Podczas gdy niewielkie ilości leków w teorii są zdekryminalizowany w Rosji praktycznie brak leczenia; nieuczciwi lub nadgorliwi policjanci; system prawny skłonny do nadużyć i pozbawiony odpowiedzialności; i jawna wrogość prawie uniemożliwiają wielu ludziom prowadzenie normalnego życia, jak w tej historii o tym, jak młoda kobieta została zawiedziona przez lekarzy, policjantów i tych, którym powinna była zaufać.
Nazywała się Oksana Szpagina
Kilka lat temu przetłumaczyłem list do Światowej Komisji ds. Polityki Narkotykowej w Szwajcarii z obozu jenieckiego głęboko w rosyjskiej dziczy. List opowiadał historię kobiety, która była przewracana na każdym kroku, ale wciąż próbowała się podnieść. Nazywała się Oksana Szpagina.
Oksana była heroinistką z rosyjskiego przemysłowego miasta Togliatti. Jeśli to nie brzmi zbyt rosyjsko, to dlatego, że nazwa pochodzi od włoskiego komunisty Palmiro Togliattiego. Tolyatti to rosyjskie Detroit, serce krajowego przemysłu samochodowego.
Narkotyczna historia Rosji jest pełna wzlotów i upadków. W czasach carskich w miejscowej aptece można było kupić cholernie wszystko, ale morfina i kokaina rosły bardziej popularny podczas rosyjskiej wojny domowej, kiedy alkohol został zdjęty z półek. Szczególnie kokaina była popularna wśród oficerów armii, czarujących bywalców, bezdomnych sierot i inteligencji. Ale komuniści postrzegali swój kokainowy nałóg jako relikt dekadenckiej przeszłości i w 1924 r. pierwsze prawa uchwalono przeciwko handlowi narkotykami.
Potem większość ludzi z radością topiła się w wódce. Od lat 1960-tych istniał m.in mała subkultura sowieckich hipisów: kilku uprawiało własne zioło i opium, ale władzom bardziej zależało na dysydencji. Dope zaczął powracać dopiero pod koniec lat 80 wojna w Afganistanie (w tym czasie reszta świata była już wysoko jak latawiec), a nawet wtedy było to coś w rodzaju undergroundu. Ale kiedy Związek Radziecki rozpadł się po tym, jak okazało się, że gospodarka planowa nie jest tak fajna, jak myśleli, psychotropowe wzloty wypełniły pustkę.
„Ludzie zostali pozbawieni przyszłości”, mówi Max Malyshev, pracownik organizacji pozarządowej z wieloletnim doświadczeniem w używaniu heroiny. „W Związku Radzieckim miałeś algorytm: szkoła, uniwersytet, dali ci pracę iw końcu dostałeś mieszkanie. To wszystko rozpadło się w połowie lat dziewięćdziesiątych”.
W latach 1990. Rosja była w rozsypce. Wskaźniki przestępczości eksplodowały: Togliatti, podobnie jak wiele innych miast, było nękane zaciekłością wojny gangów nad fabryką samochodów AvtoVAZ. I podczas gdy Rosjanie byli przyzwyczajeni do intensywnego picia, narkotyki tak Widziany jako kolejny symptom moralnego upadku społeczeństwa od czasów chwalebnej sowieckiej przeszłości.
Tolyatti leży w Samarze, około 200 km od granicy z Kazachstanem, „trasa północna” dla heroiny przybywającej z Afganistanu przez Azję Środkową. W rezultacie organizacje pozarządowe lubią Projekt kwiecień są na pierwszej linii kryzysu heroinowego Tolyattiego.
Nie ma czasu na życie
„Nie wiem, dlaczego wzięła heroinę” - powiedziała Tatyana Kochetkova. „Być może, jak wszyscy w naszej okolicy, chciała uciec od nędzy istnienia”.
Ponieważ Oksany nie ma już z nami, ta historia opiera się na jej list do Globalnej Komisji ds. Polityki Narkotykowej (GCDP) i kogoś, kto ją znał: jej przyjaciółkę i pracowniczkę Projektu April, Tatianę Kochetkovą.
