1. Home
  2. Artykuły
  3. Uprawy towarowe: Przemysł konopi ekstrakcyjnych w krajach globalnego Południa

Uprawy towarowe: Przemysł konopi ekstrakcyjnych w krajach globalnego Południa

Pąki konopi na mapie Afryki.

W ciągu ostatnich kilku lat wiele krajów Globalnego Południa dążyło do skapitalizować o globalnym boomie na marihuanę, reformowanie ich prawa dotyczące narkotyków są na tyle wystarczające, aby umożliwić rozkwit krajowego przemysłu uprawowego, przy jednoczesnym utrzymaniu zazwyczaj surowych systemów kryminalizacji.

In późny 2025Prezydent Sri Lanki Dissanayake otworzył kraj na marihuana medyczne inwestycje, a krajowa rada inwestycyjna wybrała siedem międzynarodowych, anonimowych firm do uprawy konopi indyjskich w celu produkcji oleju medycznego. Uprawa jest ustawiony Ściśle kontrolowany, z monitoringiem policji i Specjalnych Sił Zadaniowych oraz wyraźną gwarancją, że uprawa jest „dozwolona wyłącznie na eksport, z surowymi zapewnieniami, że plony będą wykorzystywane wyłącznie do produkcji farmaceutycznej i testów”. Jego celem jest wyłącznie generowanie „znacznych wpływów dewizowych”, przy jednoczesnym zapewnieniu, że „żadna część rośliny… nie może przedostać się do środowiska krajowego”. Siły rządowe nadal uważają konopie indyjskie za wysoce niebezpieczny narkotyk, a przepisy pozostają niezmienione, aby to odzwierciedlać.

Na całym świecie byliśmy świadkami licznych zmian w polityce wobec marihuany, mających na celu wykorzystanie korzyści finansowych płynących z konopi – z różnym skutkiem. 

W Lesotho, pierwszym kraju afrykańskim, który zalegalizował marihuanę medyczną w 2017 r., plan miał eksportować w pełni gotowe produkty farmaceutyczne. Rząd wydał wiele licencji międzynarodowym firmom na uprawę konopi, a wielu lokalnych plantatorów konopi… wyceniony legalnego rynku, ponieważ nie ma wystarczających środków na drogie licencje uprawowe. Drobni producenci zostały pominięte Wizja rządu dotycząca przyszłości konopi indyjskich. Do dziś uprawa konopi indyjskich w Basotho nie przyniosła stanowi i jego mieszkańcom poważniejszych bogactw.

Zimbabwe przeszła przez podobną dynamikę: pomimo legalizacji leków w 2018 r. tradycyjni rolnicy nadal nie mogą wejść na legalny rynek, ponieważ wysokie opłaty licencyjne oznaczają, że większość inwestorów pochodzą z RPA, Namibii, USA, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii. 

Malawi, które zalegalizowało medyczną marihuanę w 2020 W nadziei na odejście od tytoniu na rzecz konopi indyjskich jako nowej krajowej uprawy towarowej, również nie udało się osiągnąć żadnych poważnych korzyści. Branża pozostaje niewielka: z czterech firm, którym przyznano licencje na uprawę konopi indyjskich, tylko jedna obecnie działa. 

Tego typu wzorce rozwoju przemysłu konopnego nie dotyczą wyłącznie Afryki. Na Jamajcetradycyjni plantatorzy narzekali na podobnie horrendalnie wysokie opłaty i wymagania dotyczące upraw, które zdawały się mieć na celu przyciągnięcie zagranicznych inwestycji, a nie umożliwienie nielegalnym plantatorom wejścia na legalne rynki. 

Ten związek oparty na wydobyciu wydaje się występować w większości miejsc, w których panują optymalne warunki uprawy konopi i istnieje zapotrzebowanie na zagraniczne inwestycje. Jak wyraźnie stwierdzono na Sri Lance, priorytetem często było przyciągnięcie jak największej ilości kapitału zagranicznego przy jednoczesnym podwojeniu istniejących zakazów dotyczących lokalnego użytkowania i handlu.

 

Globalna uprawa towarowa

Tymczasem globalny przemysł konopny przyniósł miliardy dolarów firmom, które wykorzystały eksperymenty poszczególnych krajów z regulacjami dotyczącymi konopi. Nic dziwnego, że kraje z tańszą siłą roboczą i idealnymi warunkami uprawy chciałyby zarobić na tym rozwijającym się przemyśle; problem polega na tym, że ta relacja może łatwo przekształcić się w relację wydobywczą, w której jedna ze stron wpływa na ostateczne warunki wymiany, aby zapewnić sobie jak największe zyski. 

