1. Home
  2. Artykuły
  3. „Wszyscy współpracują”: pięć lat krajowych kontroli narkotyków w Nowej Zelandii

„Wszyscy współpracują”: pięć lat krajowych kontroli narkotyków w Nowej Zelandii

Źródło: KnowYourStuffNZ

Przez ostatnie kilka lat, podczas gdy większość krajów na świecie kontynuowała zaostrzanie wojny z narkotykami i promowała kryminalizację, Aotearoa Nowa Zelandia Po cichu plasuje się na czele działań na rzecz redukcji szkód, szczególnie w zakresie kontroli narkotyków. Zazwyczaj, gdy słyszy się takie historie sukcesu, usługi sprawdzania narkotyków Są ograniczone do festiwali muzycznych i klubów nocnych. Nowa Zelandia wypracowała jednak ogólnokrajowy model, który funkcjonuje przez cały rok we wszystkich większych miastach.

Dziś każdy w Nowej Zelandii może udać się do punktu kontroli narkotyków, bezpłatnie pobrać próbkę i wyjść z niego wiedząc dokładnie, co znajduje się w jego zapasach, a także otrzymując informacje o tym, jak bezpiecznie go spożywać, w celu ograniczenia szkód. I to w 100% legalne.

Usługi sprawdzania narkotyków były pierwsze pilotowany w 2017 i stało się legalne w 2021 roku, wraz z nowelizacją ustawy o nadużywaniu narkotyków z 1975 roku, przyznającą oficjalną licencję pięciu podmiotom zajmującym się kontrolą narkotyków. To ważne zwycięstwo było wynikiem dziesięcioleci nieustannego orędownictwa organizacji społeczeństwa obywatelskiego. Co istotne, posiadanie i używanie narkotyków nadal jest kryminalizowane, ale ustawa zawiera praktyczne zwolnienie, które pozwala na przenoszenie substancji do i z punktów kontroli narkotyków. Nie można więc zostać aresztowanym z narkotykami w drodze do lub w klinice. To pewna luka prawna, ale na szczęście pozostawiona niejasna dla organizacji zajmujących się kontrolą narkotyków, ponieważ służy ich celom.

Wpływ był znaczący. System ten przesunął dyskusję o narkotykach na temat zdrowia publicznego, a nie na kwestie kryminalizacji i bezpieczeństwa, a nie karania. W ciągu ostatnich pięciu lat zwiększyła się również zdolność do kontroli narkotyków: obecnie rocznie testuje się ponad 10 000 próbek substancji. Tylko KnowYourStuffNZ przeprowadziło testy. 3,943 próbki w 2024 r., podczas gdy Fundacja Leków Nowej Zelandii przetestowany Kolejne 3,213, a kilka tysięcy kolejnych zostało przebadanych w ramach programów wymiany igieł w całej Nowej Zelandii. Badania wskazują, że testy narkotykowe wpływać na zachowania konsumentów: tych, których próbki okazały się nie takie, jakich się spodziewali, 50% stwierdziło, że nie przyjmie tej substancji.

Aby lepiej zrozumieć, jak ten system działa w praktyce, TalkingDrugs rozmawiał z Jezem Westonem, zastępcą menedżera ds. KnowYourStuffNZ, jednej z organizacji stanowiących trzon nowozelandzkiej sieci kontroli narkotyków.

Ten wywiad został zredagowany dla zwięzłości i jasności. 

 

Andre Gomes: Jakie są zalety wprowadzenia krajowego systemu kontroli narkotyków? Co było kluczowe dla jego funkcjonowania?

Jez Weston: To, co się udało, to wspólna praca wszystkich. To zasługa wszystkich podmiotów przeprowadzających kontrolę leków: nas samych, Fundacji ds. Leków Nowej Zelandii, programów wymiany igieł, a nawet władz. Mamy więc coś, co nazywa się High Alert, czyli Ministerstwo Zdrowia, służby celne i policja – wszyscy razem. Otrzymujemy informacje z granicy, ze szpitali, z karetek pogotowia, dzielimy się informacjami o testach, które obserwujemy. Wszystko to jest sprawdzane, żebyśmy mogli wspólnie reagować.

