1. Home
  2. Artykuły
  3. Psychodeliki potrzebują społeczności, aby nastąpiło uzdrowienie

Psychodeliki potrzebują społeczności, aby nastąpiło uzdrowienie

Wydarzenie PsyAware zgromadziło kilku członków brytyjskiej społeczności psychodelicznej, aby omówić pojawiające się obawy. Zdjęcie: Mike Zimorski

Medialne doniesienia o psychodelikach sugerują, że są one „nowym” lekarstwem na depresję, lęk i traumę. I choć ich potencjał jest ogromny, ich stosowanie w sposób nadmiernie zmedykalizowany i indywidualistyczny może prowadzić nas na niebezpieczną ścieżkę.

PsyAware'a ostatnie wydarzenie, „Przyszłość jest psychodeliczna: społeczność, opieka, dostęp i opór”, stanowiło trafną przeciwwagę dla tej narracji. Organizacja, która opowiada się za przyszłością, w której każdy, kto używa substancji psychodelicznych, czy to w warunkach klinicznych, czy w celach eksploracji osobistej, będzie mógł to robić w bezpiecznym, wspierającym i inkluzywnym środowisku, zorganizowała kameralną i przemyślaną dyskusję na temat tego, jak mógłby wyglądać prawdziwie inkluzywny ekosystem substancji psychodelicznych.

Jak powiedziała organizatorka Anya Oleksiuk w wywiadzie dla TalkingDrugs, wydarzenie „stworzyło przestrzeń, w której ludzie podzielający ich troski i ciekawość mogli się spotkać i poczuć zrozumiani… to początek czegoś nowego i odświeżającego, gdzie mogliśmy prowadzić prawdziwe rozmowy i zjednoczyć się jako społeczność, aby stawić czoła problemom, z którymi się mierzymy”.

W całej sali wyraźnie unosił się duch wspólnoty. Wielu uczestników przebyło długą drogę, aby wziąć udział w wydarzeniu, inni zgłosili się na ochotnika, aby to umożliwić – co dawało poczucie prawdziwego zaangażowania społecznego. Kluczowe znaczenie miała również dostępność, a PsyAware oferowało bezpłatne i ulgowe bilety. To zaangażowanie na rzecz inkluzywności ukształtowało zarówno charakter wieczoru, jak i prowadzone rozmowy.

W sali spotkali się specjaliści ds. redukcji szkód i regulacji, klinicyści i osoby prowadzące rekolekcje, a także osoby, które osobiście doświadczyły szkodliwości substancji psychodelicznych. Ta różnorodność perspektyw nadała ton odświeżająco szczerej dyskusji na szeroki zakres tematów: od szkodliwości substancji psychodelicznych po… kolonialne akcenty zachodniego renesansu psychodelicznego, do szczegółów budowania społeczności psychodelicznych, których chcemy i potrzebujemy.

 

Dlaczego musimy uznać szkodliwość substancji psychodelicznych

Psychodeliki są coraz bardziej akceptowane w głównych społeczeństwach Zachodu. Ich regulacja przyspiesza, napędzana rosnącymi obietnicami „zrewolucjonizowania” opieki psychiatrycznej. Ta rosnąca akceptacja doprowadziła jednak do powstania niepokojącej formy psychodeliczna wyjątkowość — kultura, w której ryzyko jest minimalizowane, ignorowane lub traktowane jako politycznie niewygodne.

W dużej mierze ta niechęć wynika ze strachu: strachu, że przyznanie się do szkód może zniweczyć wszelki postęp lub zagrozić finansowaniu badań. Jak jednak podkreślało kilku mówców, unikanie mówienia o ryzyku działa wbrew temu, czego ruch naprawdę potrzebuje. Jedynym sposobem na zapewnienie bezpiecznej i legalnej integracji substancji psychodelicznych ze społeczeństwem jest rozpoznanie i zaplanowanie pełnego zakresu możliwych skutków.

 

Autor: Mike Zimorski

 

Zaangażowanie w szkodliwe działanie substancji psychodelicznych

Choć wiele osób używa substancji psychodelicznych bez długotrwałych problemów — jedno badanie 59% konsumentów w ciągu całego życia nie zgłosiło żadnych trudnych zdarzeń – trudności, z którymi borykają się inni po doświadczeniu, nie mogą zostać zignorowane, jeśli mają być szerzej akceptowane. 9% zgłosiło upośledzenie czynnościowe trwające dłużej niż jeden dzień po trudnych doświadczeniach, a 2.6% zwróciło się później o pomoc medyczną lub psychologiczną. Typowe problemy obejmują: lęk, strach, stres egzystencjalny, wycofanie społeczne, depersonalizacja i derealizacjaU niektórych osób objawy te utrzymują się: ponad jedna trzecia badanych zgłosiła, że ​​problemy trwają dłużej niż rok, a jedna na sześć osób zgłosiła, że ​​trwają dłużej niż trzy lata.