Ta sytuacja nie jest nowa: bogatsze kraje (zwłaszcza zachodnie i byłe kolonie) wykorzystują swoje ugruntowane firmy, istniejący kapitał, moce produkcyjne i profesjonalne organizacje lobbingowe, aby kształtować relacje z biedniejszymi krajami, które dysponują dużymi zasobami naturalnymi i warunkami środowiskowymi, ale brakuje im wiedzy technicznej lub stabilnego systemu rządów. Od wydobycia ropy naftowej w Timorze Wschodnim przez australijskie firmy, po uprawę tytoniu w Malawi przez brytyjskie korporacje międzynarodowe, ta relacja wydobywcza jest powszechna w wielu krajach. ekonomia i relacje postkolonialneKonopie to po prostu najnowsza uprawa, która wpisuje się w tę odwieczną dynamikę.

Aby lepiej zrozumieć wydobywczy charakter tych rozwijających się, zagranicznych branż konopnych, TalkingDrugs rozmawiał w październiku 2025 roku z Chrisem Duvallem, profesorem geografii i badań środowiskowych na Uniwersytecie Nowego Meksyku oraz biogeografem zainteresowanym relacjami między ludźmi a konopiami. Jego wcześniejsze badania skupiały się na kolonialnej historii konopi w Afryce, zgłębiając… szczegółowo historia marihuany w Afryce i jej zakaz, ukształtowany przez karzące podejście afrykańskich decydentów do tej rośliny i jej skutków.

Ten wywiad został zredagowany dla zwięzłości i jasności. 

 

Andre Gomes: Obserwujemy, że coraz więcej krajów Globalnego Południa zmienia swoje przepisy dotyczące eksportu konopi indyjskich do celów medycznych i przemysłowych, ale zmiany w prawie krajowym są niewielkie. Co Pan sądzi o tym zjawisku lub jakie są Pana analizy?

Chris Duvall: Ważnym pojęciem w afrykanistyce jest idea neokolonializmu. Nawiązuje ona do prac Kwame Nkrumaha, pierwszego prezydenta Ghany. Chodzi o to, że mamy zewnętrzne siły i zazwyczaj to siła ekonomiczna, a nie polityczna, wpływa na kraj, wprowadzając zmiany w polityce lub prawie, które służą interesom sił zewnętrznych, a nie interesom ludzi. Nigeryjskie firmy naftowe są doskonałym przykładem neokolonializmu. 

W Afryce obserwujemy, przynajmniej, tego typu relacje między firmami międzynarodowymi. Wiele z nich pochodzi z Kanady, ponieważ Kanada wcześnie weszła w proces legalizacji. Coraz częściej jednak widzimy je z innych miejsc, z krajów europejskich, z Izraela, ze Stanów Zjednoczonych, nie tylko ze względu na przepisy w Stanach Zjednoczonych, gdzie wciąż obowiązuje kontrola federalna. Widzimy jednak sytuacje, w których licencje pozwalające firmom na rozwój w Zambii i innych krajach są na tyle drogie, że kraje międzynarodowe mogą je łatwo nabyć, ale dla większości lokalnych firm zakup i korzystanie z nich jest praktycznie niemożliwe.

Ważne jest również, aby pamiętać, że prawo tak naprawdę się nie zmieniło. To polityka zmieniła się w większości przypadków, gdzie przepisy dotyczące kontroli narkotyków historycznie obowiązywały w prawie wszystkich krajach, przynajmniej w odniesieniu do konopi indyjskich; a w Afryce są to głównie przepisy odziedziczone po koloniach. Zawsze istniał moment, w którym licencjonowana produkcja była dozwolona, ​​a miało to służyć rynkom farmaceutycznym. W ciągu ostatnich 10-15 lat kraje zmieniły swoją politykę i faktycznie sprzedawały licencje, podczas gdy w przeszłości nigdy nie sprzedawano licencji. I tak, wiecie, znowu, to zewnętrzne pieniądze napływają i mówią: „chcemy zrobić coś innego”, a rządy tych krajów mówią: „tak, zrobimy coś innego bez zmiany prawa”. Więc w tych krajach nadal obowiązują surowe przepisy dotyczące kontroli narkotyków. W większości miejsc konopie indyjskie są uprawiane i używane od wieków, więc są te głęboko zakorzenione tradycyjne zastosowania które nadal są zakazane. 