 

AG: Czy możesz opowiedzieć o wartości istnienia ogólnokrajowej usługi kontroli narkotyków, która nie ogranicza się tylko do festiwali. Dlaczego ważne jest, aby istniała również w miastach?

JW:Większość narkotyków, które ludzie biorą, nie jest dostępna na festiwalach. Teraz możemy spotykać się z ludźmi na festiwalach. Możemy z nimi rozmawiać o ich zażywaniu narkotyków, o tym, co planują, jak mogą zmniejszyć ryzyko, i z tego, co nam powiedzieli, wiemy, że mogą po raz pierwszy zażyć narkotyki na festiwalach. Przechodzą testy i będą się świetnie bawić, kiedy opuszczą festiwal. To faktycznie zmienia ich zachowanie. Są trochę ostrożniejsi, trochę bardziej szanują narkotyki i to właśnie stąd bierze się cały ten wpływ. Festiwale to bardzo wspierające środowiska. Są tam przyjaciele. Są tam lekarze, prawda?

Ale co, jeśli jesteś w domu i sam, albo daleko od szpitala? Jeśli w takiej sytuacji bierzesz leki, to w pewnym sensie jest to bardziej ryzykowne. Więc jeśli możemy wpłynąć na zachowanie ludzi tu i teraz, to właśnie stąd biorą się prawdziwe korzyści.

 

AG: Czy większość kontroli narkotykowych w Nowej Zelandii odbywa się na imprezach czy w mieście?

JW: To w zasadzie mieszanka. Na festiwalach wykonujemy tysiące testów. Mamy też kliniki społeczne działające, powiedzmy, pięć dni w tygodniu w wielu głównych ośrodkach miejskich. Więc jest to naprawdę dostępne. Auckland, Christchurch, Dunedin, Wellington, Nelson, Hamilton otwierają kliniki tymczasowe w innych lokalizacjach. To całkiem dobry zasięg tam, gdzie mieszka większość Nowozelandczyków. Chcielibyśmy dotrzeć do większej liczby osób. Ponieważ Nowa Zelandia jest dość słabo zaludniona. Jest wiele osób w bardzo małych społecznościach, które są daleko od miasta. Chcielibyśmy móc oferować testy pocztą. Więc jeśli mieszkasz na tyłach lub dalej, masz kilka testów i możesz je nam wysłać pocztą. Możemy je przetestować i dostarczyć ci wyniki. Nie możemy tego teraz zrobić. Chcielibyśmy, ale prawo zabrania. Ale pracujemy nad tym.

 

AG: Czy odniósł Pan sukces w zakresie testów narkotykowych i szybkiego uzyskiwania wyników?

JW:Fentanyl nie jest w Nowej Zelandii szczególnie popularny, ale jeszcze kilka lat temu, jak sądzę, w piątek trafiło do szpitala 11 osób. Ktoś przyniósł torbę i pobraliśmy próbkę w sobotę. Przetestowaliśmy ją w niedzielę, a we wtorek ogłosiliśmy stan alarmowy w całym kraju, a w następny weekend w szpitalu były już dwie osoby. A potem nic.

Więc możemy reagować bardzo szybko. A ten prawdziwy alarm? To my. To była Nowozelandzka Fundacja Lekowa. To policja dostarczyła nam próbki. Wszyscy po prostu współpracowali. Bo, wiecie, dlaczego mielibyście tego nie robić? Tak to działa na szczeblu krajowym. Każdy się angażuje.

 

AG: Ciekawi mnie system ostrzegania. Jak to działa, gdy testowana jest nowa substancja i coś zostaje wykryte przez wasze służby? Jak wtedy rozgłaszacie tę wiadomość?

