Przedstawianie handlarzy narkotyków jako drapieżników, którzy nie dbają o dobro swoich klientów, opiera się na fundamentalnym niezrozumieniu tego, jak działa handel narkotykami, i grozi popchnięciem agresywnych działań organów ścigania na podmioty niższego szczebla w branży.
Pomysł, że ludzie, którzy handlują narkotykami, są pozbawieni skrupułów, a nawet źli ludzie, był konsekwentnie forsowany przez decydentów i media, karmiąc rząd, aby ostatecznie zniechęcić ludzi do używania narkotyków. Mówi się nam, że ludzie, którzy handlują, zrobią wszystko, aby zmaksymalizować swoje zyski, w tym wycinanie substancji ze szkodliwymi zafałszowaniami, takimi jak pył ceglany, szkło i trutka na szczury.
Powyższe przesłanie niestety nie zawsze ogranicza się do tych, którzy chcą utrzymać status quo karnego podejścia do używania narkotyków. W niektórych wysiłkach na rzecz reformy polityki antynarkotykowej istnieje tendencja do ukrytego demonizowania ludzi, którzy zajmują się handlem, aby opowiadać się za ochroną i dobrym samopoczuciem osób używających narkotyków.
Dowody sugerują jednak, że w przeciwieństwie do narracji o „niebezpiecznym dilerze narkotyków” osoby, które angażują się w tę działalność, wierzcie lub nie, dbają o zdrowie swoich klientów. W rzeczywistości ci, którzy handlują – szczególnie na poziomie ulicznym – mają silną motywację, aby utrzymać kupujących nie tylko przy życiu, ale także w miarę zadowolonych ze swojego produktu. Inne postępowanie spowodowałoby szybką erozję ich bazy klientów.
Cięcie narkotyków: dowody
Dane dotyczące czystości, zebrane przez brytyjską Agencję ds. Poważnej Przestępczości Zorganizowanej, dają pewien wgląd w stopień fałszowania narkotyków. Zaczerpnięte z testów kryminalistycznych przeprowadzonych na konfiskatach narkotyków przez policję w Wielkiej Brytanii pokazuje, że pomimo wzrostu w ciągu ostatnich pięciu lat, czystość powszechnie używanych narkotyków jest zwykle niska, na ogół poniżej 50 procent.
Krajowa średnia procentowa odsprzedaży niektórych narkotyków skonfiskowanych przez policję w Anglii i Walii w latach 2003-2014
Chociaż wydaje się to ponure, stwierdzenie, że rynek jest pełen śmiercionośnych fałszerstw, byłoby błędne. CUT, raport z 2010 roku autorstwa kolektywu pracowników służby zdrowia, wykazał, że w wielu przypadkach, takich jak amfetaminy, środki tnące są w dużej mierze „łagodne” i obejmują kofeinę i cukry.
W przypadku kokainy sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana: podczas gdy najczęstszymi zafałszowanymi substancjami są nadal kofeina, cukry i amfetaminy, benzokainę wykryto w 63 procent konfiskat kokainy w proszku na ulicach Wielkiej Brytanii w 2013 r. Miejscowy środek znieczulający powszechnie stosowany w kroplach na kaszel i przez dentystów, benzokaina jest stosunkowo nieszkodliwy i jest używany, ponieważ jest tani i naśladuje odrętwiające działanie kokainy.
Mniej łagodna jest fenacetyna (rakotwórczy lek przeciwbólowy), której śladowe ilości znaleziono w 91 procentach konfiskat kokainy na ulicach w 2013 roku.
Chociaż istnieją pewne potencjalnie szkodliwe zafałszowania stosowane w procesie cięcia, należy pamiętać, że wiele z nich nie dzieje się bezpośrednio przed sprzedażą. Rzeczywiście, wgląd kryminalistyczny wykazało, że większość fałszerstw ma miejsce, zanim produkt dotrze do ulicznego sprzedawcy, podczas gdy przechodzi on przez różnych dostawców wyższego szczebla w kraju lub poza nim.
Rzeczywistość jest taka, że handlarz uliczny jest ostatnim ogniwem w długim łańcuchu dostaw. Może to być ktoś, kto używa sprzedawanego przez siebie produktu i jest ostatnim punktem kontaktu, zanim lek dotrze do kupującego. W rezultacie mają zdecydowanie najsilniejszą motywację do powstrzymania się od szkodliwego fałszowania swoich leków.