Jeden z prelegentów, Ed Prideaux, mówił o swoim wczesnym, rekreacyjnym zażywaniu, opisując przyjmowanie kilku dużych dawek 1P-LSD w ciągu kilku miesięcy. Skutki uboczne zlewały się z jego codziennym życiem: „tapeta topniała, gdy moi rodzice oglądali telewizję”. Zbadanie objawów doprowadziło go do wniosku, że rozwinęło się u niego uporczywe zaburzenie percepcji wywołane halucynogenami – udokumentowane, lecz słabo poznane schorzenie. 

„To dziwne doświadczenie, którego nikt tak naprawdę nie rozumiał, było niezwykle izolujące” – powiedział. Nawet w przestrzeniach psychodelicznych odkrył, że „kilka osób… było przekonanych, że to coś w rodzaju mitu”.

Szkody nie ograniczają się do kontekstów rekreacyjnych. W badaniach klinicznych i podczas wyjazdów integracyjnych pojawiły się inne zagrożenia. Jedno z badań wykazało 8% uczestników zgłosiło, że oni lub ktoś, kogo znali, byli poddawani niestosownemu kontaktowi seksualnemu przez osobę przeprowadzającą seanse psychodeliczne, przewodnika lub praktyka. Temat ten został zbadany w badaniu przez PsymposiaPrelegenci konferencji wspominali również o psychiatrii Niewłaściwe zachowanie seksualne Bena Sessy w Wielkiej Brytanii, w wyniku którego uczestnik badania popełnił samobójstwo, została w dużej mierze zamieciona pod dywan przez ruch psychodeliczny.

Inne szkody to strukturalnyZachodnie badania kliniczne nadal w przeważającej mierze zdominowane są przez osoby rasy białej, zarówno pod względem demograficznym badaczy, jak i uczestników. Niedostatecznie przeszkoleni biali przewodnicy i brak praktyków o odpowiedniej kulturze mogą sprawić, że te środowiska będą niebezpieczne dla osób o innym kolorze skóry. Doświadczenie Sary Reed – usłyszenie od dwóch białych terapeutów podczas sesji, że „brzmisz jak biała”, pokazało, jak chwile otwartości i więzi mogą być źle potraktowane lub zignorowane bez odpowiedniego wsparcia. 

Ten ujednolicony pogląd na substancje psychodeliczne wzmacnia struktury kolonialne i marginalizuje tradycje niezachodnie i rdzennych mieszkańców, choć te same tradycje często stanowią precedens prawny dla współczesnego stosowania substancji psychodelicznych w Ameryce Południowej. Jednocześnie nadmierna medykalizacja grozi ograniczeniem dostępu do nich wyłącznie za pośrednictwem firm farmaceutycznych.

Wreszcie, same projekty badań klinicznych mogą powodować szkody z powodu nieodpowiedniej opieki pooperacyjnej. Krótkoterminowa integracja i jednorazowe wizyty kontrolne mogą być niewystarczające, aby naprawdę pomóc pacjentom. Ian Roullier, były uczestnik badań klinicznych i współzałożyciel PsyPAN, podzielił się wyzwaniami, z jakimi borykał się inny były uczestnik badań klinicznych. Podczas badania uznano go za osobę nieodpowiadającą na leczenie. Ścieżki kompasu badanie kliniczne. Po zakończeniu badania zwróciła się o pomoc do terapeutów, aby zintegrować i przeanalizować swoje doświadczenia z badania klinicznego. Spotkała się z alarmującym poziomem stygmatyzacji, mimo że miała dostęp do substancji psychodelicznych w legalnym i kontrolowanym środowisku.

Badania kliniczne również niosą ze sobą ryzyko zmarnowania obietnicy transformacji, nie zapewniając trwałej przestrzeni terapeutycznej niezbędnej do rozwiązania złożonych problemów. Uczestnicy często zgłaszają chęć poszukania kolejnej dawki, ale obecnie nie mają legalnego dostępu do nich. Jak zauważył Ian w dyskusji, zapewnienie empatycznego dostępu do substancji psychodelicznych po badaniach klinicznych jest konieczne dla zapewnienia dobrostanu i godności uczestników badań, a jednocześnie stanowi drażliwą kwestię, dopóki pozostają one nielegalne.

