Uwaga zanim zacznę: powrót do zdrowia to koncepcja osobista i pełna wyzwań. Ten esej nie ma na celu podjęcia ostatecznej decyzji ani zakończenia rozmowy. Możesz zdefiniować powrót do zdrowia według własnego uznania i nie będę miał ci tego za złe, jeśli się ze mną nie zgodzisz. Po prostu czuję, że warto podzielić się moim własnym zrozumieniem tej kwestii, ponieważ może pomóc komuś innemu.
Sojusz Odzyskiwania ChicagoDan Biggs zdefiniował powrót do zdrowia jako „każda pozytywna zmiana, jak ktoś ją definiuje dla siebie”. Kiedyś uważałem to sformułowanie za niezwykle pomocne, ale ostatnio zacząłem postrzegać je jako niejasne i wymagające rozszerzenia. Nie oznacza to, że nie rozumiem jego myśli. Zbyt długo powrót do zdrowia był definiowany w ścisłe warunki w 12 krokach, z wyłączeniem ogromny większość osób, którym ta metoda nie pomaga. Nie wierzę, że abstynencja od wszelkich substancji rekreacyjnych poza tytoniem i kofeiną jest wyznacznikiem czegokolwiek innego niż abstynencja. Nie obchodzi mnie, ile masz dni trzeźwości – interesuje mnie, jaką osobą jesteś.
Nie twierdzę, że rzucenie narkotyków nie jest trudne dla osób uzależnionych; Po prostu nie widzę sensu patrzenia na trzeźwość samo jako cel, jako swego rodzaju wyznacznik sukcesu lub dobrze przeżytego życia. Jasne, niektórzy ludzie radzą sobie dobrze z trzeźwością określoną w programach 12 kroków, ale wielu innych uważa, że użytkowanie rekreacyjne substancji, których nigdy nie używali problematycznie, aby pomóc w utrzymaniu stabilności i równowagi. Leki takie jak metadon i buprenorfina, uważane są za złoty standard w leczeniu zaburzeń związanych ze stosowaniem opioidów. Odstawienie tych leków, często zachęcany poprzez grupy 12 kroków, może zwiększyć ryzyko śmierć. Istnieje również fakt, że leczenie wspomagane heroiną (HAT). były udowodniono, że ratują i stabilizują życie. Zarządzanie awaryjne wykazuje obiecujące działanie w leczeniu zaburzeń związanych ze stosowaniem środków pobudzających. Zabranianie ludziom używania słowa „wyzdrowienie” tylko dlatego, że nie udało im się osiągnąć rygorystycznych warunków opartych na abstynencji, które wymuszają programy 12 kroków, jest niepraktyczne.
Nie obchodzi mnie, ile masz dni trzeźwości – interesuje mnie, jaką osobą jesteś.
Czym jest powrót do zdrowia, jeśli nie eliminacją problemu? Jeśli ktoś nadal zażywa narkotyki, ale nie robi to już problematycznie, lub jeśli zażywa leki, które przywróciły mu zdrowie i stabilność, jak możemy słusznie odmawiać mu prawa do nazywania siebie „wyzdrowiałym”? Dlaczego mamy patologizować coś, co nie stanowi problemu? Tendencja do zaprzeczania wszelkim sposobom zdrowienia, które nie są zgodne ze standardami 12 kroków, ma posmak dogmatyzmu, a nie nauki. Zdefiniowanie powrotu do zdrowia jako abstynencji prowadzi również do założenia, że problemem jest samo zażywanie narkotyków, a nie szkodliwe i kompulsywne wzorce zażywania. Opisałem szczegółowo różne kwestie związane z tą perspektywą gdzie indziej.
Jak możemy lepiej zdefiniować powrót do zdrowia?
Odrzucenie 12-etapowego schematu skupiającego się na abstynencji jest ważnym pierwszym krokiem. Ale dokąd się stamtąd udamy? Twierdzę, że powrót do zdrowia to proces odzyskiwania zdrowia, stabilności i funkcjonalności utraconego w wyniku kompulsywnych wzorców zażywania narkotyków. Kontynuowanie edukacji, szukanie leczenia podstawowych problemów, zdobywanie stabilnego zatrudnienia i podejmowanie satysfakcjonujących hobby mogą być częściami tego procesu. Nawet proste zmiany, takie jak przejście na bezpieczniejsze metody konsumpcji lub nauczenie się umiarkowanego używania, mogą być liczone jako kroki w kierunku powrotu do zdrowia. Mniej chodzi o spędzanie czasu na rehabilitacji, a bardziej o poskładanie swojego życia na nowo. Ostatecznym celem nie powinna być trzeźwość, ale stabilność i zdrowie.
