Pierwszy rok skandalicznej drugiej kadencji Donalda Trumpa w Białym Domu przyniósł pewne historyczne zmiany w polityce narkotykowej – choć niekoniecznie na lepsze.
Od września wojsko amerykańskie przeprowadza kontrowersyjne naloty na południową część Morza Karaibskiego, bombardując łodzie rzekomo przewożące narkotyki do Ameryki. W chwili pisania tego tekstu ataki te pochłonęły… co najmniej 115 zyje.
„[Trump] od 2 września zabija grupę rybaków” – powiedział TalkingDrugs Mike Vigil, były szef operacji międzynarodowych DEA, który brał udział w przechwytywaniu handlarzy narkotyków u wybrzeży Kolumbii.
„Mówię o rybakach, bo chociaż twierdzi, że to łodzie przewożące narkotyki, nie przedstawił absolutnie żadnych dowodów” – dodał Vigil. „Wolał ich zabić, zamiast zrobić to, co zawsze robiliśmy: skoordynować działania ze Strażą Przybrzeżną, przechwycić łódź, a jeśli przewożą narkotyki, aresztować członków załogi, aby DEA mogła ich przesłuchać i ustalić, kto jest źródłem zaopatrzenia”.
Do tej pory tylko wskazanie że któraś z łodzi przewoziła przemyt, wynika z raportu w „New York Times”, w którym odkryto ślady marihuany wyrzuconej na brzeg z wraku statku, substancji legalnej w czterdzieści na pięćdziesiąt Stany amerykańskie.
„Donald Trump twierdzi, że dużo fentanylu pochodziło z Ameryki Południowej. Nie, to nieprawda” – zapewnił Vigil.
3 stycznia kampania karaibska osiągnęła punkt kulminacyjny, gdy Stany Zjednoczone przeprowadziły ataki wojskowe na Caracas i wysłały siły specjalne, by pojmać prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro, który następnie został oskarżony o przywództwo w tzw. Kartelu Słońc. Biorąc jednak pod uwagę, jak sam Departament Sprawiedliwości przyznaje się teraz do istnienia tej organizacji, tak naprawdę nie istniejei w jaki sposób uzasadnienia interwencji USA przesunęły się z łodzi przemytniczych na rozmowy o Ropa wenezuelska, co sugeruje, że ucieczka Maduro miała ukryte motywy, a całe to gadanie o narkotykach było po prostu śmiercionośnym teatrem politycznym.
Zamiast tego, popisywanie się Trumpa w Ameryce Łacińskiej można postrzegać jako Odrodzenie doktryny Monroe’a – nazwanej na cześć 19th Prezydent James Monroe, który dążył do utrzymania Ameryki w „strefie wpływów” Waszyngtonu, w ostatnich latach dążył do utrzymania jej w „strefie wpływów”. Ostatnie działania Trumpa, nazywane przez niektórych obserwatorów „doktryną Donroe’a”, obejmują pozyskiwanie lojalnych sojuszników na całej półkuli zachodniej, a nawet przejmowanie terytoriów siłą, czego przykładem są groźby Trumpa wobec Grenlandii i Kanału Panamskiego.

Prawicowy rząd Argentyny, pod wodzą libertariańskiego lidera Javiera Milei, który posługuje się piłą łańcuchową, przyłączył się do tej gry i został nagrodzony 20 mld dolarów ratunkuPostępowy prezydent Kolumbii Gustaw Petro Nie zrobił tego, kłócąc się z Trumpem o wojnę w Strefie Gazy, strajki statków na Karaibach i traktowanie imigrantów. Krótko po porwaniu Maduro, Trump oskarżył Petro o to, że jest podstępnym baronem, zalewającym Stany Zjednoczone białym proszkiem ze swoich „młynów kokainowych” i zagroził, że zaserwuje mu specjalny program o Maduro. Petro, sam o dość wybuchowej osobowości, ostrzeżony Ameryka nie miała „budzić jaguara”. Ostatecznie pogodzili się w godzinny telefon na początku stycznia… przynajmniej na razie.
Obie Petro oraz Milei wyraziły otwartość na reformę systemu narkotykowego, chociaż realia polityczne utrudniają jakikolwiek postęp.
Chociaż wielu Wenezuelczyków było uszczęśliwiony widząc Maduro – pod rządami którego ich ojczyzna pogrążyła się w katastrofie – w kajdankach, dowód na to, że jest on geniuszem handlu kokainą, jest w najlepszym razie chwiejnyNie ma dowodów na to, że Petro brał udział w handlu narkotykami, choć nie można tego samego powiedzieć o inni w jego rodzinie.
Zbombarduj jednych, wybacz innym
Rok temu, jako jeden z pierwszych aktów objęcia urzędu, Trump ułaskawił Ross Ulbricht, geniusz stojący za niesławnym rynkiem darknetu Silk Road, najprawdopodobniej po to, by zadowolić libertariańskie skrzydło swojej bazy, które od dawna prowadzi kampanię na rzecz jego uwolnienia. Ulbricht założył Silk Road w oparciu o libertariańskie ideały – jak sam powiedział, nie chodziło mu tylko o zarabianie pieniędzy, ale o wprowadzanie zmian.