 

AG: Czy uważa Pan, że wartość, jaką rozwijający się legalny przemysł konopny przynosi do kraju, przekłada się na resztę społeczeństwa, na tych, którzy wcześniej byli zaangażowani w nielegalny przemysł konopny?

CD: Jako osoba z zewnątrz nie mogę powiedzieć tego na 100%, ale czytając dostępne informacje i rozumiejąc związane z tym struktury, powiedziałbym, że niewiele z tego spływa do ludzi w ogóle, a szczególnie do osób wciąż zaangażowanych w nielegalny przemysł. Powodem tego jest to, że większość krajów jasno dała do zrozumienia, że ​​nie uprawia lokalnych odmian, prawda? Nie kupują nasion lokalnie ani nie potrzebują wiedzy specjalistycznej na temat tych konkretnych odmian. Istnieje pewien rodzaj nowoczesnego rolnictwa [i zainteresowania] konkretnymi odmianami. To są zawody wymagające umiejętności, prawda? Nie można być po prostu ogrodnikiem i nagle móc uprawiać konopie na dużą skalę w rolnictwie intensywnie wykorzystującym technologię. 

Jest więc garstka Afrykańczyków i osób z innych krajów, którzy są przeszkoleni w tym zakresie. Ale to nie są tylko „rolnicy” – ludzie, którzy nielegalnie uprawiają konopie indyjskie lub po prostu uprawiają inne rośliny. Z pewnością są menedżerowie, administratorzy i dyrektorzy, którzy pochodzą z Afryki lub innych krajów – moja wiedza pochodzi z Afryki – ale to nie oni są właścicielami firm ani głównymi kontrolerami tych firm. Wydaje mi się więc, że to bardzo niszowa branża w tych gospodarkach. 

Z pewnością w bardzo biednych krajach każdy nowy rozwój jest pozytywny. Obawiam się jednak, że jest on prowadzony w sposób, który minimalizuje lub przynajmniej minimalizuje korzyści dla mieszkańców tych krajów. Nie zatrudniają oni lokalnych ekspertów, lecz wykorzystują niższe koszty gruntów, niższe koszty produkcji, niższe koszty pracy i tym podobne, zamiast skorzystać z lokalnej wiedzy specjalistycznej, która istnieje w tych [związanych z konopiami] dziedzinach.

 

Osadzanie z Getty Images

 

AG: Wspomniałeś w jednym ze swoich poprzednie arkusze egzaminacyjne że obecne reformy liberalizacji marihuany to „przypadki akumulacji poprzez wywłaszczenie”. Co miałeś na myśli? 

CD: Pod pewnymi względami to dość abstrakcyjny sposób myślenia. Przychodzi mi na myśl sytuacja z Demokratyczną Republiką Konga, gdzie rząd wydzierżawił ogromne działki kanadyjskim firmom zajmującym się konopiami indyjskimi, co z pewnością nie było pustym terenem. Chodzi mi o to, że skoro można tam uprawiać rośliny, to prawdopodobnie ludzie już tam uprawiali. I ktoś stracił dostęp do ziemi, prawda? Nie wiem kto, nie wiem ile osób, nie wiem, co tam robili, i być może to były tereny parku narodowego, które nie były uprawiane, co rodzi inne problemy. 

[Problem polega na tym, że] rządy krajowe przedstawiły te informacje bez wyjaśnienia, co się dzieje. Zatem na jednym poziomie chodzi o szeroką skalę, gdzie ktoś otrzymuje zasoby, co oznacza, że ​​ktoś inny ich nie otrzymuje, prawda? Rządy naprawdę koncentrują się na tym, aby móc uczestniczyć w tym, co postrzegane jest jako rozwijający się i dochodowy przemysł. W związku z tym mamy sytuacje, w których mieszkańcy tych krajów nie mogą korzystać z tych samych możliwości na mocy obowiązujących tam przepisów. 

W niektórych przypadkach, gdy kraje otwierały się na firmy zewnętrzne, aby wprowadzić lub zainicjować produkcję konopi indyjskich, urzędnicy państwowi jasno dawali do zrozumienia, że ​​będą ograniczać inne zastosowania. I tak powstaje reakcja, gdy kraje mówią: „Słuchajcie, otwieramy się, robimy inne, nowoczesne rzeczy”, a częścią tego modernizmu jest upewnienie się, że ograniczy się rzeczy, które są uważane za nienowoczesne: istniejące użycie [konopi indyjskich].

