1. Home
  2. Artykuły
  3. Zakaz, kolonizacja i podważanie praw ludności tubylczej

Zakaz, kolonizacja i podważanie praw ludności tubylczej

Źródło: Matt Hrkac

Duża część krytyki prohibicji mówi o „wojnie z narkotykami” jako wojnie z ludnością czarnoskórą i brązową, wojnie z biednymi i wojnie z ludźmi używającymi narkotyków. Choć to prawda, brakuje w tym istotnej części obrazu. Mniej powiedziano o tym, jak pierwotnie powstał system prawny i polityczny, który umożliwia wojny narkotykowe: kolonizacja.

W papier opublikowana w tym roku, badam, w jaki sposób polityka narkotykowa może lepiej uwzględniać argumenty rdzennej ludności i okazywać solidarność ze społecznościami Pierwszych Narodów, które najbardziej odczuwają skutki przepisów antynarkotykowych.

 

Kolonizacja i system prawny

Na początek ważne jest omówienie sposobu, w jaki rdzenne tradycje intelektualne mówią i myślą o kolonizacji i przemocy kolonialnej. To zaczyna się od Podstawowa przesłanka że „osadnicy kolonizatorzy zostają na stałe: inwazja jest strukturą, a nie wydarzeniem”. Tutaj akt wywłaszczenia nie jest umiejscowiony tylko w momencie inwazji, ale także w strukturze prawnej i społecznej państw zajmujących skradzioną ziemię.

Weźmy przykład tego, co obecnie nazywa się Australią; ci, którzy najechali i skolonizowali to miejsce, nie mieli na to pozwolenia. Prawnym uzasadnieniem wywłaszczenia Aborygenów i mieszkańców wysp Cieśniny Torresa z ich ziem było traktowanie ziemi, na którą przybyli europejscy kolonizatorzy, jako "terra nullius", lub ziemia nie należąca do nikogo. Nieobecność „cywilizowanych” ludzi na lądzie legitymizowała jego okupację i śmierć lub wygnanie zamieszkujących ją osób. Zasada prawna terra nullius został unieważniony przez sąd najwyższy w Australii w 1992, uznając powiązania i prawa ludności Aborygenów i wyspiarzy z Cieśniny Torresa do ziemi.

Jeśli uzna się, że powód inwazji nie ma podstawy prawnej, a mimo to kolonizator pozostaje u władzy i potwierdza swoją kontrolę, wówczas istniejący system prawny musi (przynajmniej częściowo) działać na rzecz podtrzymania pierwotnego wywłaszczenia.

Wierzę, że mając takie zrozumienie, nie możemy właściwie zrozumieć, jak działa prohibicja narkotykowa, nie przyznając, że system prawny ustanowiony w ramach kolonizacji, ten sam, który tworzy prawa, instytucje i polityki związane z narkotykami, po dziś dzień wywiera wpływ kolonialny – przede wszystkim odmowa roszczeń ludów Pierwszych Narodów do ich ziemi.

Obecnie głównym sposobem, w jaki zwolennicy rdzennych mieszkańców kwestionują tę ciągłą funkcję kolonialną, jest określenie ich praw politycznych, w tym władzy do zarządzania ziemią lub suwerenności rdzennej ludności. Obejmuje to prawo rdzennej ludności do podejmowania własnych decyzji dotyczących swojego życia lub samostanowienia.

 

Rajd z okazji Dnia Inwazji 2023 w Naarm (Melbourne). Źródło: Matt Hrkac.

 

„Dzikie” szkody tubylcze i związane z narkotykami

Jednym z głównych sposobów, w jaki kolonizacja podważa prawa ludów Pierwszych Narodów, jest przedstawianie ich jako „dzikusów”, którzy nie są w stanie o siebie zadbać. Pomysł ten zaczyna się w najbardziej prymitywnej formie od terra nullius, ale z biegiem czasu ewoluował na wiele sposobów. Bardziej współczesnym przykładem jest język używany do mówienia o czyimś statusie rdzennym jako o „podatności” na szkody spowodowane narkotykami. Na przykład często badaj stwierdza rzeczy tak jak: "[wstrzykiwanie] predysponuje wiele młodych rdzennych mieszkańców do wchodzenia na ścieżki bezbronności”, lub składać oświadczenia jak na przykład"wzorce zażywania narkotyków mogą zwiększać podatność seksualną wśród aborygeńskich kobiet".

W moim artykule argumentowałem, że skupienie się na bezbronności służy podtrzymaniu poglądu, że ludy Pierwszych Narodów nie są w stanie zadbać o siebie, nie są w stanie zaopiekować się własnymi dziećmi i nie są w stanie rządzić skradzioną im ziemią. Prohibicja narkotykowa działa wówczas jako miecz obosieczny: utrzymuje warunki kar, które pogarszają sytuację zdrowotną i społeczną mieszkańców Pierwszych Narodów, a także stosuje wobec nich przemoc kolonialną, na przykład odbieranie rdzennych dzieci rodzinom w bezprecedensowe i nieproporcjonalne stawki, odłączając ich od rodziny i kraju i kradnąc ich bogactwo międzypokoleniowe.

