1. Home
  2. Artykuły
  3. Reforma polityki narkotykowej od dołu do góry: ONZ grozi redundancją z regresywnymi wynikami UNGASS

Reforma polityki narkotykowej od dołu do góry: ONZ grozi redundancją z regresywnymi wynikami UNGASS

Wraz z przyjęciem dokumentu końcowego Specjalnej Sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych w 2016 r. (UNGASS) poświęconego światowemu problemowi narkotykowemu, należy zadać pytania o jego znaczenie, gdy kraje posuwają się naprzód w reformach na poziomie krajowym.

W przybliżeniu dwie minuty. Najwyraźniej tyle wystarczyło, aby wszystkie państwa członkowskie ONZ formalnie przyjęły tzw Dokument końcowy UNGASS 19 kwietnia. Brak debaty na Walnym Zgromadzeniu – dokument został już wyhaftowany przez askilku wybranych w Wiedniu w zeszłym miesiącu, i nie daj Boże nikomu zakłócać formalności w Nowym Jorku – tylko stwierdza lamentując nad jego językiem po tym, jak byli współwinni oglądania jego przejścia.

Rzeczywiście, nie ma wzmianki o tym terminie redukcja szkód, ani słowa o karze śmierci za przestępstwa narkotykowe oraz o tym, jak odrażająca i nielegalna jest ta praktyka w świetle międzynarodowego prawa dotyczącego praw człowieka. Co więcej, nie ma nic na temat szkód wyrządzonych przez podejście karne, niezliczonych naruszeń praw człowieka popełnionych w imię kontroli narkotyków, a początkowe uwagi dokumentu zobowiązują do aktywnego promowania „społeczeństwa wolnego od narkomanii”. To ostatnie jest prima facie postępy w zakresie sformułowania „świata wolnego od narkotyków” dokumentu z 1998 r., ale w języku ONZ w przeszłości postrzegano nadużycia i zażywanie jako synonimy. Czy zatem rzeczywiście jest inaczej?

W zestawieniu z wynikami UNGASS z 1998 r. w dokumencie jest kilka małych zwycięstw; na przykład wzmianka o niektórych konkretnych interwencjach ograniczających szkody, a termin „prawa człowieka” pojawia się tam, gdzie go nie było 18 lat temu. Jednak celem tego artykułu nie jest przeprowadzanie szczegółowej sekcji zwłok języka.

Biorąc raczej pod uwagę wszystko – otwartą niezgodę między państwami członkowskimi w kwestiach polityki antynarkotykowej i potrzebę reform, w połączeniu z postępową polityką uchwalaną na szczeblu lokalnym wbrew traktatom ONZ o kontroli narkotyków – nasuwa się pytanie: co jest punkt UNGASS?

Umyślna nieznajomość rzeczywistości politycznej w dokumencie końcowym i zerwanie konsensusu w sprawie kontroli narkotyków oznacza, że ​​jest mało prawdopodobne, aby miał on znaczący wpływ na krajowe strategie antynarkotykowe. Rzeczywiście, reformy szykują się oddolnie – poza granicami Nowego Jorku i Wiednia.

Coraz więcej krajów rozważa wdrożenie lub rozszerzenie polityki dekryminalizacji związanej z przestępstwami związanymi z posiadaniem narkotyków, przy czym wiele kluczowych agencji ONZ – od Światowej Organizacji Zdrowia i UNAIDS po Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości – popiera to podejście, jednak nie jest ani trochę bliski rozpoznania w dokumencie końcowym. Nie są też innowacyjne środki redukcji szkód, takie jak nadzorowane pomieszczenia do przyjmowania narkotyków. 

Poza tym jurysdykcje otwarcie przeciwstawiają się systemowi traktatowemu ONZ, regulując marihuanę do celów rekreacyjnych. I, szczerze mówiąc, kto im w tym przeszkodzi? Tak, zostaną napiętnowani przez archaiczną i oderwaną od rzeczywistości Międzynarodową Radę Kontroli Narkotyków (INCB), ale nie ma już globalnego policjanta ds.

Z drugiej strony kraje, które dopuszczają się łamania praw człowieka w imię kontroli narkotyków, w tym dokonują egzekucji za drobne przestępstwa narkotykowe, już teraz łamią międzynarodowe prawo dotyczące praw człowieka. Gdyby dokument końcowy UNGASS był na tyle odważny, by zawrzeć mocne sformułowania przeciwko tym aktom, czy miałoby to jakiekolwiek znaczenie? Mało prawdopodobny. Regresywne rządy, które dopuszczają się tych naruszeń – patrząc na was tutaj, Indonezję, Chiny, Iran, Rosję i inne – nadal będą argumentować, że mogą robić, co im się podoba, z pseudonaukowym uzasadnieniem lub pod pozorem suwerenności państwa.

Wydaje się zatem jasne, że ONZ jest przestrzenią, która jest coraz bardziej nieistotna, jeśli chodzi o ustalanie programu, nie mówiąc już o tym, że jest zdolna do faktycznego egzekwowania spójnego, postępowego podejścia do narkotyków.

Chór głosów wzywających do reform, począwszy od niezliczonych grup społeczeństwa obywatelskiego, a skończywszy na sprzeciwiających się krajach i agencjach ONZ, będzie tylko przybierać na sile, a reformy na szczeblu lokalnym i krajowym będą nadal posuwać się naprzód, bez względu na to, jakie bzdury są produkowane w ramach sale ONZ. 

Dokument końcowy UNGASS, nie uwzględniając nawet napięć między krajami, jest świetlanym symbolem tego, jak podejście do polityki narkotykowej nakreślone w konwencjach ONZ staje się coraz bardziej przestarzałe. Nacisk na konsensus w procesie tworzenia dokumentu oznacza, że ​​zawsze nie będzie on w stanie nadążyć za rosnącym dążeniem do reform. W rezultacie coraz więcej krajów radzi sobie bez niego.

Co ostatecznie rodzi pytania: czy ONZ ma już znaczenie w tym scenariuszu? Czy wysiłki powinny koncentrować się na tym poziomie, skoro o wiele więcej można osiągnąć na poziomie krajowym, a tak wiele krajów będzie ignorować i naruszać rezolucje ONZ w sprawie kontroli narkotyków? Opierając się na wszystkim, co wydarzyło się 19 kwietnia i fikcji proceduralnej, która do tego doprowadziła, wydaje się, że energia powinna zostać skierowana tam, gdzie toczy się prawdziwa akcja – daleko poza ONZ.

Poprzedni post
Dr Carl Hart – Rewolucyjny głos uzasadnienia polityki narkotykowej
Następny post
Dostrojenie do świadomości uniwersalnej: rola psychodelików w społeczeństwie reformującym

Related content