 

AG: Patrząc w przyszłość, czy spodziewa się Pan, że przemysł konopny będzie rozwijał się podobnie do innych branż upraw towarowych, czyli w sposób nierównomierny lub ekstrakcyjny?

CD: Może kilka lat temu powiedziałbym, że moim zdaniem istnieje naprawdę duża szansa na zbudowanie sprawiedliwych branż i uczynienie z nich czegoś nowego na skalę globalną, ponieważ było to bardzo nowe. Ale naprawdę wątpię, czy taka możliwość istnieje teraz.

Myślę, że powodem jest to, że potężne kraje na świecie tak naprawdę nic nie zrobiły, aby zmienić formalne struktury [dotyczące kontroli marihuany]. Stany Zjednoczone są najbardziej widocznym przykładem [gdzie marihuana pozostaje nielegalna na szczeblu federalnym, ale zawiera ogromny, legalny kapitał konopny]. 

Nadal znajdujemy się więc w sytuacji, w której osoby dysponujące kapitałem mogą inwestować i zarabiać więcej, a także kształtować politykę w różnych częściach świata. A zatem, tutaj, w Stanach Zjednoczonych, kto na tym zarabia? Coraz częściej są to ludzie, którzy już posiadają kapitał, czy to znani muzycy, sportowcy, byli szeryfowie, czy osoby ukrywające się. Jestem pewien, że jest wielu prezydentów, ministrów finansów i sprawiedliwości, których nie przekonuje możliwość zarobienia pieniędzy dla swojego kraju, jeśli nie dla siebie, poprzez interakcję i zaangażowanie w istniejącą już strukturę generowania bogactwa ekonomicznego. 

Myślę, że naprawdę korzystne byłoby wprowadzenie pewnego poziomu dekryminalizacji, jeśli nie legalizacji, aby zwykli ludzie nie mieli już kłopotów z powodu rzeczy, które w niektórych bogatych krajach i gdzie indziej są dozwolone. W niektórych krajach nadal są ludzie, którzy odsiadują ciężkie wyroki więzienia za rzeczy, które w wielu krajach są w 100% legalne. Myślę więc, że nawet jeśli nie powstanie inna struktura ekonomiczna dla marihuany, mam nadzieję, że powstanie struktura prawna, która będzie bardziej sprawiedliwa i sprawiedliwa dla ludzi na całym świecie.

 

AG: W jaki sposób państwa mogą stworzyć modele przemysłu konopnego, które pozwolą uniknąć neokolonialnych relacji związanych z wydobyciem surowców, a przynajmniej ograniczyć szkody, jakie on powoduje?

CD: Nie jestem ekspertem od rozwoju gospodarczego. Mogę więc powiedzieć tu rzeczy, które mogą zostać obalone lub być jedynie teoretyczne. Ale jeśli chcesz sprzedać licencję za granicę, zmuś tę zagraniczną firmę do zakupu licencji dla lokalnej firmy, zarządzanej lokalnie. Jest w tym wiele potencjalnych luk i problemów, [ale możesz] ustalić, że ceny będą w jakiś sposób powiązane z poziomem dochodów danej osoby.

[Moglibyśmy] przeprowadzić naprawdę rozważną ogólnokrajową dyskusję na temat tego, jak [regulować rynek konopi] w sposób, który rzeczywiście przyniesie korzyści mieszkańcom naszego kraju i otworzy przed [nami] możliwości, które nie będą tylko tworzyć nowego przemysłu wydobywczego. Czy to oznacza całkowite wykluczenie firm zagranicznych? Możliwe. Wydaje mi się, że jest to źródło kapitału, które rządom i osobom prywatnym trudno byłoby zignorować. Mogłaby jednak odbyć się bardziej rozważna dyskusja i uczciwe podejmowanie decyzji, jak np. UrugwajTo było rozważane. Niekoniecznie chodziło o referendum krajowe ani nic w tym stylu, ale o „pomyślmy o kosztach i korzyściach i zobaczmy, co możemy zrobić w naszym interesie”. Wiem, że w Ghanie trochę o tym dyskutowano, ale wydaje mi się, że doszło tam do zmian politycznych związanych z wyborami, które nieco to utrudniły. Byli politycy w Nigerii, Kenii czy Tanzanii, o ile się nie mylę, którzy próbowali zainicjować te dyskusje.

Poprzedni post
Kampania na rzecz zdrowia publicznego podnosi świadomość na temat skażenia dostaw leków
Następny post
To nie narkotyki: przemoc seksualna w czasach prohibicji i patriarchatu

Related content