Nie trzeba mieć osobistej zemsty przeciwko ludom Pierwszych Narodów, aby odtworzyć ten sposób myślenia, ponieważ ta narracja stanowi podstawową przesłankę, na której działają społeczeństwa osadniczo-kolonialne. Jeśli życie w społeczeństwie osadniczo-kolonialnym przynosi ci korzyści, masz już wiele zachęt, aby unikać myślenia o wpływie prohibicyjnej polityki narkotykowej na ludność Aborygenów i mieszkańców wysp w Cieśninie Torresa. Rozważenie tych implikacji oznaczałoby uznanie własnego współudziału w ich utrwaleniu. Przeciwdziałanie im wymaga świadomej autorefleksji i polityki solidarności z narodami Pierwszych Narodów, zwłaszcza wśród badaczy narkotyków.

Na przykład w dziedzinie zdrowia publicznego istnieje silna tendencja do polegania na statystykach lub innych formach wiedzy, które znajdują się „z dala” od społeczności Pierwszych Narodów i ich sposobu rozumienia problemów – jest to postrzegane jako konieczne, aby badania były „obiektywne” ” i „naukowe”. Te badania mogą wiele powiedzieć lubić "Aborygeni i mieszkańcy wysp w Cieśninie Torresa doświadczają śmiertelnego przedawkowania ponad trzykrotnie częściej niż ludność nierdzenna”, bez wyjaśniania, dlaczego w ogóle istnieje to doświadczenie.

Takie sformułowanie pozostawia otwartą możliwość, że w Aborygenach jest coś – czy to ze względu na ich genetykę, czy kulturę – co zwiększa prawdopodobieństwo śmierci w wyniku przedawkowania. Biorąc pod uwagę, że przedawkowanie można całkowicie odwrócić za pomocą odpowiedniego leku, tego rodzaju stwierdzenie przesłania przyczyny dlaczego Przede wszystkim społeczności Pierwszych Narodów byłyby bardziej narażone na ryzyko związane z narkotykami.

społeczności Pierwszych Narodów od dawna się kłócili że ta interpretacja jest ewolucją narracji kolonialnych o pozornej nieuchronności wymarcia ludności aborygeńskiej. Badania nad narkotykami muszą wyraźniej podkreślać, że przemoc kolonialna i rasowa – taka jak systematyczna marginalizacja ludności aborygeńskiej z głównego nurtu systemy ochrony zdrowialub nadmierne kontrolowanie ich używanie narkotyków – są przyczyną skoncentrowanych szkód, z którymi te społeczności nadal borykają się i będą borykać, jeśli nie zreformujemy naszych systemów kontroli narkotyków.

 

Co następne?

Co polityka solidarności rdzennej ludności oznacza dla badań nad narkotykami i polityki narkotykowej? Rady na temat tego, co będzie dalej, najlepiej wyrażają słowa Gunditjmara, Dja Dja Wurrung, Wiradjuri i kobiety Yorty Yorta, rodzina Veroniki Nelson. W oświadczeniu wydanym po przesłuchaniach w sprawie Veroniki śmierć w areszcie państwowym, śmierć, co do której wykazano, że przynajmniej częściowo wiąże się z piętnem związanym z narkotykami i uzależnieniami, rodzina Nelsonów wezwała rząd stanu Wiktoria do:

„przekazać władzę decyzyjną, władzę, kontrolę i zasoby społecznościom aborygeńskim zarówno w systemie prawa karnego, jak i systemie ochrony dzieci. Na tym polega samostanowienie.”

Jest już znacznie spóźnione, aby przekazać stery regulacji narkotyków społecznościom i organizacjom społecznym kierowanym przez Aborygenów. Jest ich niezliczona ilość Nocne patrole tubylców, pod przewodnictwem Pierwszych Narodów niezależne usługi pomocy społecznej, oraz sieci aborygeńskich usług prawnych i społecznych, które są chronicznie niedofinansowane znacznie lepiej wyposażony radzenia sobie z używaniem narkotyków w społeczeństwie niż bardzo dobrze finansowana policja stanowa. Dopóki nie przejdziemy w stronę podejścia, które oddałoby władzę w zakresie kontrolowania używania narkotyków organizacjom Pierwszych Narodów, będziemy w dalszym ciągu powielać przemoc kolonialną, która tak bardzo zaszkodziła społecznościom tubylczym.

Poprzedni post
Przed wyborami europejskimi zwolennicy ogłaszają Manifest polityki narkotykowej
Następny post
Ciężar bezczynności: matki walczące z narkotykami

Related content