Strategia antynarkotykowa UE (2013-20) wygasa w tym roku i istnieją ogromne luki w jej wdrażaniu. Dokumenty polityczne, które nie są egzekwowane, szkodzą wiarygodności UE. Aby tego uniknąć, powinniśmy zrewidować paradygmat i stworzyć nowe ramy działania.
Dostęp do usług redukcji szkód na Węgrzech systematycznie spada od 2010 r., kiedy to Viktor Orban odniósł miażdżące zwycięstwo w wyborach parlamentarnych i rozpoczął demontaż rządów prawa. Jego rząd odrzucił narodową strategię narkotykową przyjętą przez parlament w 2009 roku, dokument stworzony przy wsparciu społeczeństwa obywatelskiego i oparty na zasadach zrównoważonej polityki narkotykowej. W 2013 r. przyjęła nową strategię antynarkotykową, której celem było stworzenie Węgier wolnych od narkotyków do 2020 r. Kraj przyjął nowe represyjne podejście z surowszymi karami, taktyką zastraszania w profilaktyce i politycznymi atakami na społeczeństwo obywatelskie. Dwa największe programy redukcji szkód zostały zamknięte w Budapeszcie w 2014 r., zmuszając tysiące osób zażywających narkotyki dożylnie do ukrywania się, bez dostępu do jakichkolwiek usług.
W tym samym roku, w którym parlament przyjął węgierską narodową strategię antynarkotykową, UE przyjęła własną strategia narkotykowa (2013-20). To drugie Plan działania (2017-20) został doceniony przez społeczeństwo obywatelskie jako jeden z najbardziej postępowych dokumentów do tej pory, z silnym naciskiem na redukcję szkód, pozostawiającym miejsce na innowacje i wprowadzającym jasne wskaźniki monitorowania postępów. Obecnie znajdujemy się w roku, w którym ten plan działania wygasa, a Komisja Europejska ocenia jego realizację. To, co widzimy, jest więcej niż rozczarowujące.
Zgodnie z planem działania UE należy zwiększyć skalę redukcji szkód w państwach członkowskich i zapewnić co najmniej 200 sterylnych igieł rocznie na osobę używającą narkotyków drogą iniekcji. Na Węgrzech ograniczono redukcję szkód, a roczna liczba czystych igieł rozdawanych na osobę używającą narkotyków dożylnie zbliża się do 30. Wirusowe zapalenie wątroby typu C, przenoszona przez krew infekcja, która była mniej więcej opanowana przed 2010 r., szybko rozprzestrzeniła się wśród osób zażywających narkotyki a jego rozpowszechnienie potroiło się w latach 2011-2014.
Dostęp do usług redukcji szkód pozostaje bardzo niski, programy są często przerywane, usługi są ograniczone i padły ofiarą cięć budżetowych.
Niestety Węgry nie są jedynym przykładem niepowodzenia w zwiększaniu redukcji szkód. Inne państwa członkowskie UE w Europie Środkowo-Wschodniej stawić czoła podobnie rozpaczliwej sytuacji. Dostęp do usług redukcji szkód pozostaje bardzo niski, programy są często przerywane, usługi są ograniczone i padły ofiarą cięć budżetowych. W tych krajach innowacyjność to myślenie życzeniowe: usługodawcy walczą o codzienne przetrwanie, z nieregularnym finansowaniem, powtarzającymi się niedoborami leków i sprzętu, zamykaniem usług i populistycznymi atakami. Nieco lepiej sytuacja wygląda w obszarze profilaktyki i leczenia uzależnień od narkotyków – ale dostępność i jakość tych usług i programów również jest bardzo niska. Brak wyszkolonych specjalistów jest stałym problemem, nawet tam, gdzie dostępne są fundusze.