„Jedwabny Szlak już wywarł wpływ na wojnę z narkotykami” – powiedział kiedyś napisał jako jego alter ego, Dread Pirate Roberts.
„Skutkiem wojny jest ograniczenie dostępu ludzi do substancji kontrolowanych. Silk Road poszerzył ten dostęp. Każda transakcja poza zasięgiem kontroli państwa jest zwycięstwem osób biorących w niej udział”.
Bez względu na kontekst polityczny Ross został skazany na dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego za przestępstwo bez użycia przemocy, a jego uwolnienie było małym zwycięstwem działaczy na rzecz reformy systemu narkotykowego.
Ale jest jeszcze Juan Orlando Hernández, kolejny potentat w handlu narkotykami. Jako były prezydent Hondurasu, JOH doszedł do władzy w dogrywka ukończenia Zamach stanu z 2009 roku, wspierany przez Stany Zjednoczone, w którym poprzedni prezydent Manuel Zelaya, oskarżony o komunizm, został porwany przez wojsko i wsadzony do samolotu do Kostaryki w piżamie. JOH nadzorował żelazną kampanię przeciwko gangom i narkotykom. Ale to było wszystko to przykrywka:w tym samym czasie JOH zawierał umowy z meksykańskim kartelem Sinaloa, jak również Klan Cachiros z Hondurasu.
W 2022 roku został aresztowany i ekstradowany do Stanów Zjednoczonych, gdzie skazano go za ułatwianie tranzytu Ton 400 kokainy i skazany na 45 lat więzienia. Przez pewien czas wydawało się, że spędzi resztę życia w celi, rozwiązując krzyżówki z gazet, aż do grudnia ubiegłego roku, kiedy nagle… ułaskawiony przez naczelnego dowódcę.
Kontynuując doktrynę Donroe, Trump otwarcie mówił o swojej ingerencji w niedawne wybory w Hondurasie, grożąc wycofaniem pomocy, jeśli jego ulubiony kandydat, Nasry „Tito” Asfura, nie wygra. Tito i JOH należeli do tej samej konserwatywnej Partii Narodowej, a ułaskawienie Trumpa mogło być… Próba aby zmobilizować wyborców. JOH zatrudnił również wpływową firmę PR, Grupa BGR, która ma posłuch u zaufanych osób Trumpa, takich jak Sekretarz Stanu Marco Rubio, lobbujących w jego imieniu.
Tymczasem w domu Trump podpisał wykonane zamówienie W grudniu zdegradowano marihuanę z Wykazu I, najpoważniejszej kategorii, do Wykazu III, na równi z kodeiną. Ten krok oznacza istotną zmianę w federalnej polityce dotyczącej marihuany. Jednak marihuana pozostaje narkotykiem objętym ograniczeniami federalnymi, co oznacza, że pomimo jej legalności w niektórych stanach, teoretycznie nadal można ją… wpaść w poważne kłopoty za przewóz marihuany przez granice państwowe, nawet jeśli oba państwa zalegalizowały marihuanę.
Ten krok pozwoli plantatorom konopi odliczyć wydatki od podatku i zwiększyć zyski o około 20–30%. Tuż obok Trumpa, gdy podpisywał rozporządzenie wykonawcze w Gabinecie Owalnym, stała Kim Rivers, dyrektor generalna Trulieve, jednej z największych firm zajmujących się konopiami indyjskimi w kraju. lobbował mocno aby zwrócić uwagę Trumpa, m.in. poprzez darowiznę w wysokości 750,000 tys. dolarów na jego fundusz inauguracyjny.
„To z pewnością postęp” – zauważyła Amber Senter, właścicielka firmy zajmującej się marihuaną w Oakland w Kalifornii.
„Regulowaliśmy marihuanę jak pluton i sklasyfikowaliśmy ją tak samo, jak niektóre bardzo szkodliwe twarde narkotyki. Uważam to za postęp, ale to nie jest sprawiedliwość. Wciąż są ludzie siedzący w więzieniach za to samo, co właściciele firm, aby zarobić miliardy dolarów zysku”.
Bombardowanie łodzi z narkotykami bez narkotyków, wspieranie przemysłu konopnego przy jednoczesnym utrzymywaniu go w stanie nielegalności, stawianie prezydentów przed sądem i ułaskawianie prawdziwych, skazanych dilerów – o czym to wszystko świadczy? Że choć Trump może dużo mówić o ochronie krwiobiegu niewinnej młodzieży Ameryki, jego wojna z narkotykami nie jest ideologiczna, lecz transakcyjna: albo całujesz pierścień, albo jesteś w jakiś sposób przydatny, dostajesz przepustkę. Ale jeśli jesteś… Wenezuelski rybak, liga niższa handlarz marihuaną, lub imigrant, nie masz wiele do zaoferowania miliarderowi i jego bogatym przyjaciołom, którzy obecnie rządzą Białym Domem.