Cięcie narkotyków: ekonomia
Obszerna analiza ekonomiczna rynku nielegalnych narkotyków rzuciła nieco światła na sposób działania tych zachęt. Na rynku „towarów doznań”, takich jak narkotyki, których jakość jest trudna do ustalenia z góry, sprzedawcy by to zrobili zwykle mają wysokie zachęty sprzedawać wyłącznie „podróbki”, czyli produkty o jakości prawie 0 proc. Efekt ten, określany jako „moralny hazard” przez ekonomistów, powinien być zaostrzony przez fakt, że na rynku nielegalnych narkotyków nie ma żadnych praw konsumenckich: jeśli zostaniesz oszukany, nie masz możliwości wniesienia skargi prawnej.
W rzeczywistości częstość występowania oszustw jest zaskakująco niska: około 5-10 procent, według naukowe na podstawie danych amerykańskiej Agencji ds. Egzekwowania Narkotyków (DEA) z lat 1981-2003. Dalsze dochodzenie struktury rynku narkotykowego ujawnia, dlaczego.
Presja ze strony organów ścigania spycha rynek do podziemia i powoduje fragmentację, w wyniku której zarówno dealerzy, jak i użytkownicy mają ograniczoną wiedzę na temat jego struktury i graczy. W rezultacie, sukces rynku w dużym stopniu zależy od tworzenia sieci kontaktów i zaufania, zarówno pod względem tego, z kim dealer może współpracować, jak i od kogo użytkownik może kupować. W szczególności konsumenci mogą mieć trudności ze znalezieniem nowego sprzedawcy, z którego mogą być zadowoleni.
W rezultacie na rynku występuje duża częstość tego, co w terminologii teorii gier nazywa się „powtarzającymi się interakcjami”: krupierzy i użytkownicy dokonują transakcji w kółko. Co więcej, użytkownicy często znajdują nowego dealera dzięki rekomendacjom znajomych. Dlatego reputacja sprzedawcy jest kluczowa dla jego sukcesu.
Badania pokazują że ta reputacja faktycznie ma wymierną wartość pieniężną, znaną jako „kapitał reputacji”; dobra reputacja gromadzi dodatkowe zyski dla dealerów, ponieważ kupujący będą wybierać ich spośród innych. Ponieważ będzie to trwało tak długo, jak długo zdecydują się nie oszukiwać swoich klientów, dealerzy otrzymują zachęty do dostarczania tak czystego i bezpiecznego produktu, jak tylko mogą – biorąc pod uwagę zafałszowania, które miały miejsce na wyższych poziomach łańcucha dostaw – i kontynuowania tego.
Badanie według Home Office z 2007 r. pokazuje, że jest to interpretowane jako nieformalna umowa między kupującymi a sprzedającymi, której siła może nawet skłonić sprzedawców do unikania przenoszenia podwyżek cen na swoich klientów.
Co najważniejsze, ta dobra wola trwa tylko wtedy, gdy sprzedawca ma do czynienia z konkurencją na pewnym poziomie i jeśli można go zapewnić, że nadal będzie uzyskiwał powtarzalne zwyczaje. Jeśli powtarzająca się interakcja dobiega końca, dowody eksperymentalne od ekonomistów behawioralnych pokazuje, że jakość dobrej woli gwałtownie spada. Ten „efekt gry końcowej” wyjaśnia również, dlaczego jakość narkotyków kupowanych na festiwalach iw klubach jest zwykle znacznie niższa niż średnia: jeśli diler raczej nie zobaczy ponownie tego samego klienta, zachęty do dostarczenia przyzwoitego produktu zanikają.
Specyfika rynku leków ma zatem stworzył zaskakującą oprawę dla egzekwowania prawa: wzmożone egzekwowanie w rzeczywistości stwarza większą tendencję do budowania sieci opartych na reputacji, a następnie może podnieść jakość na rynku.
Implikacje polityczne
Zebrane razem dowody podkreślają, że rynek narkotykowy to nie tylko przypadek niewinnej osoby używającej narkotyków i drapieżnego dostawcy. Istnieją znaczne odcienie szarości na różnych poziomach interakcji. Jeśli chodzi o politykę, podkreśla to, że w każdej rozmowie o reformie istnieje pilna potrzeba niuansów.
Reformatorzy muszą być ostrożni, aby rozszerzyć dyskusję na temat ograniczania surowych przepisów antynarkotykowych, tak aby obejmowała inne podmioty niskiego szczebla w branży, a nie tylko osoby używające narkotyków. W przeciwnym razie istnieje ryzyko, że osoby zajmujące się handlem narkotykami – i to, co najważniejsze, robią to bez użycia przemocy – zostaną pozostawione w tyle i potencjalnie poniosą ciężar karnych wysiłków organów ścigania w celu zwalczania handlu narkotykami.


