produktach wegetariańskich, gdzie sprzedaje również domowe produkty z koki, takie jak ciasteczka z kakao, babeczki i ciasta. „Mamy też olejek z ekstraktem z koki, który pomaga lepiej spać. Inny produkt z koki, rodzaj kremu, działa przeciwbólowo”.

„Kulturowe wykorzystanie liści koki istnieje w naszej kulturze od dawna i ma bardzo długą historię przodków. To, co naprawdę cenię w koce, to fakt, że pozwala na otwarty dialog między ludźmi. Narkotyczna moc koki przybliża Cię do Twojej wewnętrznej prawdy i ułatwia szczery dialog. Przenosi cię na inny poziom świadomości i sprawia, że ​​możesz być bardziej otwarty – być zarówno odbiorcą, jak i narratorem. Na przykład, zgodnie ze starą praktyką, podczas takiej ceremonii wiedza starszego jest przekazywana młodszym członkom grupy. Albo też zawierano kompromisy polityczne między dwoma różnymi plemionami”.

„To, co uważam za niefortunne, to fakt, że kokaina szkodzi wizerunkowi liścia koki. Kokaina stawia ludzi używających koki w złym świetle, w wyniku czego na jej temat krążą powszechnie błędne przekonania. Jeśli częstuję turystów herbatą z koki lub ciastem z koki, są przerażeni i od razu odmawiają. Ludzie kojarzą kokę i Kolumbię z kokainą. Ale ludzie nie są świadomi, że od wieków koka była używana w celach leczniczych i duchowych”.

 

Rosa

Rosa ma stragan na targowisku znajdującym się w centralnej alei w Candelarii. Roślina koki na ladzie to mile widziane przypomnienie, że produkty z koki eksponowane w sklepie są wytwarzane z tej rośliny.

„Istnieje duża różnica między koką a kokainą. Do wyprodukowania jednego grama kokainy potrzeba 400 gramów liści koki. Oznacza to, że do produkcji kokainy potrzeba znacznie więcej ziemi. W rezultacie wiele hektarów ważnych starożytnych lasów zostało zniszczonych. Poza tym jestem przeciwny kokainie ze względu na sposób działania dilerów. Powodują wiele konfliktów w naszym społeczeństwie, a ludzie są za to zabijani”.

„Ponieważ koka ma tak wiele korzyści zdrowotnych, rządy Ameryki Łacińskiej powinny stworzyć dla niej rynek. Plantacje koki są obecnie likwidowane, podczas gdy koka jest bardzo lukratywną uprawą. Nasz rząd powinien wspierać tych drobnych rolników wiedzą i zasobami, aby nadal mogli uprawiać kokę. Hodowcy koki nie powinni być ścigani, jak ma to obecnie miejsce. Musimy uszanować tradycję. Ale powinniśmy też eksportować do innych krajów, aby zarówno kraje produkujące, jak i konsumujące mogły skorzystać z tej rośliny”.

„Jest jeszcze jedna ważna rola, jaką może pełnić liść koki. W odizolowanych regionach Kolumbii panuje bieda i głód, zwłaszcza wśród małych dzieci. Z koki można zrobić mąkę, której można użyć do wypieku chleba. Te chlebki kakaowe zawierają dużo składników odżywczych i energii. Byłoby to bardzo korzystne dla tych szczególnie biednych obszarów”.

 

Bianca

„Podobnie jak tytoń i marihuana, koka jest rośliną o specjalnych mocach”, mówi Bianca w swojej szwalni. „Dlatego należy go traktować z szacunkiem. Sprzedając kokę w sklepach, rdzenni Kolumbijczycy mogą dzielić się swoją wiedzą na temat specjalnych właściwości rośliny koki. Jednocześnie sprzedaż koki jest niejednoznaczna: sprzedając rodzimy produkt w sklepach, jesteś częścią handlu komercyjnego. System kapitalistyczny zaprzecza świętości rośliny koki. Kiedy głównym celem jest biznes, koka staje się towarem, który straci swój szacunek”.

 

* Janneke Nijmeijer jest założycielem Fair Trade Cocaine, fundacji, która bada konstruktywne, humanitarne i zrównoważone alternatywy dla wojny z narkotykami, ze szczególnym uwzględnieniem handlu kokainą. Jednym z jej celów jest ograniczenie korupcji, przemocy, militaryzacji i dewastacji środowiska, które towarzyszą globalnej polityce narkotykowej.

Poprzedni post
Setki egipskich pracowników państwowych stają przed sądem po testach na obecność narkotyków
Następny post
Melancholia zabójców w filipińskiej wojnie narkotykowej (część 1)

Related content