„Po raz pierwszy usłyszałem o Oksanie od jednej z naszych wolontariuszek. Najpierw rozmawialiśmy przez telefon, a potem spotkaliśmy się, aby sporządzić jakieś dokumenty” – powiedziała mi Tatiana. „Szybko się do siebie zbliżyliśmy, albo coś od razu mnie do niej przyciągnęło: widziałem w niej odwagę, bezpośredniość, zdrowe poczucie ironii i samokrytyki.
„Zawsze albo chodziliśmy do sądu, przygotowywaliśmy się do sądu, albo pisaliśmy do siebie, kiedy była w kolonii [więziennej]. Właściwie nie rozmawialiśmy o hobby. Kiedy jesteś uzależniony od narkotyków i każdego dnia ukrywasz się przed policją, nie dbasz szczególnie o hobby. Przede wszystkim chciała po prostu żyć: bez policji, bez nałogów, bez niebezpieczeństw. Być kochanym."
Ale była jedna rzecz, o której zawsze marzyła – mieć dziecko. Był tylko jeden problem – była nosicielem wirusa HIV. Oksana szczęśliwie pojechała do szpitala na badanie prenatalne, ale kiedy okazało się, że jest w ciąży, lekarze powiedzieli, że nie może jej mieć ze względu na swój status.
„Byłam uzależniona od heroiny przez kilka lat, ale radziłam sobie” – napisała Oksana w liście do Komisji. „Udało mi się nie brać narkotyków przez dwa lata, zanim zaszłam w ciążę. W szpitalu byłam oszołomiona, kiedy powiedziano mi, że nie będę mogła urodzić, bo brałam narkotyki i jestem nosicielem wirusa HIV. Byłem zdenerwowany, nie do opisania. Moje marzenie legło w gruzach”.
Okrutna gra lekarzy
Oksanie nie pozostało nic innego, jak znaleźć pieniądze na aborcję. Ona była wtedy trzydzieści lat.
„Może jest inny sposób, aby to zrobić za darmo, ale lekarze mi nie powiedzieli” – napisała. „Cały czas płakałam i przestałam jeść. Chciałem się zabić. Wróciłem do narkotyków i schudłem tak bardzo, że moje ciało było niewiele więcej niż szkieletem. Napisałem list do siostry, przygotowując się na śmierć”.
Aby uzyskać aborcję po dwanaście tygodni w Rosji potrzebne jest zaświadczenie z wydziału narkologii (sowieckiej gałęzi medycyny zajmującej się uzależnieniami) potwierdzające, że jesteś „narkomanem”. Oksana początkowo nie mogła nawet uzyskać zaświadczenia – klinika narkologiczna niechętnie przyjmowała kobiety w ciąży i zgodziła się pomóc jej dopiero po tym, jak obiecała dokonać aborcji. Potem, w noc przed zabiegiem, po tym wszystkim, co spotkało ją na granicy samobójstwa, odkryła prawdę: to zupełnie możliwy mieć zdrowe, normalne dziecko, gdy jest się zakażonym wirusem HIV. Szczęka Oksany opadła.
„Więc to oznacza, że wszystko, przez co właśnie przeszedłem, było wyłącznie kaprysem lekarzy?!” wkurzyła się. „Ogłosiłem, że urodzę dziecko! Personel kliniki nakrzyczał na mnie, nazywając mnie nieodpowiedzialnym narkomanem i nie chciał mi zwrócić pieniędzy za zabieg. Ze względu na wszystko, przez co przeszłam, zaczęłam rodzić przedwcześnie, aw 28. tygodniu urodziłam piękną, zdrową córeczkę Julię. To była wielka radość, mimo że miała tak wysoką cenę”.

Młoda Oksana Szpagina. Źródło: Tatyana Kochetkova
Nie tylko rosyjski problem
Pomimo przysięgi Hipokratesa, że nie szkodzić, lekarze cierpią taki sam uprzedzeniami jak reszta z nas. I to nie tylko w Rosji.