JW:To się zdarzyło mnóstwo razy i często znajdujemy coś, co nas zastanawia: „Co to jest? Nie wiemy, co to jest”. Może to być związane z jakąś szkodliwością, o której nam zgłoszono. I publikowaliśmy ostrzeżenia, nawet gdy nie wiedzieliśmy, co to jest, po prostu mówiliśmy: „To był ten konkretny kolor w tym miejscu, te konkretne tabletki, ludzie trafiali do szpitala. Spróbujemy dowiedzieć się, co to jest. Ale w międzyczasie nie bierz tego i nie traktuj tego z ostrożnością”.

Możemy pobrać próbki, wysłać je do laboratoriów i dowiedzieć się, czym one właściwie są. Po prostu wszyscy się spotykamy i zastanawiamy: „Dobrze, jak wygląda ostrzeżenie?”. Mamy kilka szablonów, mamy procedurę, ale ostatecznie, musimy publikować informacje, które pomogą ludziom zrozumieć ryzyko i zapewnić sobie bezpieczeństwo. I na tym się właśnie skupiamy.

 

AG: Po pięciu latach, jakie główne przesłania okazały się skuteczne w przekonywaniu polityków, decydentów i opinii publicznej o znaczeniu kontroli zawartości narkotyków w organizmie?

JW: „To działa. To zapewnia ludziom bezpieczeństwo. Dlaczego nie chcesz tego robić? To takie proste. Spójrz, narkotyki niosą ze sobą ryzyko. Są też korzyści. Pomóżmy ludziom zrozumieć ryzyko i zmaksymalizować korzyści”.

Nowa Zelandia to mały kraj, na końcu bardzo długich łańcuchów dostaw. Nasze dostawy narkotyków są często drogie, więc ludzie nie chcą ich wyrzucać, prawda? Jakość bywa dość zmienna. Obecnie większość narkotyków jest taka, jaka powinna być, ale w poprzednich latach było trochę kiepsko i nie chcemy, żeby ludzie brali kiepskie narkotyki. Więc jeśli możemy przekazać ludziom te informacje, będą mogli trzymać się od nich z daleka i zmniejszyć ryzyko. Nawet tak podstawowe rzeczy, jak na przykład nie mieszać narkotyków z alkoholem, jeśli je bierzesz. Takie podstawowe rzeczy to kluczowy przekaz dla wielu ludzi, który pomoże im zmniejszyć ryzyko, zadbać o bezpieczeństwo i dobrze się bawić. 

 

AG: Czy teraz, gdy system istnieje już od kilku lat, przeszliście od podstawowych komunikatów na temat redukcji szkód do innego rodzaju komunikatów?

JW: Przesłanie zawsze musi być właściwe dla właściwej osoby, prawda? Dlatego służymy ludziom na festiwalach. Wymiana igieł służy bardzo różnym społecznościom. Na festiwalach często młodzi ludzie idą na swój pierwszy festiwal, prawda? Często ta rozmowa ma charakter wprowadzający. „Masz torbę. Są w niej dawki. Nie bierz całej torby na raz”. To dosłownie takie proste. Podczas gdy ktoś na wymianie igieł może mieć długotrwałą relację z klientem, więc go pozna. Zrozumie coś o jego życiu i połączy go z wszelkim wsparciem, którego może potrzebować, niekoniecznie związanym z narkotykami. Może mieć mnóstwo problemów w życiu, a narkotyki to coś zupełnie innego. Tak naprawdę chodzi po prostu o nawiązanie kontaktu z każdą osobą, niezależnie od tego, dla kogo przeprowadzasz testy, i o próbę pomocy, o spotkanie z nią tam, gdzie jest i o zrobienie dla niej wszystkiego, co w jej mocy.

Poprzedni post
Większe pojemniki, większe szkody: jak zakaz stosowania podtlenku azotu w Wielkiej Brytanii okazał się klapą
Następny post
Musimy porozmawiać o wyjątkowo mocnym ziole

Related content