Strategia i plan działania UE w zakresie narkotyków odniosły sukces jedynie dzięki działaniom wdrożonym przez Komisję UE lub inne agencje UE, takie jak Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (EMCDDA). Międzynarodowa współpraca i badania są jednym z przykładów. Ale nie odniosła sukcesu w żaden sposób, w którym odpowiedzialnymi stronami były państwa członkowskie. Niestety, w obecnym słabym stanie UE nie może tworzyć strategii antynarkotykowych i planów działania, które można wyegzekwować. Dokumenty te są prawnie niewiążące dla państw członkowskich, które mogą je interpretować jako ogólne zalecenia polityczne. Nie ma mechanizmów, które pociągałyby ich do odpowiedzialności. Co więcej, państwa członkowskie mogą tworzyć politykę, która jest całkowicie sprzeczna z zasadami i celami tego, co podpisały w Brukseli, bez groźby kary.
Rządy wydają wielokrotnie więcej pieniędzy na karanie i straszenie ludzi niż na wspieranie ich w utrzymaniu zdrowia i życia. Ale jeśli spojrzymy na wskaźniki dostępu i dostępności narkotyków, zauważymy znaczny wzrost większości nielegalnych narkotyków.
Te same rządy, które podpisują w Brukseli superpostępowe dokumenty dotyczące włączenia społecznego i promocji zdrowia, wciąż wydają wielokrotnie więcej pieniędzy na karanie i straszenie ludzi niż na wspieranie ich w utrzymaniu zdrowia i życia. I w przeciwieństwie do inwestycji w popyt i redukcję szkód, inwestycja w represje wydaje się nieopłacalna. Według Sprawozdanie EMCDDA dotyczące rynku narkotyków w 2019 r, „europejski rynek narkotyków w coraz większym stopniu charakteryzuje się tym, że konsumenci mają dostęp do szerokiej gamy produktów o wysokiej czystości i dużej sile działania, które w rzeczywistości są zwykle równoważne pod względem ceny lub tańsze niż w ciągu ostatniej dekady”. Niestety unijna strategia antynarkotykowa i plany działania nie są tak jasne, jeśli chodzi o wskaźniki ograniczenia podaży, jak w przypadku popytu lub redukcji szkód. Jeśli jednak przyjrzymy się wskaźnikom dostępu i dostępności narkotyków (np. wielkość rynku, wartość, ceny, liczba użytkowników itp.), zauważymy znaczny wzrost większości nielegalnych narkotyków.
W 2013 r., pierwszym roku unijnej strategii antynarkotykowej, szacowana wartość rynku konopi wynosiła 9.3 mld euro i 16.6 mln użytkowników rocznie. W 2017 roku wzrosła do 11.6 miliarda euro i 25 milionów użytkowników rocznie. Jak stwierdza raport monitorujący EMCDDA, „rynek konopi indyjskich szybko staje się coraz bardziej zróżnicowany i złożony, co komplikuje i obciąża obecne podejścia regulacyjne, egzekwowania prawa i monitorowania tego narkotyku”. Wartość rynku heroiny wyniosła 6.8 mld euro w 2013 r. i 7.4 mld euro w 2017 r. Jeszcze bardziej spektakularny był wzrost rynku kokainy, z 5.7 mld euro w 2013 r. do 9.1 mld euro (!) w 2017 r.
Kiedy działania na rzecz zwalczania narkotyków i przechwytywania mają wymierny wpływ na zmniejszenie podaży, wpływ ten jest nie tylko ograniczony i efemeryczny, ale często prowadzi do niezamierzonych konsekwencji.
Dane pokazują, że nawet jeśli działania na rzecz wyeliminowania narkotyków i przechwytywania mają wymierny wpływ na zmniejszenie podaży, wpływ ten jest nie tylko ograniczony i efemeryczny, ale często prowadzi do niezamierzonych konsekwencji. Weźmy jako przykład rynek ecstasy. Międzynarodowa współpraca policyjna ograniczyła dostawy prekursorów potrzebnych do produkcji MDMA w Europie Zachodniej, czego skutkiem był ogromny niedobór ecstasy w 2008 roku. Jednak ci, którzy spodziewali się, że młodzi ludzie przestaną używać imprezowych narkotyków, szybko się rozczarowali. Nowe syntetyczne stymulanty zastąpiły Ecstasy, produkowane w Chinach i Indiach, o mniej przewidywalnych efektach psychoaktywnych. Kilka lat później producenci pozyskali nowych prekursorów MDMA i rynek ecstasy ponownie rozkwitł. Ale nowe narkotyki syntetyczne nie zniknęły, rozprzestrzeniły się wśród zmarginalizowanych grup użytkowników narkotyków dożylnie, stawiając system opieki zdrowotnej przed poważnymi wyzwaniami.