Ubiegły rok szokujący wideo pojawił się na Filipinach, gdzie lekarze i pielęgniarki najwyraźniej odmawiają leczenia ofiary z ranami postrzałowymi, gdy leży wijąc się w agonii. Filipiny są teraz w uścisku śmiertelnej wojny z narkotykami, prowadzonej przez prezydenta Rodrigo Duterte: do 29,000 ludzie mogli zostać straceni w ciągu ostatnich czterech lat przez jednego z nich policji, straży obywatelskiej lub nieoficjalnych szwadronów śmierci.
Ankiety i sondaże pokazać większość Filipińczyków popiera represje; tak, jak się wydaje, najwyraźniej zrobiły to pielęgniarki. Mężczyzna na filmie, domniemany podejrzany o posiadanie narkotyków, został złapany podczas policyjnej strzelaniny. To wystarczyło, aby personel szpitala spisał go na straty – on zmarł w godzinę od utraty krwi.
Nawet na wojnie powinieneś opiekować się rannymi wroga.
Julia urodziła się latem 2011 roku, ale szczęście jej matki miało trwać tylko dwa krótkie lata. Oksana ponownie zobowiązała się do abstynencji po urodzeniu córki i narzekał do Ministerstwa Zdrowia w sprawie jej leczenia z rąk lekarzy, ale sąd odrzucił jej skargę. Wtedy tak naprawdę zaczęły się rozgrywki.
Wyjazd na rehabilitację
„Oksana złożyła zażalenie na okropności ciąży, kłamstwa lekarzy, groźby – jest narkomanką, wychowuje dziwaka!” przypomniała sobie Tatiana. „Następnie, aby skompromitować ją lub zmusić ją do przerwania procesu, pojawiły się anonimowe wskazówki, twierdzące, że nie zaszczepiła dziecka lub nie dbała o nią i zaczęła robić zastrzyki. Ale inspektorzy przyszli do jej domu i wszystko było w porządku”.
Oksana dostała pracę jako kierowca, ale długie godziny i powrót do domu do zbesztanych krewnych, którzy opiekowali się Julią podczas jej nieobecności, dały jej się we znaki. W końcu zaczęła znowu używać. Złożyła kolejną skargę, tym razem do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Komitetu ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet, zanim zgłosiła się do ośrodka odwykowego.
„To był jeden z tych nowych ośrodków protestanckich. Tradycyjna religia w rosyjskim prawosławiu, więc jest to dla nas coś nowego, ale oni są bardzo aktywni z młodzieżą, zwłaszcza z młodymi ludźmi, którzy używają narkotyków” – wyjaśniła Tatiana. „To miejsce miało szczególny charakter. Większość ośrodków odwykowych przyjmuje tylko dorosłych, ale tych, którzy przyjmą matkę z dzieckiem, można policzyć na palcach jednej ręki, więc Oksana została wciągnięta. Ale ośrodek powiedział, że przyjmą ją tylko wtedy, gdy wycofa skargę, więc musieliśmy to trochę odłożyć, żeby mogła się zrelaksować”.
Oksana wyszła na jaw w listopadzie 2014 roku iw tym samym roku zmarł ojciec Julii. Znowu się nawróciła. Nie minęło dużo czasu, zanim dostała telefon od niechcianych gości.
Zdradzony
Pewnego dnia nasza bohaterka wychodziła z mieszkania z dwójką przyjaciół, dziewczyną i chłopakiem, gdy w chwili, gdy otworzyli drzwi, do środka wpadli agenci antynarkotykowi. To, co wydarzyło się dalej, zależy od tego, komu wierzyć. Policjanci twierdzą, że znaleźli sporo narkotyków. Oto wersja Oksany i Tatiany:
Federalni przeszukali mieszkanie, ale nikt nic na nich nie miał. Wtedy jeden z funkcjonariuszy zrobił coś tak rażącego i haniebnego, że aż trudno w to uwierzyć. Sięgnął do szafki, wyjął trochę granulowanego cukru i wysypał go na stół, przetaczając butelkę po bałaganie, aby go rozdrobnić, po czym wyjął kilka pustych strzykawek i rozrzucił je na stole.