 

Jak zapewnić, aby dostęp do substancji psychodelicznych i ich stosowanie odbywało się z należytą ostrożnością?

Prelegenci podkreślili, że zapewnienie bezpieczeństwa wymaga zmian strukturalnych. Pełne regulacje prawne – a nie model wyłącznie medyczny, w którym leki są głównie przepisywane prywatnie, jak w przypadku marihuany w Wielkiej Brytanii – są niezbędne, aby zapobiec nierównemu dostępowi. W międzyczasie badania kliniczne wymagają przeprojektowania, aby objąć bardziej zróżnicowanych uczestników i zapewnić bezpieczniejsze środowisko. Tego rodzaju prace muszą być finansowane i traktowane priorytetowo, jeśli mają rzeczywiście zniwelować rosnące nierówności w badaniach nad substancjami psychodelicznymi.

Edukacja jest kluczowa: organizacje takie jak PsyAware wypełniają istotną lukę, otwarcie dyskutując o ryzyku i podważając mit gwarantowanych korzyści. Inne muszą popracować nad odpowiednim szkoleniem praktyków psychodelików, ich weryfikacją i procesami zapewnienia jakości, aby chronić pacjentów przed szkodliwym wpływem. 

 

Jak możemy budować społeczności opiekuńcze?

Jednym z najmocniejszych tematów wydarzenia była potrzeba budowania zbiorowych, a nie indywidualnych, form wsparcia. Kilka grup już przygotowuje się do tego: Integracja Acer, PsyPANi substancje psychodeliczne w rekonwalescencji (PIR) wśród nich. Ale ich praca, choć ważna, dopiero się zaczyna. Społeczności opiekuńcze muszą być również budowane na poziomie lokalnym, oparte na współodpowiedzialności i wzajemnej pomocy.

Oleksiuk opisał, jak PsyAware buduje Centrum społeczności, poufny, zorientowany na traumę i kulturę punkt kontaktowy dla osób narażonych na szkody spowodowane substancjami psychodelicznymi, długotrwałe skutki uboczne lub bariery finansowe w dostępie do opieki. Celem, jak wyjaśniła, jest zapewnienie edukacji, wsparcia i opieki pooperacyjnej w czasach, gdy szerszy krajobraz psychodelików jest coraz bardziej kształtowany przez „miliarderów, skrajną prawicę oraz gigantów technologicznych i farmaceutycznych, którzy często przedkładają zysk i prestiż nad bezpieczeństwo i opiekę”. Budowanie niezależnej struktury – opartej na wsparciu, opiece i więzi – wymaga zaangażowania i poparcia szerszej społeczności.

Ta filozofia jest zgodna z szerszymi zasadami omawianymi na wydarzeniu: nauką „zgadzania się, jak się nie zgadzać”, zobowiązaniem do leczenia zarówno skrzywdzonego, jak i krzywdzącego, przy jednoczesnym skupieniu się na skrzywdzonym. To podejście nawiązuje do pracy takich osób jak Loretta Ross, profesor i aktywistka. Jej praca stawia na pierwszym miejscu „zapraszanie ludzi do działania”, a nie piętnowanie problematycznych zachowań, unikając fragmentacji społeczności. W obliczu stale rosnących podziałów politycznych między grupami ta zmiana ram może wydawać się bardziej onieśmielająca i trudna niż kiedykolwiek, ale teraz jest też ważniejsza niż kiedykolwiek. Oznacza to również włączenie praktyk uzdrawiających do naszego codziennego życia: od sprawdzania, co u przyjaciół lub członków społeczności, za pomocą technik motywujących rozmów, po odbudowę poczucia duchowości i połączenie z naturą w kontekstach zachodnich.

Wydarzenie PsyAware jasno pokazało, że przyszłość substancji psychodelicznych nie powinna zależeć od ich zastosowania klinicznego. Jeśli substancje te mają odegrać znaczącą rolę w rozwiązaniu kryzysu zdrowia psychicznego, muszą zostać zakorzenione w społeczeństwie w sposób, który uwzględnia związane z nimi ryzyko, szanuje różnorodność użytkowników i priorytetowo traktuje opiekę zbiorową. 

Innymi słowy: substancje psychodeliczne mogą otworzyć drzwi, ale to społeczność pomoże nam przez nie przejść.

Poprzedni post
Jak legalny przemysł koki w Boliwii rzuca wyzwanie prohibicji narkotykowej
Następny post
Wzrost liczby przestępstw narkotykowych zgłaszanych policji w Kanadzie nie jest taki prosty

Related content