(Nie tak) nowe substancje psychoaktywne szybko rozprzestrzeniające się wśród zmarginalizowanych społeczności w Europie Wschodniej.
Główna reakcja UE, polegająca na wprowadzaniu kolejnych zakazów na nowe substancje, skutkowała jedynie ciągłymi zmianami substancji zastępujących wcześniejsze leki. Ze względu na represyjną politykę konopie indyjskie są często zastępowane syntetycznymi agonistami receptorów kannabinoidowych (SCRA, czasami nazywanymi „spice”), które są tańsze i łatwiejsze do przemytu – ale mają większy potencjał uzależniający i szkodliwe skutki. Istnieje niepokojąca tendencja szybkiego rozprzestrzeniania się (nie tak) nowych substancji psychoaktywnych wśród zmarginalizowanych społeczności w Europie Wschodniej, takich jak Romowie. Jak Sama Iravaniegokończy się znakomity raport na VICE.com„Teraz, dziesięć lat po tym, jak mefedron i inne syntetyczne katynony stały się popularnymi narkotykami nowej generacji młodych imprezowiczów w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, są teraz dostępne w całej Rosji, Europie Wschodniej i niektórych krajach Azji”. Trudno to nazwać sukcesem.
Najlepszym znakiem, że stara polityka prohibicji zawodzi, jest to, że coraz więcej samorządów lokalnych i krajowych decyduje się na eksperymentowanie z alternatywnymi strategiami. Luksemburg wkrótce pierwszym państwem członkowskim, które zalegalizowało rekreacyjne używanie konopi indyjskich, z prawdopodobnym efektem domina. Legalny rynek konopi indyjskich w granicach strefy Schengen stanowi bezprecedensowe wyzwanie dla wspólnej unijnej polityki narkotykowej. Wyobraźmy sobie, że ta sama strategia antynarkotykowa musi obejmować przepisy, które regulują tę samą substancję jako legalny produkt, oraz inne polityki, które wypowiadają jej wojnę jako nielegalnemu narkotykowi.
Niektórzy krytycy reformy polityki narkotykowej argumentują, że obecne podejście prohibicyjne może nie być skuteczne w ograniczaniu rynku, ale może go powstrzymać i utrzymać na niskim poziomie. Przykład z Ameryki Północnej pokazuje, że legalizacja konopi indyjskich może prowadzić do pewnego wzrostu używania przez osoby dorosłe (nie przez nastolatków). Ale liczba użytkowników nie jest jedynym wskaźnikiem polityki narkotykowej. Represyjna polityka ma swoje własne koszty które można mierzyć nie tylko pieniędzmi, ale także ludzkim cierpieniem, napiętnowaniem i wykluczeniem społecznym oraz niepewnością i kryminogennymi skutkami nielegalnego rynku i więzień.
Bardzo szkodliwe dla reputacji i wiarygodności projektu europejskiego jest lekceważenie strategii i polityk przez państwa członkowskie bez żadnych konsekwencji.