Pokazał to sąsiadom, którzy byli tam jako świadkowie, ponieważ znaleziono narkotyki. Oksana i druga dziewczyna zostały zabrane na komisariat, gdzie w ich kieszeniach w tajemniczy sposób pojawiły się dwie kolejne strzykawki wypełnione narkotyczną miksturą.
„Kiedy jako świadek obrony przedstawiłem to w sądzie jednemu z funkcjonariuszy, powiedział mi, jakby się usprawiedliwiał: „ale ja nie jestem winny… ona naprawdę była narkomanką” – powiedziała Tatiana. – Co więcej, ten drugi chłopak, który był z nimi tego ranka, miał przyjechać do Oksany i zostawić trochę swoich rzeczy, żeby policja mogła to wykorzystać jako dowód na to, że w mieszkaniu były narkotyki. Ale w końcu wykorzystał to wszystko, więc funkcjonariusze musieli improwizować”.
Jego powszechna praktyka dla gliniarzy, aby wywierali presję na kogoś, kogo złapali, aby wydał swoich przyjaciół, a także podrzucali dowody: w końcu mają limity do wypełnienia, a im więcej złapią „nicniego narkomanów”, tym lepiej (lub tak mówią sobie).
Upokorzony
Wrobiona i zdradzona Oksana musiała też znosić upokorzenie, jakim było opublikowanie o niej artykułu na policyjnej stronie internetowej.
„Służby kontroli narkotyków opublikowały artykuł na swojej stronie internetowej, przedstawiając mnie jako okropnego potwora i ujawniły moje uzależnienie od narkotyków i status HIV” – napisała. „Artykuł został usunięty dopiero po tym, jak napisałem skargę do prokuratury, ale było już za późno: przeczytali go prawie wszyscy moi znajomi i krewni”.
Oksana straciła pracę i dostała trzy lata łagru. Jej teściowa zgodziła się pomóc w opiece nad Julią tylko po badaniach genetycznych, które wykazały jej pokrewieństwo z wnuczką. Ale może być inny powód tego ustawienia: Oksana wnosząca sprawę do europejskiego sądu.
„Ogólnie nie lubimy krytyki w Rosji”, Olga Romanova z organizacji non-profit Sidyaszczaja Rusi („Uwięziona Rosja”) powiedział mi. „Uważa się, że jeśli krytykujesz coś rosyjskiego, to znaczy, że jesteś zdrajcą i nie kochasz swojej ojczyzny. I na pewno robisz to za pieniądze od wrogów Rosji. A wrogowie Rosji są wszędzie”.
Olga miała toczyła się przeciwko niej sprawa także za defraudację. Wrabianie jest łatwym sposobem dla urzędników na oczernianie kłopotliwych postaci i odrzucanie ich skarg. Kto będzie słuchał „kryminalisty na własną rękę”?
„Dzisiaj w Rosji jest około pół miliona więźniów – prawie jedna trzecia skazanych za handel narkotykami” – wyjaśniła Olga. „Ludzie, którzy używają narkotyków, są najłatwiejszą ofiarą. Gdy tylko narkotyki zostaną znalezione przy takich osobach, automatycznie wnoszone są oskarżenia o ich posiadanie. Jeśli istnieją dowody, prawdziwe lub nie, że dana osoba zażywała narkotyki z kimś innym, dodaje się dystrybucję. Możesz za to dostać piętnaście lat – nikogo to nie zszokuje”.
Olga mówi, że jednym z najczęstszych przypadków jest złapanie przez policję dwóch młodych ludzi palących jointa. Chłopaki nie traktują poważnie swojego aresztowania – to tylko skręt. Policja rejestruje, ile mieli zaciągnięć – ja przyjąłem uderzenie, przekazałem Vasyi; Wziąłem łyk i oddałem go Peterowi; i tak dalej, dziesięć razy z rzędu. Ale w rezultacie w sprawie pojawia się dziesięć zarzutów o dystrybucję narkotyków, co wystarczy, by odłożyć je na lata.
„Tymczasem narkotyki można podkładać całkowicie „czystym” ludziom w celu zemsty, na żądanie lub po prostu ze względu na statystyki” — kontynuowała Olga. „Pierwsze dwie grupy – konsumenci i ci, którzy zostali wrobieni – stanowią większość wyroków skazujących za narkotyki. Reszta to mali handlarze. Wielcy lordowie narkotykowi pracują pod ochroną FSB [Federalnej Służby Bezpieczeństwa]”.