Podobnie powrót do kompulsywnych lub problematycznych wzorców zażywania narkotyków należy uznać za drobne niepowodzenie, a nie koniec świata. Tylko binarne podejście do takich zdarzeń pogłębiać nawroty i intensyfikować szkody. Krótki okres błędów nie neguje wszystkiego, co już zbudowałeś, ani nie wymazuje lekcji, których nauczyłeś się w międzyczasie. Na pewno nie zaczynasz od nowa. Przygotuj się na możliwość powrotu do kompulsywnych wzorców, akceptując fakt, że może to nastąpić i uznając, że możesz się z nim uporać. Samodoskonalenie nie zawsze jest procesem liniowym. Powstrzymaj chęć poddania się tylko dlatego, że się cofnąłeś.
A propos, jeśli dana osoba nigdy nie traci kontroli nad używaniem narkotyków i pozostaje sprawna jak zawsze, nie sądzę, że możemy logicznie i trafnie stwierdzić, że cierpi ona na uzależnienie. Dlatego właśnie nie nazywam siebie wyzdrowiałym ani w trakcie rekonwalescencji w związku z używaniem opioidów – jak można wyzdrowieć, skoro nigdy nie było problemu z wyzdrowieniem?
Sprzeciwiam się także określeniu „w trakcie zdrowienia” na określenie kogoś, kto osiągnął stabilizację. ponieważ oznacza to ciągły stan walki. Jeśli odzyskałeś utraconą funkcjonalność, uczcij to osiągnięcie, nazywając siebie odzyskanym. Tak mówię o moich zaburzeniach odżywiania. Nie ograniczam się już przez tydzień, a potem objadam się, więc wyzdrowiałem. byłam odzyskiwanie na etapie, w którym nauczyłam się normalnie jeść po latach niemożności tego. Nadal walczę z chęcią pominięcia posiłków, ale myśli są tylko myślami – potrafię się im oprzeć i rzeczywiście to robię. Dalsze nazywanie siebie „w trakcie rekonwalescencji” zbagatelizowałoby to, co osiągnąłem w zakresie zdrowia. Dlaczego ktoś, kto kiedyś zmagał się z uzależnieniem, ale teraz prowadzi zdrowe i stabilne życie, nie miałby podobnie kształtować swoich zmagań?
Niekończąca się otchłań istnienia w trakcie leczenia zamiast odzyskany może uniemożliwić przejście dalej i naprawdę życie.
Słyszałem, jak ludzie biorący udział w programach 12 kroków twierdzili, że mają one na celu zachowanie pokory i czujności, ale uważam, że obsesyjne martwienie się o nawrót choroby przynosi efekt przeciwny do zamierzonego. Zamiast rozmyślać o przeszłości, lepiej wypełnić swoje dni nowymi, jasnymi hobby i pasjami. Mimo wszystko, znalezienie celu w Twoim życiu oba pomagają w powrocie do zdrowia i przede wszystkim zapobiegają uzależnieniom. Niekończąca się otchłań istnienia w trakcie leczenia zamiast odzyskany może uniemożliwić przejście dalej i naprawdę życie. Zdefiniowanie mojej tożsamości w kategoriach zaburzeń odżywiania lub historii zażywania opioidów uniemożliwiłoby mi postrzeganie siebie jako kogokolwiek innego, co z kolei uwięziłoby mnie. Nie jestem ćpunem ani anorektyczką; Jestem pisarzem i studentem, który kocha starożytne języki, stare książki i dobrą muzykę. Nie jesteś „tylko uzależnionym”, bez względu na to, jak szkodliwe mogą być w tej chwili Twoje wzorce zażywania. Jesteś raczej osobą o wielu twarzach, która obecnie zmaga się z używaniem narkotyków.
Nie sądzę, że ciągłe samobiczowanie się jest produktywnym i zdrowym sposobem spędzania czasu. Dlatego właśnie sprzeciwiam się sposobowi, w jaki grupy 12 kroków nalegają, aby członkowie na zawsze identyfikowali się jako „uzależnieni”. Tak naprawdę wstręt do samego siebie i wstyd często skłaniają ludzi do poszukiwania pocieszenie w narkotykach, co wiąże się z większym ryzykiem popadnięcia w kompulsywność. Zażywanie narkotyków, aby czuć się dobrze, na co dzień, a nie tylko dla przyjemności lub okazjonalnego odprężenia, już tak bardziej niebezpieczna. Bycie dobrym dla siebie nie jest hipisowskim bzdurą, jest konieczne, aby zapobiec powrotowi do niezdrowych wzorców.
Więc nazywaj siebie wyzdrowiałym, nawet jeśli twoje wyzdrowienie nie jest zgodne z doktryną 12 kroków. Bądź dumny z życia, które dla siebie zbudowałeś. Przestań liczyć dni na trzeźwo i skup się na tym, co naprawdę ważne – na Twoim ogólnym samopoczuciu.