Kiedy dochodzi do oficjalnej oceny tych dokumentów, osoby oceniające zwykle unikają bardzo jednoznacznego wyrażania się. Nie wymieniają i nie zawstydzają poszczególnych państw członkowskich, które pozostają w tyle lub sprzeciwiają się środkom wymaganym przez dokumenty strategiczne. Nie wyciągają wniosków na temat uderzającej porażki wysiłków zmierzających do ograniczenia podaży. Nic dziwnego, że organizacje społeczeństwa obywatelskiego coraz bardziej sceptycznie podchodzą do wartości dodanej tych dokumentów. Kiedy rozmawiam z usługodawcami na szczeblu krajowym i lokalnym, wielu z nich nawet nie zdaje sobie sprawy, że UE ma strategię antynarkotykową. Ci, którzy wiedzą, że istnieje, są sfrustrowani inercją UE w egzekwowaniu swojej polityki i pytają, czy posiadanie dokumentów międzynarodowych ma jakikolwiek sens. Bardzo szkodliwe dla reputacji i wiarygodności projektu europejskiego jest lekceważenie strategii i polityk przez państwa członkowskie bez żadnych konsekwencji.
UE powinna zrezygnować z utopijnych celów znacznego ograniczenia podaży i popytu na narkotyki. Należy ograniczać jedynie szkody wynikające z używania narkotyków i szkodliwe formy używania narkotyków.
Moim wnioskiem nie jest zniesienie strategii antynarkotykowej UE. To byłby krok wstecz. Zamiast tego musimy realistycznie ocenić sytuację. UE powinna zrezygnować z utopijnych celów znacznego ograniczenia podaży i popytu na narkotyki za pomocą represyjnych środków egzekwowania prawa. Podobnie jak w przypadku alkoholu, należy uznać, że nie każde zażywanie narkotyków jest nadużywaniem - większość osób używających nielegalnych narkotyków nie wyrządza sobie ani społeczeństwu większej szkody niż osoby pijące rekreacyjnie. Należy ograniczać jedynie szkody wynikające z używania narkotyków i szkodliwe formy używania narkotyków. Dzięki tej zmianie paradygmatu możemy uniknąć przyjmowania utopijnych, nieosiągalnych celów. Nowy elastyczny paradygmat skupiający się na ograniczaniu szkód spowodowanych przez narkotyki mógłby również uwzględniać alternatywy dla obecnych polityk prohibicyjnych. Powinniśmy przezwyciężyć czarno-biały mit o całkowitym zakazie kontra pełnej komercjalizacji i zbadać szeroki zakres opcji regulacyjnych.
Nawet jeśli UE nie może egzekwować polityki antynarkotykowej w państwach członkowskich, ma do odegrania ważną rolę w zapewnieniu planu polityki krajowej i lokalnej.
Nawet jeśli UE nie może egzekwować polityki antynarkotykowej w państwach członkowskich, odgrywa ważną rolę w zapewnieniu planu polityki krajowej i lokalnej wraz z zestawem zalecanych interwencji, metod i dobrych praktyk. Może monitorować i oceniać wdrażanie polityk. Ma również obowiązek wspierania organizacji społeczeństwa obywatelskiego bezpośrednim finansowaniem w celu realizacji projektów współpracy międzynarodowej. Rekomendowane jest również tworzenie awaryjnych rezerw finansowych dla świadczeniodawców w krajach, w których występują poważne ogniska HIV, HCV lub epidemie przedawkowania i/lub leczenie i redukcja szkód są przerywane z powodu braku funduszy. Jeśli możemy się czegoś nauczyć z ostatniej dekady, to tego, że bez nowych bezpośrednich mechanizmów finansowania UE nie ma szans na zwiększenie skali redukcji popytu i redukcji szkód we wschodniej części UE. A w obszarach, w których nie ma konsensusu – takich jak przepisy dotyczące konopi indyjskich – UE może pozwolić państwom członkowskim na eksperymentowanie, zapewniając jednocześnie przestrzeganie wspólnych zasad i zobowiązań.
Ten artykuł został pierwotnie opublikowany przez Reporter narkotykowy, na stronie internetowej poświęconej polityce narkotykowej Fundacja Reporterów Praw. Przeczytaj oryginalny artykuł w tym miejscu.
* Péter Sárosi jest redaktorem naczelnym Drug Reporter.