Oksana Shpagina jako osoba dorosła. Źródło: Tatiana Koczetkowa
Zepsuty system
To nie pierwszy raz, kiedy ktoś używający narkotyków w Tolyatti spotyka się z władzami. W 2012 roku Iwan Anoszkin, który zaczął używać heroiny w wieku zaledwie czternastu lat, napisał do Ministerstwa Zdrowia pytanie na rzecz opioidowej terapii substytucyjnej na całym świecie uznane jako jeden z najskuteczniejszych sposobów radzenia sobie z uzależnieniem.
Ale metadon jest nielegalny w Rosji, Widziany jako „po prostu kolejny sposób dla tych beatników na zabawę”. Następnego dnia Iwan został aresztowany za posiadanie i pobity na komisariacie. Wniósł również swoją sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, po czym organizacja pozarządowa, w której pracował, była najwyraźniej nękana i pod presją go zwolnić. On później stracił sprawa.
„Czy zwracali na nią szczególną uwagę? 100%” – powiedziała Tatyana o swojej przyjaciółce. „Miałem nawet policję wokół mojego domu w ramach odwetu za moją pracę w ONZ. Właśnie wpadł policjant i groźnie powiedział, że dostali anonimową informację, że mój dom jest używany do sprzedaży narkotyków”.
W więzieniu Oksana skarżyła się na niespójne leczenie jej HIV, mówiąc, że jej leczenie było nieregularne, ponieważ dostawy leków antyretrowirusowych w obozie były przerywane. Według Olgi Romanowej warunki w rosyjskich więzieniach są tragiczne – tortury, przeludnienie i czasami brakuje lekarstw, ale teoretycznie nie powinno brakować leków na HIV, ponieważ pochodzą one z dużych, dobrze połączonych konglomeratów. Jednak HIV to złożony stan, który wymaga ciągłych badań kontrolnych, różnych dawek i szczerze mówiąc, nikogo to nie obchodzi.
„Jestem w obozie już rok, jeszcze dwa przede mną” – brzmiały ostatnie słowa z listu Oksany. „Pracujemy prawie codziennie, bez dni wolnych. Martwię się o swoje zdrowie. Nie śmiem myśleć o mojej córce, bo zacznę płakać. Marzę tylko o jednym – znów zobaczyć Julię. Żeby już nigdy się nie rozstać”.
W końcu Oksana żyła wystarczająco długo, by zobaczyć córkę. Po jej uwolnieniu spotkali się ponownie na kilka krótkich miesięcy. Ale niespójne leczenie HIV, które otrzymała w więzieniu, wyczerpało ją i zaczęła czuć się coraz gorzej. Sześć miesięcy później jej długa męka dobiegła końca. Oksana Shpagina zmarła w styczniu ubiegłego roku.
„Julia jest wychowywana przez matkę zmarłego męża i skacze na trampolinie” – powiedziała Tatiana. „Jest otoczona troską, miłością i ciepłem. Oksana marzyła o tym dla niej, ale żeby byli razem.”
Wygląda na to, że Rosja nie złagodzi swojego stanowiska w sprawie narkotyków w najbliższym czasie. W zeszłym roku dużym zainteresowaniem (m.in. me). Ale próba obniżenia kar po nieudanym aresztowaniu Gołunowa była zestrzelony, podczas gdy nowy projekt ustawy przeciwko „narkopropaganda” wygląda na to, że może być zgodny z niesławnymi prawami „propagandy gejowskiej”, utrudniając życie tym, którzy używają narkotyków i NGO tego rzecznika dla nich. Tymczasem dla wielu zwykłych Rosjan historie takie jak Oksana zdarzają się codziennie.
* Niko Vorobyov jest certyfikowanym przez rząd (skazanym) handlarzem narkotyków, który został pisarzem i autorem książki Dopeworld, o międzynarodowym handlu narkotykami. Możesz iść za nim @Lemmiwinks_III


