1. Home
  2. Artykuły
  3. Shlyapa I Bayan: 10 lat publikowania podziemnych wiadomości o narkotykach w Rosji

Shlyapa I Bayan: 10 lat publikowania podziemnych wiadomości o narkotykach w Rosji

Prawie 10 lat temu ukazał się pierwszy numer gazety "Kapelusz i Bayan". Gazeta ta, która dosłownie stała się następcą magazynu "Mózg", była wydawana przez osoby zażywające narkotyki, dla osób zażywających narkotyki – czegoś takiego wcześniej nie było.

Pierwsze edycje ukazały się w bardzo skromnych nakładach, ale szybko zyskały rozgłos wśród czytelników, ponieważ były rozprowadzane ręcznie przez działaczy na rzecz redukcji szkód, pracowników służby zdrowia i inne zainteresowane osoby. Ludzie byli zachwyceni faktem, że to nie jest kolejna broszura, ale prawdziwa publikacja o życiu osób zażywających narkotyki, w której można było znaleźć porady prawne, przydatne artykuły na temat substancji i redukcji szkód, a także osobiste i twórcze historie jego współtwórcy. Bez aktywnego udziału osób zażywających narkotyki nie byłoby takich działów jak „Głosy z ulicy”, „Zasady życia” czy „Wiersze”.

Przez cały ten czas gazeta przetrwała nie z powodu, ale pomimo autocenzury, represyjnego systemu polityki narkotykowej, stygmatyzacji społecznej i wielu innych barier. Przez ostatnie kilka lat każdy numer wydawał się być ostatnim. Wynika to w szczególności z polityki Rosji wobec narkotyków oraz wszystkiego i wszystkich z nimi związanych.

Głównym celem państwowego mechanizmu represji wobec informacji o narkotykach ma historycznie był Fundacja Andrieja Rylkowa (ARF); chociaż organizacja sama nigdy nie opublikowała tej gazety, wiele osób zaangażowanych w Hat i Bayan było lub nadal jest związanych z ARF. Ich bliski związek miał ogromne koszty: ARF został ukarany grzywną w wysokości 800,000 XNUMX rubli za opublikowanie internetowej wersji artykułu Hat and Bayan zatytułowanego „The World of Salts”, który mówił o tym szkodliwości syntetycznych katynonów i udzielał porad dotyczących redukcji szkód, jak bezpiecznie z nich korzystać. Finansowanie było ciągłym problemem - autorzy zawsze musieli znaleźć pieniądze, aby wesprzeć pracę i odeprzeć roszczenia prawne.

Po długiej przerwie, 31 grudnia 2022 roku ukazało się specjalne wydanie Hat and Bayan „Wojna”. Zaczyna się od następujących słów ich redaktora naczelnego:

„24 lutego 2022 r. zmienił życie wielu osób, w tym aktywistów i działaczy, autorów i autorów oraz redaktora gazety. Ktoś wyjechał z Rosji, ktoś pogrążył się w permanentnej depresji, ktoś umarł z przedawkowania – każdy jest inny. Ale wojna stała się najsilniejszym doświadczeniem w naszym życiu, wkraczając w nasze wartości i światopogląd, pozbawiając nas sił i nadziei. Próbowaliśmy zrozumieć, jak w XXI wieku możliwe stało się zaatakowanie sąsiedniego kraju, usprawiedliwienie go mitycznym nazizmem, przy jednoczesnym czerpaniu super zysków ze sprzedaży gazu do Europy i dążeniu do ożywienia chimery „rosyjskiego świata”.

Rzeczywiście, 24 lutego życie wielu ludzi zostało na stałe podzielone między „przed” i „po”. Osoby używające narkotyków po obu walczących stronach stały się jeszcze bardziej bezbronne. Po stronie ukraińskiej są ci, którzy są w defensywie; oznacza to życie pod ostrzałem rakietowym, niemożność znalezienia substancji polegasz na, zakłócając dostawy leki zastępczei zwalczanie objawów odstawienia. Niektórzy zgłosili się na ochotnika do obrony kraju, chociaż nigdy nie pomyśleliby, że będą walczyć; inni po prostu odeszli. A po stronie rosyjskiej, która rozpętała agresywną wojnę, następuje stopniowe zubożenie jednostek i narodu oraz obawa przed wciągnięciem do mobilizacji i wysłaniem na front.

Najnowsza edycja Hata i Bayana to nie tylko antywojenny manifest, ale także powrót klasycznych felietonów, takich jak „Głos z ulicy”, „Wiersze”, porady prawne i zalecenia zdrowotne.

 


W rozmowie z redaktorem naczelnym gazety Maksymem Małyszewem zadałem kilka pytań dotyczących numeru specjalnego.

 

Co było przyczyną wydania tego numeru?

„Jakoś pojechaliśmy do Gruzji, rozmawialiśmy o wojnie i, co najważniejsze, o tym, co w ogóle możemy zrobić. I w tym momencie dla mnie to wszystko wyglądało jakoś smutno – było uczucie, że kurwa nic się nie da zrobić! Pikiety w Gruzji tak naprawdę niczego nie zmieniają; publikowanie awatara na Facebooku jest super, ale też mnie to nie inspiruje i nie sądzę, żeby to coś zmieniło… Pojawiło się poczucie pesymizmu, zdając sobie sprawę, że mam niewielki wpływ na kontekst tej wojny. A kiedy kilka miesięcy później jechałem tą samą drogą, z powrotem [do Rosji], sam gdzieś w obwodzie wołgogradzkim, pomyślałem, że byłoby dla mnie interesujące i ważne zrobić gazetę dla narkomanów i poświęcić ją wojna. O stosunku do niej, a także o tym, żeby mieć inne niż swoje opinie na temat tej wojny, a jeśli nie inne, to czuć, że nie są sami – wciąż są tacy, którzy o tym piszą. To było dla mnie ważne”.

 

Z czego jesteś szczególnie dumny w tym numerze? 

„Nie jestem dumny z niczego konkretnego, jestem dumny z klimatu, w jakim powstało to wydawnictwo. To było bardzo spontaniczne… nawet nie decyzja, ale ruch, który zrodził się we mnie na podstawie pewnych przemyśleń. I ta fala, w której brali udział wszyscy nasi autorzy, jest naprawdę jakimś cudem. To naprawdę jakiś cud, że zebrali się ludzie, którzy absolutnie dobrowolnie, w krótkim czasie zrobili tę gazetę, zrobili stronę internetową, zdjęcia, przekazali pieniądze na druk. Jestem dumny z pewnego rodzaju nieustraszoności – większość osób, które brały udział w tym numerze, nawet te mieszkające w Rosji, podała swoje imię i nazwisko i tak naprawdę nie bała się represji, sankcji i całkiem realistycznych spraw karnych. Cieszy się dużym szacunkiem”.

 


  Wydanie specjalne „Kapelusz i Bayan. Wojna” jest dostępne pod adresem link

Poprzedni post
Natalya Kałużskaja: „W Mariupolu ludzie umierali, bo nie było lekarstw i byli na odwyku”
Następny post
Stawanie się kobietą, która używa cracku: Breaking Silences w Brazylii

Related content